Jeśli gospodyni domowa, to tylko z unijnym dyplomem
10.11.2009
, aktualizacja: 10.11.2009 10:18
Fachowo ugotują zupę, rozpiszą domowy budżet w excelu i udzielą pierwszej pomocy domownikom. Aż setka Dolnoślązaczek chciała się zapisać na kurs profesjonalnego zarządzania gospodarstwem domowym
ZOBACZ TAKŻE
- Za unijne dotacje bezrobotni relaksują się przy gongach (14-05-10, 09:00)
- Szkolenia unijne organizowane z myślą o kobietach (06-03-10, 00:00)
- Jak dolnośląskie firmy przerabiają unijne pieniądze (17-01-10, 19:41)
SERWISY
- Jesteśmy zaskoczone frekwencją. To eksperymentalny, pierwszy taki kurs we Wrocławiu - mówi Aleksandra Trocha, koordynatorka projektu z "Kancelaria projekty europejskie. Mirosława Adamczak".
Kurs, na który w poniedziałek zapisywały się kobiety, jest bezpłatny, finansowany z unijnych środków. Po jego ukończeniu Dolnoślązaczki mają być wszechstronne i doskonałe niczym Martha Stewart, guru amerykańskich gospodyń domowych. Czeka je 300 godzin zajęć, na których nauczą się, jak perfekcyjnie wyglądać, gotować i sprzątać. Dziennikarka oraz charakteryzatorka z telewizji pokażą im, jak dobrać strój, makijaż oraz odpowiednio się nosić ("żeby kobiety zaniedbane w domu znów mogły rozbłysnąć i dobrze zaprezentować się pracodawcy" - mówią organizatorzy). Psycholog podczas rozmów i symulowanych scenek wskaże każdej z pań jej mocne strony, sposoby radzenia ze stresem i zasugeruje, jak nie przenosić osobistych frustracji na grunt zawodowy. Panie nauczą się również udzielania pierwszej pomocy, zabaw z dziećmi, wysyłania e-maili, surfowania w internecie, zakładania konta bankowego oraz planowania domowego budżetu w tabelce excela.
Będą też gotować pod okiem fachowców. - Ale nie żadna kuchnia staropolska, tylko nowoczesna, typu fusion. Koniec z zawiesistymi sosami - zapowiadają organizatorzy.
Kurs przeznaczony jest tylko kobiet bezrobotnych. - Mamy już dość siedzenia w domu - mówiły mi w poniedziałek panie, w większości w wieku 50 plus.
Część z nich, jak Małgorzata Ognik, zrobiły już kurs "profesjonalna opiekunka domowa". - I jeszcze na angielski się zapisałam, bo trzeba sobie stale podnosić poprzeczkę - mówi była referentka ekonomiczna. -Idealna gospodyni musi teraz dużo umieć. Potrafię robić wyśmienite zrazy i pomidorówkę, ale w dzisiejszych czasach to nie wystarczy. Kiedyś jadło się, żeby być najedzonym i zadowolonym, a dziś przecież trzeba jeszcze dobrać dietę według grup krwi, policzyć indeks glikemiczny i wiedzieć ile człowiek może zjeść marchewki gotowanej, a ile surowej. Oraz jak ekologicznie sprzątać albo eleganckie przyjęcie zrobić. Czasy się zmieniają, proszę pani.
Kobiety zapisywały się na kurs, bo koleżanki je namówiły, bo nie chcą już siedzieć w domu, bo chcą się rozwijać i zasilić domowy budżet, bo odchowały dzieci i szukają pomysłu na dalsze życie.
- Rząd powinien nam płacić za lata pracy w domu. To była pełnowymiarowa harówa - mówiła jedna z rozgoryczonych uczestniczek, które wypełniały również ankiety. Na pytanie "Prace domowe, których pani nie lubi", odpowiadały: "mycie okien, prasowanie, szycie albo - nie ma takich prac". Za to lubią gotować, piec i wyprawiać podwieczorki. "Praca domowa to obowiązek, nie podchodzę do tego emocjonalnie", napisała jedna z nich.
- Sondowałyśmy rynek i okazało się, że jest spore zapotrzebowanie na gosposie XXI wieku. Bo bycie gospodynią to też sztuka, tylko że dotąd za bardzo u nas niedoceniana - mówi Magda Falkowska, jedna z organizatorek kursu.
Gehenna za frajer
Aneta Augustyn: Dlaczego zdecydowała się pani na ten kurs?
