Wrocławscy lekarze uspokajają: nie panikujmy z grypą!
18.11.2009
, aktualizacja: 18.11.2009 20:34
Do wrocławskich przychodni zgłaszają się nawet pacjenci z banalnym katarem chcą, żeby przebadał ich lekarz. We Wrocławiu kolejki ustawiają się też do izb przyjęć szpitalnych oddziałów zakaźnych. Tymczasem w niektórych aptekach można jeszcze kupić szczepionki przeciwko grypie sezonowej.
ZOBACZ TAKŻE
- Grypa: w ramach prac społecznych zdezynfekują tramwaje (10-12-09, 16:29)
- Zmarł lekarz zarażony wirusem nowej grypy (05-12-09, 15:07)
- Dezynfekcja, maseczki - tak Wrocław chce oszukać grypę (30-11-09, 07:00)
- Wrocławski lekarz klinicysta zarażony wirusem A/H1N1 (17-11-09, 18:43)
SERWISY
W Wojewódzkiej Przychodni POZ przy ul. Dobrzyńskiej każdego dnia chorych bada pięciu internistów, jednak limit miejsc wyczerpuje się w ciągu pierwszej godziny rejestracji. Około ósmej rano wolnych numerków już nie ma. - Nasza przychodnia pęka w szwach, codziennie przyjmujemy nawet 200 osób - mówi Łukasz Ogonowski z przychodni przy Dobrzyńskiej. - Pacjenci zgłaszają się tak jak co roku o tej porze z objawami przeziębienia: bólem gardła, kaszlem, ale to nie znaczy, że chorują na grypę. Natomiast wszystkie osoby, których stan wskazuje na to, że faktycznie mogą mieć grypę, przyjmujemy poza kolejnością, nawet jeśli nie ma już wolnych miejsc.
Podobnie jest w innych wrocławskich przychodniach. Dr Anna Żyszczyńska, kierowniczka NZOZ Zawidawie II przy ul. Inflanckiej, mówi, że przychodnia jest wręcz obłożona chorymi: - Ludzie zgłaszają się z drobnymi symptomami przeziębienia, zamiast położyć się do łóżka na dwa-trzy dni i leczyć się domowymi sposobami: herbatą, paracetamolem i cytryną. Spośród wszystkich badanych 85 proc. stanowią tacy właśnie pacjenci. Tymczasem system ma swoje ograniczenia. Zwiększyliśmy obsadę lekarską, angażując m.in. emerytów i wydłużając czas pracy lekarzy, którzy dotąd jedynie z nami współpracowali, ale więcej osób już nie zatrudnimy. Rezerwy się wyczerpały.
Dr Żyszczyńska dodaje, że najlepiej zachować zdrowy rozsądek i do przychodni zgłaszać się, gdy pojawią się naprawdę niepokojące objawy, np. duszność, ból w klatce piersiowej i głośny, ale nie suchy kaszel.
Bardzo dużo pracy mają także lekarze ze szpitali, w których działają oddziały zakaźne. Pacjenci szturmują izby przyjęć, domagając się diagnozy lub próbując wymusić badania w kierunku tzw. świńskiej grypy. - Na razie jakoś sobie radzimy, ale obserwujemy już pierwsze oznaki paniki - mówi dr Danuta Jędrzak-Kułaga, dyrektorka medyczna Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Gromkowskiego. Od wczoraj szpital ewidencjonuje liczbę zgłaszających się pacjentów, którzy próbują dostać się na badanie do szpitala, pomijając swojego lekarza rodzinnego. - Na razie za wcześnie na wyciąganie wniosków, ale jeśli nie zapanujemy nad histerią, osoby, które naprawdę będą potrzebowały pilnej pomocy, mogą jej nie dostać - ostrzega dyrektorka.
Tłoczno jest także w izbie przyjęć Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych. - Zgłasza się więcej chorych, którzy uważają, że mają grypę. To bardzo dezorganizuje nam pracę - przyznaje dr Jarosław Gruszka. Klinika ma zarezerwowane dwa miejsca dla dzieci z potwierdzoną nową grypą, ale na razie stoją puste, bo żadne nie wymagało dotąd hospitalizacji.
Na Dolnym Śląsku jest 176 łóżek na oddziałach zakaźnych. W przypadku rozszerzania się choroby pacjenci mogą być także leczeni w oddziałach internistycznych, chorób płuc i gruźlicy, a w sytuacjach kryzysowych nawet w sanatoriach.
