MPK pozywa do sądów gapowiczów za niepłacenie kar
21.11.2009
, aktualizacja: 20.11.2009 20:30
Wrocławskie MPK przystąpiło do kolejnego etapu walki z gapowiczami. Zaostrzyło już kontrole biletów. Teraz zaczęło wysyłać pozwy do sądu przeciwko osobom, które migają się od płacenia mandatów. Każda z nich może się wkrótce spodziewać komornika
ZOBACZ TAKŻE
- E-sąd ukarze wrocławskich gapowiczów. MPK śle wnioski (18-10-10, 15:39)
- Wrocławscy gapowicze wkrótce trafią do rejestru długów (08-06-10, 20:00)
- Kontrolerami w tramwajach i autobusach będą studenci (09-12-09, 09:00)
- Nowa akcja MPK przeciw gapowiczom. Teraz w internecie (27-11-09, 17:07)
- Stwórzmy rozsądne podstawy komunikacji zbiorowej (23-11-09, 10:20)
- Wrocław. Kontrolerzy biletów MPK chcą szacunku (29-07-09, 21:34)
- Wrocławscy kontrolerzy MPK już nie incognito (10-07-09, 21:11)
- Wrocław. W tramwajach drżyjcie, gapowicze (06-07-09, 15:52)
- Skasowałeś bilet w tramwaju? Jesteś frajerem (30-01-09, 07:00)
SONDAŻ
MPK pobiło w tym tygodniu rekord. W środę kontrolerzy złapali blisko pół tysiąca gapowiczów. - To efekt nowej strategii - mówi Patryk Wild, wiceprezes MPK. - Od północy dostęp do centrum ogranicza Odra, od południa i zachodu - tory kolejowe. Skierowaliśmy więc kontrole na te odcinki linii tramwajowych i autobusowych, które biegną przez mosty i wiadukty, żeby nie umknął nam żaden pasażer jadący bez biletu.
Od 1 lipca, kiedy MPK zajęło się sprawdzaniem biletów, na gorącym uczynku złapanych zostało ponad 22 tys. gapowiczów. Nad ich wyłapywaniem pracuje obecnie około stu kontrolerów. Wcześniej Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta zatrudniał ich zaledwie 23. Trzeba więc było mieć prawdziwego pecha, by któregoś z nich spotkać. Dlatego wielu pasażerów jeździło bez biletów. Nawet co druga osoba - jak szacowała komisja komunikacji w radzie miasta. Kontrole były mało skuteczne - łapano góra 2 tys. gapowiczów miesięcznie. Jednak nawet jeśli ktoś został złapany bez biletu, mógł latami nie płacić mandatu. Rekordziści mieli na koncie nawet kilkanaście niezapłaconych kar. ZDiUM nie radził sobie z ich egzekucją. W latach 1998-2003 suma niezapłaconych mandatów urosła do ponad 51 mln zł. Dopiero wtedy ZDiUM sprzedał dług firmie windykacyjnej. Ta też jednak była mało skuteczna, zwłaszcza że część kar zdążyła się już przeterminować.
MPK nie zamierza odpuszczać gapowiczom. Do sądu trafiło już pierwszych sto pozwów przeciwko osobom, które nie zapłaciły mandatów za jazdę bez biletu. Kolejnych 2,5 tys. zostanie wysłanych w przyszłym tygodniu. - Do windykacji mamy specjalny system komputerowy, nikt nam więc nie umknie - zapewnia Wild. - Nieuchronność kary ma być kolejnym elementem zachęcającym pasażerów do kasowania biletów. Jedna trzecia gapowiczów płaci od razu po wystawieniu mandatu, kolejna grupa - też mniej więcej jedna trzecia - gdy dostaną tzw. wezwania przedsądowe. Reszta jednak dalej nie płaci. Ale już się za nich bierzemy. Ręka mnie boli od podpisywania pozwów.
Po uproszczonym postępowaniu sąd wyda dłużnikom nakazy zapłaty. Jeśli gapowicze dalej nie uregulują swoich zobowiązań względem MPK, do ich drzwi zapuka komornik. Wtedy jednak oprócz samej kary będą musieli dodatkowo zapłacić koszty sądowe w wysokości 30 zł, odsetki i koszty egzekucji komorniczej. Muszą też pamiętać, że na tym etapie postępowania ich szansa na pozytywne rozpatrzenie wniosku o umorzenie długu czy rozłożenie sumy na raty spada praktycznie do zera.
- Jazda bez biletu jest po prostu oszustwem, dlatego nie zamierzamy odpuszczać gapowiczom - mówi wiceprezes MPK. - Tylko od nich zależy, ile zapłacą. Jeśli zgłoszą się w ciągu 14 dni od wystawienia mandatu, kara wynosi 100 zł. Po wezwaniu przedsądowym 120 zł, a po rozprawie w sądzie nawet kilkaset złotych.
Wild podkreśla, że przejęcie sprawy przez komornika automatycznie wydłuża też do 10 lat okres, w którym można ścigać dłużnika. - Ktoś może dziś twierdzić, że nie ma żadnych dochodów. Poczekamy. Ale jeżeli kiedykolwiek coś zarobi, ściągniemy dług - zapewnia wiceprezes.
MPK pierwszych wyroków na gapowiczów spodziewa się w ciągu dwóch tygodni. Z ponad 22 tys. mandatów, jakie do tej pory wystawili kontrolerzy, do budżetu miasta powinno wpłynąć ponad 2,4 mln zł.
** Czy MPK poradzi sobie z gapowiczami? Czekamy na Wasze opinie
Od 1 lipca, kiedy MPK zajęło się sprawdzaniem biletów, na gorącym uczynku złapanych zostało ponad 22 tys. gapowiczów. Nad ich wyłapywaniem pracuje obecnie około stu kontrolerów. Wcześniej Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta zatrudniał ich zaledwie 23. Trzeba więc było mieć prawdziwego pecha, by któregoś z nich spotkać. Dlatego wielu pasażerów jeździło bez biletów. Nawet co druga osoba - jak szacowała komisja komunikacji w radzie miasta. Kontrole były mało skuteczne - łapano góra 2 tys. gapowiczów miesięcznie. Jednak nawet jeśli ktoś został złapany bez biletu, mógł latami nie płacić mandatu. Rekordziści mieli na koncie nawet kilkanaście niezapłaconych kar. ZDiUM nie radził sobie z ich egzekucją. W latach 1998-2003 suma niezapłaconych mandatów urosła do ponad 51 mln zł. Dopiero wtedy ZDiUM sprzedał dług firmie windykacyjnej. Ta też jednak była mało skuteczna, zwłaszcza że część kar zdążyła się już przeterminować.
MPK nie zamierza odpuszczać gapowiczom. Do sądu trafiło już pierwszych sto pozwów przeciwko osobom, które nie zapłaciły mandatów za jazdę bez biletu. Kolejnych 2,5 tys. zostanie wysłanych w przyszłym tygodniu. - Do windykacji mamy specjalny system komputerowy, nikt nam więc nie umknie - zapewnia Wild. - Nieuchronność kary ma być kolejnym elementem zachęcającym pasażerów do kasowania biletów. Jedna trzecia gapowiczów płaci od razu po wystawieniu mandatu, kolejna grupa - też mniej więcej jedna trzecia - gdy dostaną tzw. wezwania przedsądowe. Reszta jednak dalej nie płaci. Ale już się za nich bierzemy. Ręka mnie boli od podpisywania pozwów.
Po uproszczonym postępowaniu sąd wyda dłużnikom nakazy zapłaty. Jeśli gapowicze dalej nie uregulują swoich zobowiązań względem MPK, do ich drzwi zapuka komornik. Wtedy jednak oprócz samej kary będą musieli dodatkowo zapłacić koszty sądowe w wysokości 30 zł, odsetki i koszty egzekucji komorniczej. Muszą też pamiętać, że na tym etapie postępowania ich szansa na pozytywne rozpatrzenie wniosku o umorzenie długu czy rozłożenie sumy na raty spada praktycznie do zera.
- Jazda bez biletu jest po prostu oszustwem, dlatego nie zamierzamy odpuszczać gapowiczom - mówi wiceprezes MPK. - Tylko od nich zależy, ile zapłacą. Jeśli zgłoszą się w ciągu 14 dni od wystawienia mandatu, kara wynosi 100 zł. Po wezwaniu przedsądowym 120 zł, a po rozprawie w sądzie nawet kilkaset złotych.
Wild podkreśla, że przejęcie sprawy przez komornika automatycznie wydłuża też do 10 lat okres, w którym można ścigać dłużnika. - Ktoś może dziś twierdzić, że nie ma żadnych dochodów. Poczekamy. Ale jeżeli kiedykolwiek coś zarobi, ściągniemy dług - zapewnia wiceprezes.
MPK pierwszych wyroków na gapowiczów spodziewa się w ciągu dwóch tygodni. Z ponad 22 tys. mandatów, jakie do tej pory wystawili kontrolerzy, do budżetu miasta powinno wpłynąć ponad 2,4 mln zł.
** Czy MPK poradzi sobie z gapowiczami? Czekamy na Wasze opinie
Najnowsze wiadomości
-
Sukces chirurgów dziecięcych. Niemowlę ma się dobrze
-
Wrocław upamiętnił tablicą piosenkarkę Annę German
-
Wrocławianin w półfinale konkursu na naukowego idola
-
Zoo zimą, zobacz, jak radzą sobie zwierzaki [FOTO]
-
Konserwacja dzieła sztuki na oczach widzów w muzeum
-
Uczniowie rapują Miłosza. Posłuchaj Miłosznych singli
-
Ceny biletów MPK idą w górę. Radni przyjęli uchwałę
- 92 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
19 głosów
-
Bardzo dobrze
wesoly_emigrant
21.11.09, 10:37
jazda bez biletu to zwykle zlodziejstwo, karac ich i niech ludzie wreszcie poczuja co to jest prawo! BRAWO!»
-
MPK to jest jedno wielkie oszustwo
baro83
21.11.09, 12:28
W takim USA ta firma sama mialaby juz milion procesow za spoznienia, za to ze autobusy w ogole nie przyjezdzaja, chamstwo kierowcow,itd. Nieudacznicy nie potrafią nic zrobić porządnie a »
-
MPK pozywa do sądów gapowiczów za niepłacenie kar
dott84
23.11.09, 10:39
Przystanek przy ul.Dmowskiego. W pobliżu nie ma ani automatu, ani kiosku, anisklepu, gdzie można by było kupić bilety. Tuż obok za to McDonald's, hotelCampanile, hala sportowa 'Kosynierka'. »
Najczęściej czytane24 htydzień





