Dlaczego wrocławskie tramwaje się spóźniają [WIDEO]
13.11.2009
, aktualizacja: 16.11.2009 11:13
Zamiast płynnie przejeżdżać przez miasto, wrocławskie tramwaje głównie stoją - a to w korkach, a to z powodu bezsensownych świateł. Uchwała rady miejskiej o polityce transportowej Wrocławia, w której zapisano, że należy skrócić czas przejazdu autobusów i tramwajów, od 10 lat pozostaje fikcją.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Kierowcy miejskiej komunikacji - ci to mają zryw! (27-12-09, 17:30)
- Koniec marzeń o wrocławskim nowoczesnym tramwaju plus (18-11-09, 09:00)
SERWISY
Pewnego ranka na Oporowie wsiadłam do "czwórki", by dojechać na plac Grunwaldzki. Zabrało mi to godzinę (!). Mniej więcej w połowie trasy dotarło do mnie, że tramwaj stoi dosłownie na każdych światłach. Jakby ktoś złośliwie zapalał przed nami czerwone. Było to wprawdzie jeszcze przed powrotem tramwajów na Grabiszyńską, ale godzina to naprawdę przesada. Przecież od wielu lat słyszymy, że w centrum miasta priorytet powinna mieć komunikacja miejska, bo inaczej korki nas zabiją. Tyle że żadnego priorytetu nie widać.
Notabene zaraz po uruchomieniu nowiutkiego torowiska usłyszałam z ust motorniczego przestrogę, żeby pasażerowie do rozkładów jazdy się nie przywiązywali, bo w czasie przebudowy ulicy zamontowano tyle świateł zamontowano, że i tak się nie zdąży przejechać w wyznaczonym czasie. I rzeczywiście - nie wiem, jak to możliwe, ale o ile przed remontem odcinek do pracy przejeżdżałam w 11 minut, to teraz droga trwa ok. 14 minut. A przecież nowe światła jeszcze nie działają.
Nie chodzi tylko o Grabiszyńską. - Z kolegami stwierdziliśmy, że jak by się nie jechało ulicą Powstańców Śląskich, gdzie przecież jest wydzielone torowisko, to i tak będziemy stać na każdych światłach. Bo problem nie leży w miejscach, gdzie torowisko nie jest wydzielone, tylko tam, gdzie stoimy bez sensu na tzw. przecinkach - tłumaczy Tomasz Sielicki, motorniczy wrocławskiego MPK, i pozwala nam z kamerą przejechać się po mieście kierowanym przez niego tramwajem 23.
Jeździliśmy po Wrocławiu niemal trzy godziny. I to, co zobaczyliśmy, upewniło nas, że nikt nie chciał i nie chce stworzyć "systemu sygnalizacji preferencyjnych dla komunikacji zbiorowej" (jak w uchwale RM z 1999 r.).
Na przykład na Legnickiej na wydzielonym torowisku tramwaj po opuszczeniu przystanku stoi, a tymczasem auta jadące na wprost obok niego mają zielone światło. A na moście Uniwersyteckim tramwaj, który ma zielone światło i chciałby skręcić w prawo, w Grodzką, nie może, bo na jego pasie stoi auto, które chciałoby skręcić w lewo, ale ma czerwone.
Bardzo często jest tak, że światło po prostu ucieka - zmienia się na czerwone dokładnie w chwili, gdy tramwaj zamyka drzwi i rusza z przystanku.
Efekt: trasę z Kromera na Pilczyce przejechaliśmy z ośmiominutowym opóźnieniem, i to jeszcze przed popołudniowym szczytem, gdy na przystankach wsiadało i wysiadało stosunkowo niewielu pasażerów. I o tyle skróciła się regeneracyjna przerwa dla motorniczego.
Ale jechaliśmy też podobno przez najlepsze torowisko w mieście - na ul. Kwidzyńskiej, na Kowalach. Tam tramwaj może się rozpędzić, bo przed miejscem przecięcia się torowiska z jezdnią jest detektor, na chwilę auta dostają czerwone światło, a tramwaj jedzie "ziuuuu". Pytanie, czemu takie rozwiązanie zastosowano na peryferiach, zamiast w centrum, dla przepełnionych tramwajów?
- Tuż przed Wszystkich Świętych zamieszanie było takie, że rozkładówkę można było tylko włożyć pod siedzenie. Więc jeździłem po prostu od przystanku do przystanku. I zdarzyła się taka sytuacja, że do tramwaju biegły trzy starsze panie, jedna o kulach. Poczekałem, wsiadły, a potem za plecami słyszałem rozmowę, jakie to mam złote serce. Aż chciałem się odwrócić i krzyknąć, że gdybym miał się trzymać rozkładu, to bym nie poczekał, bo by mi światła uciekły, a wtedy przybyłyby kolejne minuty spóźnienia - opowiada Tomasz Sielicki.
Pozostaje nam więc z dystansem traktować rozkłady jazdy tramwajów. I nie złorzeczyć motorniczemu, który nie czeka, aż dobiegniemy do tramwaju. Bo on w ten sposób o dwie minuty skróci opóźnienie, które i tak na pewno ma.
Notabene zaraz po uruchomieniu nowiutkiego torowiska usłyszałam z ust motorniczego przestrogę, żeby pasażerowie do rozkładów jazdy się nie przywiązywali, bo w czasie przebudowy ulicy zamontowano tyle świateł zamontowano, że i tak się nie zdąży przejechać w wyznaczonym czasie. I rzeczywiście - nie wiem, jak to możliwe, ale o ile przed remontem odcinek do pracy przejeżdżałam w 11 minut, to teraz droga trwa ok. 14 minut. A przecież nowe światła jeszcze nie działają.
Nie chodzi tylko o Grabiszyńską. - Z kolegami stwierdziliśmy, że jak by się nie jechało ulicą Powstańców Śląskich, gdzie przecież jest wydzielone torowisko, to i tak będziemy stać na każdych światłach. Bo problem nie leży w miejscach, gdzie torowisko nie jest wydzielone, tylko tam, gdzie stoimy bez sensu na tzw. przecinkach - tłumaczy Tomasz Sielicki, motorniczy wrocławskiego MPK, i pozwala nam z kamerą przejechać się po mieście kierowanym przez niego tramwajem 23.
Jeździliśmy po Wrocławiu niemal trzy godziny. I to, co zobaczyliśmy, upewniło nas, że nikt nie chciał i nie chce stworzyć "systemu sygnalizacji preferencyjnych dla komunikacji zbiorowej" (jak w uchwale RM z 1999 r.).
Na przykład na Legnickiej na wydzielonym torowisku tramwaj po opuszczeniu przystanku stoi, a tymczasem auta jadące na wprost obok niego mają zielone światło. A na moście Uniwersyteckim tramwaj, który ma zielone światło i chciałby skręcić w prawo, w Grodzką, nie może, bo na jego pasie stoi auto, które chciałoby skręcić w lewo, ale ma czerwone.
Bardzo często jest tak, że światło po prostu ucieka - zmienia się na czerwone dokładnie w chwili, gdy tramwaj zamyka drzwi i rusza z przystanku.
Efekt: trasę z Kromera na Pilczyce przejechaliśmy z ośmiominutowym opóźnieniem, i to jeszcze przed popołudniowym szczytem, gdy na przystankach wsiadało i wysiadało stosunkowo niewielu pasażerów. I o tyle skróciła się regeneracyjna przerwa dla motorniczego.
Ale jechaliśmy też podobno przez najlepsze torowisko w mieście - na ul. Kwidzyńskiej, na Kowalach. Tam tramwaj może się rozpędzić, bo przed miejscem przecięcia się torowiska z jezdnią jest detektor, na chwilę auta dostają czerwone światło, a tramwaj jedzie "ziuuuu". Pytanie, czemu takie rozwiązanie zastosowano na peryferiach, zamiast w centrum, dla przepełnionych tramwajów?
- Tuż przed Wszystkich Świętych zamieszanie było takie, że rozkładówkę można było tylko włożyć pod siedzenie. Więc jeździłem po prostu od przystanku do przystanku. I zdarzyła się taka sytuacja, że do tramwaju biegły trzy starsze panie, jedna o kulach. Poczekałem, wsiadły, a potem za plecami słyszałem rozmowę, jakie to mam złote serce. Aż chciałem się odwrócić i krzyknąć, że gdybym miał się trzymać rozkładu, to bym nie poczekał, bo by mi światła uciekły, a wtedy przybyłyby kolejne minuty spóźnienia - opowiada Tomasz Sielicki.
Pozostaje nam więc z dystansem traktować rozkłady jazdy tramwajów. I nie złorzeczyć motorniczemu, który nie czeka, aż dobiegniemy do tramwaju. Bo on w ten sposób o dwie minuty skróci opóźnienie, które i tak na pewno ma.
Najnowsze wiadomości
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
- 89 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
50 głosów
-
nareszcie ktos to napisal
nietrollom
13.11.09, 19:21
funkcjonowanie komunikacji tramwajowej we Wrocławiu to porazka !!!Ale co sie dziwic jak kadra zarzadzajaca tym pracuje tam od parudziesięciu lat i kieruje sie taka sam filozofia niezmiennie.»
-
Czytajac niektóre wypowiedzi upewniam się, że
maryskacharion
16.11.09, 16:15
Czytajac niektóre wypowiedzi upewniam się, że osoby piszące "tak ostro" i "tak swojsko" zupełnie nie orientuja się w temacie. Owszem, widzą problemy ale nic poza tym. Ja rozumiem - kampania »
-
Dlaczego wrocławskie tramwaje się spóźniają [WI...
leafdrake
17.11.09, 14:46
ŁÓDŹ, Dla odmiany. Nie bedę pisał o spóźnianiu się bo to juz wszyscy wiemy. Z resztą w Łodzi chyba nie jest aż tak tragicznie. Irytuje inny fakt. Rozkłady jazdy są poukładane w taki sposób, »
Najczęściej czytane24 htydzień




odtwórz