Anna Krawczyk: Bo wreszcie do mnie dotarło, że całe życie dawałam się wykorzystać pod przykrywką tzw. dobra rodzinnego. Dopóki pracowałam, nie było źle. Najpierw byłam ekspedientką punktu zleceń w miejskiej pralni, potem przeszłam na międzymiastową, czyli zamawiało się u mnie rozmowy telefoniczne. Kiedy urodziła się trójka dzieci, mąż stwierdził że dosyć tego, dzieci kluczy na szyi nosić nie będą. Tak mnie urządził, że 20 lat w domu przesiedziałam. Pobudka o szóstej, wyprawianie jednego dziecka, kolejnego, odbieranie z przedszkola, gotowanie, szorowanie... Gehenna na pełen etat i za darmo.
Mąż pomagał?
Pani raczy żartować. Pieluchy nie tknął, okna nigdy nie umył. Uważał, że wszystko mu się należy: koszule wyprasowane, i te rolmopsiki nadziewane ogóreczkami, i mieszkanie wypucowane. Nic w domu nie zrobił, bo przecież zarabiał, a ja zasuwałam w kołowrocie. Kobietom powinno się za to płacić.
Co robiła pani w wolnym czasie?
A co to jest?
Gdyby udało się cofnąć czas...
W życiu nie wyszłabym za mąż! Trzeba inwestować w siebie, a nie harować za innych. Kobiety same się w to wrabiają, ja też taka głupia byłam. Dzieci odchowane, mąż odszedł, zostałam bezrobotna. Teraz zabieram się za siebie, zrobię ten kurs, wyjdę między ludzi, poszukam pracy.
Gdzie?
Za granicą najchętniej. Są różni ludzie: adwokaci, profesura, te VIP-y i różne von. U kulturalnych chcę pracować, takich co to z szacunkiem potrafią podejść i godziwie zapłacić. Za to, co dotąd robiłam za darmo.
Kurs, na który w poniedziałek zapisywały się kobiety, jest bezpłatny, finansowany z unijnych środków. Po jego ukończeniu Dolnoślązaczki mają być wszechstronne i doskonałe niczym Martha Stewart, guru amerykańskich gospodyń domowych. Czeka je 300 godzin zajęć, na których nauczą się, jak perfekcyjnie wyglądać, gotować i sprzątać. Dziennikarka oraz charakteryzatorka z telewizji pokażą im, jak dobrać strój, makijaż oraz odpowiednio się nosić ("żeby kobiety zaniedbane w domu znów mogły rozbłysnąć i dobrze zaprezentować się pracodawcy" - mówią organizatorzy). Psycholog podczas rozmów i symulowanych scenek wskaże każdej z pań jej mocne strony, sposoby radzenia ze stresem i zasugeruje, jak nie przenosić osobistych frustracji na grunt zawodowy. Panie nauczą się również udzielania pierwszej pomocy, zabaw z dziećmi, wysyłania e-maili, surfowania w internecie, zakładania konta bankowego oraz planowania domowego budżetu w tabelce excela.
Będą też gotować pod okiem fachowców. - Ale nie żadna kuchnia staropolska, tylko nowoczesna, typu fusion. Koniec z zawiesistymi sosami - zapowiadają organizatorzy.
Kurs przeznaczony jest tylko kobiet bezrobotnych. - Mamy już dość siedzenia w domu - mówiły mi w poniedziałek panie, w większości w wieku 50 plus.
Część z nich, jak Małgorzata Ognik, zrobiły już kurs "profesjonalna opiekunka domowa". - I jeszcze na angielski się zapisałam, bo trzeba sobie stale podnosić poprzeczkę - mówi była referentka ekonomiczna. -Idealna gospodyni musi teraz dużo umieć. Potrafię robić wyśmienite zrazy i pomidorówkę, ale w dzisiejszych czasach to nie wystarczy. Kiedyś jadło się, żeby być najedzonym i zadowolonym, a dziś przecież trzeba jeszcze dobrać dietę według grup krwi, policzyć indeks glikemiczny i wiedzieć ile człowiek może zjeść marchewki gotowanej, a ile surowej. Oraz jak ekologicznie sprzątać albo eleganckie przyjęcie zrobić. Czasy się zmieniają, proszę pani.
Kobiety zapisywały się na kurs, bo koleżanki je namówiły, bo nie chcą już siedzieć w domu, bo chcą się rozwijać i zasilić domowy budżet, bo odchowały dzieci i szukają pomysłu na dalsze życie.
- Rząd powinien nam płacić za lata pracy w domu. To była pełnowymiarowa harówa - mówiła jedna z rozgoryczonych uczestniczek, które wypełniały również ankiety. Na pytanie "Prace domowe, których pani nie lubi", odpowiadały: "mycie okien, prasowanie, szycie albo - nie ma takich prac". Za to lubią gotować, piec i wyprawiać podwieczorki. "Praca domowa to obowiązek, nie podchodzę do tego emocjonalnie", napisała jedna z nich.
- Sondowałyśmy rynek i okazało się, że jest spore zapotrzebowanie na gosposie XXI wieku. Bo bycie gospodynią to też sztuka, tylko że dotąd za bardzo u nas niedoceniana - mówi Magda Falkowska, jedna z organizatorek kursu.
Gehenna za frajer
Aneta Augustyn: Dlaczego zdecydowała się pani na ten kurs?
Anna Krawczyk: Bo wreszcie do mnie dotarło, że całe życie dawałam się wykorzystać pod przykrywką tzw. dobra rodzinnego. Dopóki pracowałam, nie było źle. Najpierw byłam ekspedientką punktu zleceń w miejskiej pralni, potem przeszłam na międzymiastową, czyli zamawiało się u mnie rozmowy telefoniczne. Kiedy urodziła się trójka dzieci, mąż stwierdził że dosyć tego, dzieci kluczy na szyi nosić nie będą. Tak mnie urządził, że 20 lat w domu przesiedziałam. Pobudka o szóstej, wyprawianie jednego dziecka, kolejnego, odbieranie z przedszkola, gotowanie, szorowanie... Gehenna na pełen etat i za darmo.
Mąż pomagał?
Pani raczy żartować. Pieluchy nie tknął, okna nigdy nie umył. Uważał, że wszystko mu się należy: koszule wyprasowane, i te rolmopsiki nadziewane ogóreczkami, i mieszkanie wypucowane. Nic w domu nie zrobił, bo przecież zarabiał, a ja zasuwałam w kołowrocie. Kobietom powinno się za to płacić.
Co robiła pani w wolnym czasie?
A co to jest?
Gdyby udało się cofnąć czas...
W życiu nie wyszłabym za mąż! Trzeba inwestować w siebie, a nie harować za innych. Kobiety same się w to wrabiają, ja też taka głupia byłam. Dzieci odchowane, mąż odszedł, zostałam bezrobotna. Teraz zabieram się za siebie, zrobię ten kurs, wyjdę między ludzi, poszukam pracy.
Gdzie?
Za granicą najchętniej. Są różni ludzie: adwokaci, profesura, te VIP-y i różne von. U kulturalnych chcę pracować, takich co to z szacunkiem potrafią podejść i godziwie zapłacić. Za to, co dotąd robiłam za darmo.
Najnowsze wiadomości
-
Nosowska w Eterze roztańczyła nawet ochroniarzy [FOTO]
-
Schemat zabił chłopca. Nieudana premiera w Legnicy
-
O "Ukraińskim rapsodzie': ofiary nie zawsze mają rację
-
Po co dzikowi kubraczek, czyli zwierzęta to nie ludzie
-
O Martinie Pollacku porozmawiają w Maglu Literackim
-
Inaczej niż w Kołobrzegu. Rockmani o Armii Krajowej
-
Nie masz pomysłu, jak spędzić walentynki? Podpowiadamy
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Jeśli gospodyni domowa, to tylko z unijnym dypl...
szuwarek75
10.11.09, 20:14
Babsko utyskuje, że wybrało nie takiego ale innego męża. Pretensje niech ma tylko do siebie, nie do państwa, które w jej mniemaniu winno jej płacić za to, że w domu miała porządek. Dobre »
-
a gdzie linki do kursu??
animation_life
10.11.09, 20:53
jakieś dane dla innych gospodyń?»
-
Jeśli gospodyni domowa, to tylko z unijnym dypl...
madjaszna
12.11.09, 14:38
Jako organizator szkoleń w instytucji z Wrocławia chciałabym sprostować, iżopisywane wyżej szkolenie nie jest pierwszym tego typu kursem o tej tematyce.Od maja 2007 r. Towarzystwo Wiedzy »
Najczęściej czytane24 htydzień






