Wrocławskiego klasyka dobiorą pod kolor kamienicy
17.11.2009
, aktualizacja: 16.11.2009 16:57
Zamiast wielkoformatowych reklam dzieła malarzy. We Wrocławiu na ściany miejskich budynków trafiają kolejne reprodukcje obrazów najbardziej znanych wrocławskich twórców.
ZOBACZ TAKŻE
- Mural, czyli naścienny materializm artystyczny (01-09-09, 15:32)
- Konkursowego murala zderzenie z zabytkiem (04-07-09, 05:00)
SERWISY
SONDAŻ
Na bunkrze przy placu Strzegomskim oglądać można "Klepsydrę" Stanisława Dróżdża, a ostatnio plac Dominikański stał się miejscem ekspozycji obrazu Józefa Hałasa, cenionego malarza, nestora wrocławskiego środowiska artystycznego.
Jego kompozycja "MI-Z", która zawisła na ścianie szczytowej IX LO przy ul. Piotra Skargi , to abstrakcja. Artysta nie zamierza tłumaczyć jej znaczenia.
- Za to jej tonacja barwna doskonale pasuje do odkrywanej właśnie pierwotnej kolorystyki cegły w naszym budynku - żartuje Izabela Koziej, dyrektorka liceum. - Ale już na poważnie, to wykorzystanie ściany jako miejsca promocji sztuki współczesnej daje nam luksus spokoju, bo dotąd mieliśmy z nią sporo problemów. A to bazgrali po niej grafficiarze, a to chcieli się promować kibole. Bywało, że firmy zamierzały zachwalać na niej produkty, których na szkołach reklamować nie wolno. Szkoda tylko, że to prezentacja tymczasowa.
"MI-Z" nie jest muralem, ale powiększoną reprodukcją przeniesioną na winylową płachtę. - Nie mogliśmy namalować obrazu na ścianie, bo w przyszłości ten narożnik placu ma zostać zabudowany - tłumaczy Beata Urbanowicz, plastyk miejski, pomysłodawczyni projektu. - To technika powszechnie stosowana w praktykach reklamowych, a my wprowadzając do przestrzeni miejskiej przykłady sztuki wysokiej, chcemy przewrotnie stworzyć przeciwwagę dla komercji. Dzieło Józefa Hałasa jest do tego idealne. Nienachalne w wyrazie, szlachetne w formie. Mam wiele sygnałów, że pomysł się podoba, więc już szukamy następnych miejskich ścian, które przeznaczymy na promocję twórczości naszych artystów.
Oznacza to, że na wrocławskich ulicach nie zobaczymy reprodukcji Mony Lisy, ani Bitwy pod Grunwaldem. Urbanowicz: - Rolą miasta jest upowszechnianie osiągnięć jego mieszkańców. Poza tym nie chcemy reprodukować sztuki figuratywnej, bo zbyt często postać ludzka albo jej fragmenty wykorzystywane w reklamie wprowadzają wizualny chaos na nasze place i ulice.
Miasto planuje przeniesienie na ściany obrazu Jana Jaromira Aleksiuna, któremu tak jak Hałasowi dofinansowało wydanie monograficznego albumu. Potem, być może, zreprodukowane tak zostanie jedno z dzieł Alfonsa Mazurkiewicza, zmarłego w 1975 roku wybitnego malarza wrocławskiego, który ponoć za życia właśnie o tym marzył.
Jego kompozycja "MI-Z", która zawisła na ścianie szczytowej IX LO przy ul. Piotra Skargi , to abstrakcja. Artysta nie zamierza tłumaczyć jej znaczenia.
- Za to jej tonacja barwna doskonale pasuje do odkrywanej właśnie pierwotnej kolorystyki cegły w naszym budynku - żartuje Izabela Koziej, dyrektorka liceum. - Ale już na poważnie, to wykorzystanie ściany jako miejsca promocji sztuki współczesnej daje nam luksus spokoju, bo dotąd mieliśmy z nią sporo problemów. A to bazgrali po niej grafficiarze, a to chcieli się promować kibole. Bywało, że firmy zamierzały zachwalać na niej produkty, których na szkołach reklamować nie wolno. Szkoda tylko, że to prezentacja tymczasowa.
"MI-Z" nie jest muralem, ale powiększoną reprodukcją przeniesioną na winylową płachtę. - Nie mogliśmy namalować obrazu na ścianie, bo w przyszłości ten narożnik placu ma zostać zabudowany - tłumaczy Beata Urbanowicz, plastyk miejski, pomysłodawczyni projektu. - To technika powszechnie stosowana w praktykach reklamowych, a my wprowadzając do przestrzeni miejskiej przykłady sztuki wysokiej, chcemy przewrotnie stworzyć przeciwwagę dla komercji. Dzieło Józefa Hałasa jest do tego idealne. Nienachalne w wyrazie, szlachetne w formie. Mam wiele sygnałów, że pomysł się podoba, więc już szukamy następnych miejskich ścian, które przeznaczymy na promocję twórczości naszych artystów.
Oznacza to, że na wrocławskich ulicach nie zobaczymy reprodukcji Mony Lisy, ani Bitwy pod Grunwaldem. Urbanowicz: - Rolą miasta jest upowszechnianie osiągnięć jego mieszkańców. Poza tym nie chcemy reprodukować sztuki figuratywnej, bo zbyt często postać ludzka albo jej fragmenty wykorzystywane w reklamie wprowadzają wizualny chaos na nasze place i ulice.
Miasto planuje przeniesienie na ściany obrazu Jana Jaromira Aleksiuna, któremu tak jak Hałasowi dofinansowało wydanie monograficznego albumu. Potem, być może, zreprodukowane tak zostanie jedno z dzieł Alfonsa Mazurkiewicza, zmarłego w 1975 roku wybitnego malarza wrocławskiego, który ponoć za życia właśnie o tym marzył.
Najnowsze wiadomości
-
Tajemnice książek i edytorstwa poznasz podczas spaceru
-
Sztuka wygodnego życia na wystawie w Muzeum Narodowym
-
Duety nieistniejące zatańczą w środę w Imparcie
-
Na Żernickiej pękła rura wodociągowa. Zamknięta ulica
-
Gołębiewski uciekł przez świetlik. Zapłaci tylko karę
-
Podpiszą umowę, a Ziajka wybuduje wał na Kozanowie
-
W środę otworzą czwartą Castoramę - przy Magnolii Park
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Wrocławskiego klasyka dobiorą pod kolor kamienicy
tentutaj
17.11.09, 08:27
Cenna inicjatywa»
-
Wrocławskiego klasyka dobiorą pod kolor kamienicy
z_bias_owana
17.11.09, 09:23
O to bardzo inspirujące! Podoba mi się!»
-
Wygląda jak wprawka dziecka w Paincie
45rtg
17.11.09, 09:57
Błe. Pomysł żeby w taki sposób wystawiać obrazy bardzo ciekawy, ale to coś to jakiś brudny maziaj wyglądający jak efekt uczenia się obsługi jakiegoś Paintbrusha. Ludzie, nawet abstrakcja »
Najczęściej czytane24 htydzień