We Wrocławiu nadal można kupić szczepionkę przeciwko grypie sezonowej. Niestety, nie jest dostępna wszędzie, bo, jak tłumaczą właściciele aptek, zamówienia limitują hurtownie. Wioletta Pluta z apteki Ambra przy ul. Bujwida we wtorek sprzedała dwie ostatnie. - Zamówiłam kolejne, jednak hurtownia nie jest w stanie określić terminu kolejnej dostawy. Większość aptekarzy nie robiła wielkich zapasów na początku sezonu grypowego, ponieważ w ubiegłym roku popyt był znacznie mniejszy i duża część po prostu się zmarnowała - mówi farmaceutka.
W ubiegłym roku na grypę zaszczepiło się tylko 5,2 proc. Polaków.
W aptekach szczepionki kosztują ok. 35 zł. Za niewiele więcej można się zaszczepić w niektórych przychodniach. - Mamy jeszcze 400 dawek na grypę sezonową. Iniekcja razem z konsultacją lekarską kosztuje 40 zł - mówi Marek Moszczyński, szef Dolmedu.
Rozmowa z dr. Witoldem Paczosą, kierownikiem działu epidemiologii wrocławskiego sanepidu:
Jak wielu Dolnoślązaków choruje na grypę?
- Dane z ostatniego tygodnia pomiędzy 8-15 listopada wskazują, że na Dolnym Śląsku odnotowano 2565 przypadków grypy, w całym kraju ok. 41 tys. W analogicznym okresie ubiegłego roku na grypę chorowało znacznie mniej osób. Od maja u ośmiu Dolnoślązaków stwierdzono grypę A/H1N1, z czego połowa nie wymagała leczenia szpitalnego. Żaden pacjent nie zmarł.
Czy ma jeszcze sens szczepienie się na grypę sezonową?
- Oczywiście. Szczyt zachorowań przypada zwykle na styczeń-luty, a sezon zachorowań kończy się w kwietniu. Przyjmuje się, że osoba, która się zaszczepi, nabiera odporności już po tygodniu. Trzeba pamiętać, że szczepionka nie daje stuprocentowej ochrony przed wirusem, ale nawet jeśli zaszczepiona osoba zachoruje na grypę, przebieg infekcji będzie znacznie łagodniejszy.
Czy szczepionka przeciwko grypie sezonowej zabezpieczy przed wirusem tzw. świńskiej grypy?
- Nie ma na to żadnych dowodów. Jednym z trzech składników szczepionki na klasyczną grypę są jednak fragmenty wirusa A/H1N1, bardzo blisko spokrewnionego antygenowo z wirusem A/H1N1v, czyli wariant, którego wszyscy się teraz boją. Możliwe więc, że szczepionka stosowana sezonowo może w jakimś stopniu pomóc.
Podobnie jest w innych wrocławskich przychodniach. Dr Anna Żyszczyńska, kierowniczka NZOZ Zawidawie II przy ul. Inflanckiej, mówi, że przychodnia jest wręcz obłożona chorymi: - Ludzie zgłaszają się z drobnymi symptomami przeziębienia, zamiast położyć się do łóżka na dwa-trzy dni i leczyć się domowymi sposobami: herbatą, paracetamolem i cytryną. Spośród wszystkich badanych 85 proc. stanowią tacy właśnie pacjenci. Tymczasem system ma swoje ograniczenia. Zwiększyliśmy obsadę lekarską, angażując m.in. emerytów i wydłużając czas pracy lekarzy, którzy dotąd jedynie z nami współpracowali, ale więcej osób już nie zatrudnimy. Rezerwy się wyczerpały.
Dr Żyszczyńska dodaje, że najlepiej zachować zdrowy rozsądek i do przychodni zgłaszać się, gdy pojawią się naprawdę niepokojące objawy, np. duszność, ból w klatce piersiowej i głośny, ale nie suchy kaszel.
Bardzo dużo pracy mają także lekarze ze szpitali, w których działają oddziały zakaźne. Pacjenci szturmują izby przyjęć, domagając się diagnozy lub próbując wymusić badania w kierunku tzw. świńskiej grypy. - Na razie jakoś sobie radzimy, ale obserwujemy już pierwsze oznaki paniki - mówi dr Danuta Jędrzak-Kułaga, dyrektorka medyczna Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Gromkowskiego. Od wczoraj szpital ewidencjonuje liczbę zgłaszających się pacjentów, którzy próbują dostać się na badanie do szpitala, pomijając swojego lekarza rodzinnego. - Na razie za wcześnie na wyciąganie wniosków, ale jeśli nie zapanujemy nad histerią, osoby, które naprawdę będą potrzebowały pilnej pomocy, mogą jej nie dostać - ostrzega dyrektorka.
Tłoczno jest także w izbie przyjęć Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych. - Zgłasza się więcej chorych, którzy uważają, że mają grypę. To bardzo dezorganizuje nam pracę - przyznaje dr Jarosław Gruszka. Klinika ma zarezerwowane dwa miejsca dla dzieci z potwierdzoną nową grypą, ale na razie stoją puste, bo żadne nie wymagało dotąd hospitalizacji.
Na Dolnym Śląsku jest 176 łóżek na oddziałach zakaźnych. W przypadku rozszerzania się choroby pacjenci mogą być także leczeni w oddziałach internistycznych, chorób płuc i gruźlicy, a w sytuacjach kryzysowych nawet w sanatoriach.
We Wrocławiu nadal można kupić szczepionkę przeciwko grypie sezonowej. Niestety, nie jest dostępna wszędzie, bo, jak tłumaczą właściciele aptek, zamówienia limitują hurtownie. Wioletta Pluta z apteki Ambra przy ul. Bujwida we wtorek sprzedała dwie ostatnie. - Zamówiłam kolejne, jednak hurtownia nie jest w stanie określić terminu kolejnej dostawy. Większość aptekarzy nie robiła wielkich zapasów na początku sezonu grypowego, ponieważ w ubiegłym roku popyt był znacznie mniejszy i duża część po prostu się zmarnowała - mówi farmaceutka.
W ubiegłym roku na grypę zaszczepiło się tylko 5,2 proc. Polaków.
W aptekach szczepionki kosztują ok. 35 zł. Za niewiele więcej można się zaszczepić w niektórych przychodniach. - Mamy jeszcze 400 dawek na grypę sezonową. Iniekcja razem z konsultacją lekarską kosztuje 40 zł - mówi Marek Moszczyński, szef Dolmedu.
Rozmowa z dr. Witoldem Paczosą, kierownikiem działu epidemiologii wrocławskiego sanepidu:
Jak wielu Dolnoślązaków choruje na grypę?
- Dane z ostatniego tygodnia pomiędzy 8-15 listopada wskazują, że na Dolnym Śląsku odnotowano 2565 przypadków grypy, w całym kraju ok. 41 tys. W analogicznym okresie ubiegłego roku na grypę chorowało znacznie mniej osób. Od maja u ośmiu Dolnoślązaków stwierdzono grypę A/H1N1, z czego połowa nie wymagała leczenia szpitalnego. Żaden pacjent nie zmarł.
Czy ma jeszcze sens szczepienie się na grypę sezonową?
- Oczywiście. Szczyt zachorowań przypada zwykle na styczeń-luty, a sezon zachorowań kończy się w kwietniu. Przyjmuje się, że osoba, która się zaszczepi, nabiera odporności już po tygodniu. Trzeba pamiętać, że szczepionka nie daje stuprocentowej ochrony przed wirusem, ale nawet jeśli zaszczepiona osoba zachoruje na grypę, przebieg infekcji będzie znacznie łagodniejszy.
Czy szczepionka przeciwko grypie sezonowej zabezpieczy przed wirusem tzw. świńskiej grypy?
- Nie ma na to żadnych dowodów. Jednym z trzech składników szczepionki na klasyczną grypę są jednak fragmenty wirusa A/H1N1, bardzo blisko spokrewnionego antygenowo z wirusem A/H1N1v, czyli wariant, którego wszyscy się teraz boją. Możliwe więc, że szczepionka stosowana sezonowo może w jakimś stopniu pomóc.
Najnowsze wiadomości
-
Pogoda na Dolnym Śląsku: Tyle słońca w każdym mieście
-
Korki na ul. Braniborskiej po nocnej awarii wodociągu
-
Na drodze koło Ząbkowic Śląskich zginął mężczyzna
-
Narodowe murem za artystami, strajkuje w czwartek
-
Za dziesięć dni będzie gotowy deptak na Kuźniczej [FOTO]
-
Zarabiajmy we Wrocławiu na tym, czego inni nie mają
-
Pękła magistrala. Problemy z wodą w całym mieście
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Wrocławscy lekarze uspokajają: nie panikujmy z ...
tomek.sawyer
18.11.09, 21:53
Kupujcie, bo taniej już nie będzie!Sorrki. Myślałem, że artykuł jest sprzed dwóch lat i o deweloperach. Jakoś misię tak dziwnie skojarzyło.»
-
Wrocławscy lekarze uspokajają: nie panikujmy z ...
czterdziestyiczwarty
18.11.09, 22:45
Skoro lekarz mowi ,ze szczepienie nie zabezpiecza przed zachorowaniem na grypeto po co ta cala histeria ze szczepieniami. Poza tym wirusy grypy sa jednymiz najszybciej mutujacych wirusow w »
-
Obdurnienie nie zna granic
osmiol
19.11.09, 02:06
więc po kolejnych ogłupionych narodach przyszedł czas i na nas.Jakieś dwa miesiące temu przewaliła się fala histerii po Wielkiej Brytanii, gdzie wydawano wiaderka Tamiflu i Relenzy każdemu z»
Najczęściej czytane24 htydzień




