Wrocławskiego klasyka dobiorą pod kolor kamienicy

Agata Saraczyńska
17.11.2009 , aktualizacja: 16.11.2009 16:57
A A A Drukuj
Zamiast wielkoformatowych reklam dzieła malarzy. We Wrocławiu na ściany miejskich budynków trafiają kolejne reprodukcje obrazów najbardziej znanych wrocławskich twórców.
Reprodukcja na budynku IX LO
Fot. Maciej Świerczyński/Agencja Gazeta
Reprodukcja na budynku IX LO
SONDAŻ
Czy chcesz, by na ściany wrocławskich kamienic trafiały

zaangażowane społecznie graffiti
obrazy abstrakcyjne
malarstwo iluzjonistyczne
akty
cokolwiek, co przyniesie dochody miastu

Na bunkrze przy placu Strzegomskim oglądać można "Klepsydrę" Stanisława Dróżdża, a ostatnio plac Dominikański stał się miejscem ekspozycji obrazu Józefa Hałasa, cenionego malarza, nestora wrocławskiego środowiska artystycznego.

Jego kompozycja "MI-Z", która zawisła na ścianie szczytowej IX LO przy ul. Piotra Skargi , to abstrakcja. Artysta nie zamierza tłumaczyć jej znaczenia.

- Za to jej tonacja barwna doskonale pasuje do odkrywanej właśnie pierwotnej kolorystyki cegły w naszym budynku - żartuje Izabela Koziej, dyrektorka liceum. - Ale już na poważnie, to wykorzystanie ściany jako miejsca promocji sztuki współczesnej daje nam luksus spokoju, bo dotąd mieliśmy z nią sporo problemów. A to bazgrali po niej grafficiarze, a to chcieli się promować kibole. Bywało, że firmy zamierzały zachwalać na niej produkty, których na szkołach reklamować nie wolno. Szkoda tylko, że to prezentacja tymczasowa.

"MI-Z" nie jest muralem, ale powiększoną reprodukcją przeniesioną na winylową płachtę. - Nie mogliśmy namalować obrazu na ścianie, bo w przyszłości ten narożnik placu ma zostać zabudowany - tłumaczy Beata Urbanowicz, plastyk miejski, pomysłodawczyni projektu. - To technika powszechnie stosowana w praktykach reklamowych, a my wprowadzając do przestrzeni miejskiej przykłady sztuki wysokiej, chcemy przewrotnie stworzyć przeciwwagę dla komercji. Dzieło Józefa Hałasa jest do tego idealne. Nienachalne w wyrazie, szlachetne w formie. Mam wiele sygnałów, że pomysł się podoba, więc już szukamy następnych miejskich ścian, które przeznaczymy na promocję twórczości naszych artystów.

Oznacza to, że na wrocławskich ulicach nie zobaczymy reprodukcji Mony Lisy, ani Bitwy pod Grunwaldem. Urbanowicz: - Rolą miasta jest upowszechnianie osiągnięć jego mieszkańców. Poza tym nie chcemy reprodukować sztuki figuratywnej, bo zbyt często postać ludzka albo jej fragmenty wykorzystywane w reklamie wprowadzają wizualny chaos na nasze place i ulice.

Miasto planuje przeniesienie na ściany obrazu Jana Jaromira Aleksiuna, któremu tak jak Hałasowi dofinansowało wydanie monograficznego albumu. Potem, być może, zreprodukowane tak zostanie jedno z dzieł Alfonsa Mazurkiewicza, zmarłego w 1975 roku wybitnego malarza wrocławskiego, który ponoć za życia właśnie o tym marzył.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów