Fabryka św. Mikołaja chce pomóc leczyć chore brzuszki
11.11.2009
, aktualizacja: 11.11.2009 15:47
To już szósta edycja naszej akcji. Rok temu ponad 50 tys. zł przekazaliśmy Klinice Chirurgii i Urologii Dziecięcej Akademii Medycznej. Dziś pomagamy klinice, do której trafiają dzieci z poważnymi chorobami przewodu pokarmowego.
ZOBACZ TAKŻE
- Praca wre w Fabryce św. Mikołaja - już w sobotę finał! (07-12-09, 15:23)
- Fabryka św. Mikołaja pracuje pełną parą! (27-11-09, 19:25)
- Fabryka św. Mikołaja: architekci przygotują projekt (17-11-09, 16:43)
- Kto zaprojektuje pracownię endoskopową dla maluchów? (15-11-09, 19:00)
- Dzieci z Oleśnickiej wreszcie mają swoją świetlicę (09-11-09, 19:00)
- Fabryka św. Mikołaja pomoże małym pacjentom kliniki (08-11-09, 21:32)
Rozmowa z prof. Barbarą Iwańczak*
Marzena Żuchowicz: Do kliniki przychodzą rodzice z dziećmi, którym dolegają przewlekłe bóle brzucha. Jak im pomagacie?
Prof. Barbara Iwańczak: Objaw każdego bólu u dziecka jest dla rodziców niepokojącym sygnałem, a powtarzający się ból tym bardziej stanowi źródło ogromnego stresu dla całej rodziny. Jeżeli bólom towarzyszy utrata wagi i zatrzymanie rozwoju dziecka, rozstrzygające jest badanie endoskopowe górnego lub dolnego odcinka przewodu pokarmowego. Pozwala odpowiedzieć na pytanie, czy są to zaburzenia organiczne, za którym kryje się choroba, czy też czynnościowe, związane np. z nieodpowiednim żywieniem czy wpływem stresów. Niestety, z roku na rok wzrasta liczba zachorowań na poważne choroby przewodu pokarmowego, np. zapalenia jelit. Przyczyna tych chorób jest niejasna. Zalicza się je do tzw. chorób cywilizacyjnych. Do ich występowania, obok czynników genetycznych, przyczyniają się znane i nieznane czynniki środowiskowe, w tym bakteryjne, pokarmowe, jak np. dieta bogata w cukier i konserwanty, a także stres.
Okazuje się, że chorych dzieci z roku na rok jest coraz więcej.
W klinice leczy się ponad 2 tys. dzieci rocznie. Te najpoważniej chore wracają do nas nawet kilkanaście razy w ciągu roku. Dlatego niezwykle ważny jest nadzór nad nimi. Musimy pilnować, by nie doszło do powikłań, które mogą nawet prowadzić do śmierci. Dlatego tak istotna jest sprawna diagnostyka.
Potrzeby kliniki są duże. W jakich warunkach pracujecie z chorymi dziećmi?
- Pracownia, w której przeprowadzamy badania endoskopowe, jest bardzo ciasna. Miejsca wystarcza tylko dla lekarzy i pielęgniarki, a przecież rodzice też chcieliby być obecni. Dziecko musimy przygotowywać do badania w jednej sali, w oddzielnej sali usypiać i wybudzać. Nasz endoskop też wymaga naprawy. To kosztuje 25 tys. zł, a szpital nie ma pieniędzy. Badania wykonujemy sprzętem, który dostaliśmy kiedyś od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jedynym działającym, ale i ten pewnego dnia się zepsuje.
Co jeszcze trzeba zmienić w klinice, by poprawić warunki leczenia dzieci?
- W podłodze przy wejściu były dziury, które przykryto gumową wykładziną. Nadal jednak wygląda to nieciekawie. Ściany wymagają malowania, brakuje mebli w poczekalni. Ostatni raz klatka schodowa była malowana kilka lat temu przez ojca chorego dziecka. Kiedyś sanepid wymagał, by sale szpitalne malowane były częściej, dziś na wszystko brakuje pieniędzy. Oddziały wyglądają nie najgorzej, ale wszystko robimy własnym sumptem. Sale urządzały nasze pielęgniarki.
Jakie jest Pani największe marzenie?
- Przyjmować wszystkie dzieci, które wymagają badań. Bywa, że dziecko przyjeżdża do nas skierowane przez pediatrę z Kłodzka czy ze Zgorzelca i nie może mieć wykonanych badań diagnostycznych czy kontrolnych, bo klinika przekracza limity. W tej chwili zamknięto nam jeden oddział, choć lekarze i pielęgniarki są gotowi do pracy. Bardzo przykro jest mówić o tym rodzicom. Mam nadzieję, że od stycznia sytuacja się poprawi.
* Prof. Barbara Iwańczak - kierownik Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii i Żywienia Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 przy ul. Marii Curie Skłodowskiej we Wrocławiu
** Przyłącz się do Fabryki św. Mikołaja
To już szósta edycja akcji "Gazety Wyborczej Wrocław", fundacji Agory i Centrum Filmowego "Helios". W ubiegłym roku udało nam się zebrać 93 tys. zł. Liczymy, że w tym roku będzie lepiej.
Profit Development SA (złoty sponsor, jest z nami od początku istnienia Fabryki) przekazał w tym roku 40 tys. zł. Do akcji dołączyła też firma Viessmann. Jeśli chcą Państwo pomóc Fabryce św. Mikołaja i wrocławskiej klinice, prosimy o kontakt: tel. 071 37 17 267, promocja@wroclaw.agora.pl
Marzena Żuchowicz: Do kliniki przychodzą rodzice z dziećmi, którym dolegają przewlekłe bóle brzucha. Jak im pomagacie?
Prof. Barbara Iwańczak: Objaw każdego bólu u dziecka jest dla rodziców niepokojącym sygnałem, a powtarzający się ból tym bardziej stanowi źródło ogromnego stresu dla całej rodziny. Jeżeli bólom towarzyszy utrata wagi i zatrzymanie rozwoju dziecka, rozstrzygające jest badanie endoskopowe górnego lub dolnego odcinka przewodu pokarmowego. Pozwala odpowiedzieć na pytanie, czy są to zaburzenia organiczne, za którym kryje się choroba, czy też czynnościowe, związane np. z nieodpowiednim żywieniem czy wpływem stresów. Niestety, z roku na rok wzrasta liczba zachorowań na poważne choroby przewodu pokarmowego, np. zapalenia jelit. Przyczyna tych chorób jest niejasna. Zalicza się je do tzw. chorób cywilizacyjnych. Do ich występowania, obok czynników genetycznych, przyczyniają się znane i nieznane czynniki środowiskowe, w tym bakteryjne, pokarmowe, jak np. dieta bogata w cukier i konserwanty, a także stres.
Okazuje się, że chorych dzieci z roku na rok jest coraz więcej.
W klinice leczy się ponad 2 tys. dzieci rocznie. Te najpoważniej chore wracają do nas nawet kilkanaście razy w ciągu roku. Dlatego niezwykle ważny jest nadzór nad nimi. Musimy pilnować, by nie doszło do powikłań, które mogą nawet prowadzić do śmierci. Dlatego tak istotna jest sprawna diagnostyka.
Potrzeby kliniki są duże. W jakich warunkach pracujecie z chorymi dziećmi?
- Pracownia, w której przeprowadzamy badania endoskopowe, jest bardzo ciasna. Miejsca wystarcza tylko dla lekarzy i pielęgniarki, a przecież rodzice też chcieliby być obecni. Dziecko musimy przygotowywać do badania w jednej sali, w oddzielnej sali usypiać i wybudzać. Nasz endoskop też wymaga naprawy. To kosztuje 25 tys. zł, a szpital nie ma pieniędzy. Badania wykonujemy sprzętem, który dostaliśmy kiedyś od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jedynym działającym, ale i ten pewnego dnia się zepsuje.
Co jeszcze trzeba zmienić w klinice, by poprawić warunki leczenia dzieci?
- W podłodze przy wejściu były dziury, które przykryto gumową wykładziną. Nadal jednak wygląda to nieciekawie. Ściany wymagają malowania, brakuje mebli w poczekalni. Ostatni raz klatka schodowa była malowana kilka lat temu przez ojca chorego dziecka. Kiedyś sanepid wymagał, by sale szpitalne malowane były częściej, dziś na wszystko brakuje pieniędzy. Oddziały wyglądają nie najgorzej, ale wszystko robimy własnym sumptem. Sale urządzały nasze pielęgniarki.
Jakie jest Pani największe marzenie?
- Przyjmować wszystkie dzieci, które wymagają badań. Bywa, że dziecko przyjeżdża do nas skierowane przez pediatrę z Kłodzka czy ze Zgorzelca i nie może mieć wykonanych badań diagnostycznych czy kontrolnych, bo klinika przekracza limity. W tej chwili zamknięto nam jeden oddział, choć lekarze i pielęgniarki są gotowi do pracy. Bardzo przykro jest mówić o tym rodzicom. Mam nadzieję, że od stycznia sytuacja się poprawi.
* Prof. Barbara Iwańczak - kierownik Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii i Żywienia Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 przy ul. Marii Curie Skłodowskiej we Wrocławiu
** Przyłącz się do Fabryki św. Mikołaja
To już szósta edycja akcji "Gazety Wyborczej Wrocław", fundacji Agory i Centrum Filmowego "Helios". W ubiegłym roku udało nam się zebrać 93 tys. zł. Liczymy, że w tym roku będzie lepiej.
Profit Development SA (złoty sponsor, jest z nami od początku istnienia Fabryki) przekazał w tym roku 40 tys. zł. Do akcji dołączyła też firma Viessmann. Jeśli chcą Państwo pomóc Fabryce św. Mikołaja i wrocławskiej klinice, prosimy o kontakt: tel. 071 37 17 267, promocja@wroclaw.agora.pl
Najnowsze wiadomości
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień





