Jak we Wrocławiu hartował się agent Tomek

Jacek Harłukowicz
19.11.2009 , aktualizacja: 19.11.2009 16:15
A A A Drukuj
- Bystrzak i wesołek, gadką potrafił wybrnąć z największych kłopotów - wspominają Tomasza K., najsłynniejszego polskiego agenta, znajomi z VIII LO we Wrocławiu. Kilka lat później przełożony w komendy wojewódzkiej policji napisał: "Cechuje go odwaga, zdecydowanie i samodzielność. Z uwagi na posiadane kwalifikacje zawodowe oraz cechy osobowości został skierowany do realizacji niebezpiecznych zadań operacyjnych".
Tomasz K. w czasach licealnych...
Archiwum
Tomasz K. w czasach licealnych...
Tomasz Kaczmarek
Archiwum
Tomasz Kaczmarek
Zanim stał się najsłynniejszym łowczym CBA, polującym na byłą posłankę PO Beatę Sawicką, celebrytkę Weronikę Marczuk-Pazurę i prezydentostwo Kwaśniewskich, Tomasz K. dorastał i uczył się we Wrocławiu. Tu się urodził, mieszkał, uczył i przez lata trenował sport. Tu rozpoczynał karierę w policji.

Dziś większość jego znajomych sprzed lat nie może uwierzyć, że ten niepozorny chłopak z rozbrajającym uśmiechem przeistoczył się w bezwzględnego łowczego. Wykorzystującego swój urok osobisty do polowania na kobiety, które urzeczone pięknym Tomkiem godziły się na łamanie prawa. Choć od trzech lat nie mieszka we Wrocławiu, zostawił po sobie wiele śladów, znajomości i niekoniecznie dobrych wspomnień.

Doskonale się adaptował

Tomasz K. ma dziś 33 lata. Dzieciństwo i młodość spędził na wrocławskich Krzykach, gdzie mieszkał z rodzicami w 10-piętrowym bloku przy ul. Powstańców Śląskich. W 1991 roku, po ukończeniu podstawówki, rozpoczął naukę we wrocławskim VIII LO. Wybór szkoły wydawał się oczywisty: 15-letni Tomek mieszkał tuż obok, od kilku lat trenował pływanie, a "ósemka" była szkołą o profilu sportowym, z którą klub Tomka - WKS Śląsk Wrocław - miał umowę.

Jego ówczesny wychowawca i nauczyciel historii J., by uwierzyć, że to spod jego skrzydeł Tomasz K. wyfrunął w Polskę łapać celebrytów, potrzebuje dobrej chwili. Ale Tomka pamięta doskonale.

Wspomina: - Nieszczególnie dobry uczeń, taki, o którym mówi się "leń śmierdzący". Jak wśród miernych pojawiła się trója, to należało mu to zaliczyć za sukces. Ale z klasy do klasy ślizgał się bez problemu.

Wiedząc już, kim stał się jego wychowanek, przypomina sobie cechy Tomasza, które pasują do jego dzisiejszego zajęcia: - W kontaktach z kolegami niczym się nie wyróżniał. Klasy sportowe to były grupy z przywódcami. Tomek liderem z pewnością nie był. Miał inną cechę: doskonale się adaptował i potrafił wyjść z każdej sytuacji.

J. zapamiętał Tomasza, bo nieczęsto zdarzało mu się, że musiał odwiedzać swoich podopiecznych w domach.

- Tomek został oskarżony o kradzież - wspomina. - Nic wielkiego, zwędził batonik z bufetu. Czort wie: założył się, że go ukradnie, czy naprawdę chciał go zwinąć, nie doszliśmy do tego. Skończyło się na pogadance w obecności rodziców i obniżonym zachowaniu.

Cztery sekundy gorzej od rekordu

Stanisław Miśków, do dziś uczący w VIII LO wychowania fizycznego, niewiele może o swoim uczniu powiedzieć: - Pływak, ale chyba bez większych sukcesów. Mieliśmy tu i mistrzów Polski, i olimpijczyków, ale Tomek do nich nie należał. Chyba potem wielkiej kariery nie zrobił.

Myli się. O ile w szkole Tomek niczym się nie wyróżniał, o tyle w klubie doskonale go pamiętają.

- Doskonale się zapowiadał, w wieku 17 lat setkę motylkiem pływał w 0,56 minuty - wspomina jeden z trenerów. - To tylko cztery sekundy gorzej od dzisiejszego rekordu Polski.

Trener nie chce, by ujawniać jego nazwisko: - Wiemy, dlaczego pan o niego pyta. Po co ktoś ma nam potem głowę zawracać, że za dużo gadamy?

Faktem jest, że od kiedy w mediach zaczęto pisać o agencie Tomku, pokazywać jego częściowy wizerunek, w klubie stał się obiektem szczególnych wspominek.

- Kto by pomyślał, że nasz Tomek zrobi taką karierę - śmieje się Kazimierz Bauer, który trenował go w szkole podstawowej i na początku liceum. Ma jednak o K. jako sportowcu jak najlepsze zdanie: - Bardzo dobry pływak. Jego specjalnością był delfin na krótkich dystansach. Kiedy przeszedł do seniorów, wykręcił nawet srebro na mistrzostwach Polski na setkę. Kontakt nam się urwał, kiedy skończył szkołę. Chyba chciał trenować za granicą, wyjechał do jakiejś ciotki do Hamburga, ale z tego, co pamiętam, nic nie wyszło i wrócił do Polski.

On jeden kąpał się bez niczego

Anka, znajoma ze szkoły i treningów, kiedy słyszy, że Tomasz K. to słynny "piękny Tomek z CBA", najpierw nie wierzy, potem przez pół minuty dławi się ze śmiechu. - Nasz Tomuś, z odstającymi uszami? Chociaż, jakby dobrze pomyśleć...

Tomasz nigdy nie miał problemu z dziewczynami - wspomina. Nawet te odstające uszy (widoczne na zdjęciach z tamtego okresu) mu nie przeszkadzały. Lubił zaszpanować nowym dresem, drogimi adidasami. - W tym szpanie był jednak jakiś taki ujmujący, zawsze uśmiechnięty. Szybko zdobywał przyjaciół, a dla kogoś, kogo polubił, był jak brat łata - pomocny i bezinteresowny. Ale kiedy trzeba było, to potrafił nieźle zaczarować. Na treningu po 20. czy 30. basenie grzbietem część z nas zaczynała oszukiwać. Jak trener przyuważył, dostawaliśmy kolejne karne dystanse. Tylko Tomuś mrugał tymi swoimi długimi rzęsami i zawsze się wykręcił.

Monice, innej koleżance z czasów pływania, w pamięci zapadła inna scena: - On nigdy nie czuł skrępowania. Po treningu pływackim normalną rzeczą jest prysznic, bo trzeba się opłukać z chloru. Chłopcy kąpali się w slipkach, dziewczyny w strojach, a on jeden bez niczego. Zero wstydu. A jak chodziłyśmy go podglądać, to się puszył. Ale trzeba przyznać - jak się spiął, to na swoim dystansie nie miał sobie równych.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 113 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    61 głosów

  • Czy autor tego artykułu... anwad 22.11.09, 12:27

    Czy autor tego artykułu nie powinien ponieść odpowiedzialności karnej zaprzyczynianie się do ujawnienia tożsamości agentów polskich służb specjalnych,tym samym działając na szkodę »

  • Setkę w 0,56 minuty... kris7212 22.11.09, 12:48

    No, pogratulować. Czyli 33,6 sekundy. Torpeda... K... co za tuman z tego autora tekstu... »

  • Jacek Harłukowicz, boisz się ? Coś na sumieniu? megafonsprawiedliwy 22.11.09, 21:20

    czy tylko kredyt? Po co to dla nich robisz? Zastanów sie koleś, czy warto.»