Świdnica w awangardzie walki z jednorękimi bandytami
06.11.2009
, aktualizacja: 07.11.2009 02:29
Świdniccy radni przegłosowali w piątek jako pierwsi w Polsce uchwałę mającą ograniczyć liczbę automatów do gry w ich mieście. Nie będzie zwolnień w podatku od nieruchomości dla punktów z jednorękimi bandytami. To początek wielkiej wojny samorządu z hazardem
ZOBACZ TAKŻE
- Automaty do gier zniknęły, ale to nie koniec hazardu sklepowego (02-04-10, 07:13)
- Rząd przyjął ustawę hazardową. Będzie trudniej grać (10-11-09, 16:50)
- Jak samorząd Świdnicy walczy z branżą hazardową (30-10-09, 08:00)
- Mały hazard przejdzie do historii czy do podziemia? (28-10-09, 20:10)
SERWISY
Przygotowania do batalii trwały od wiosny. Władze miasta uznały, że automatów zbyt szybko przybywa. - Jeszcze w kwietniu mieliśmy około 90 punktów z automatami, teraz jest ich blisko 120. A w Świdnicy mieszka tylko 60 tys. ludzi - tłumaczy wiceprezydent Świdnicy Waldemar Skórski.
Urzędnicy policzyli: mieszkańcy przegrywają około 2 mln zł rocznie, a że najczęściej na uśmiech fortuny liczą ludzie o niskich dochodach, w MOPS-ie przybywa klientów. Na ich utrzymanie łożą potem wszyscy podatnicy. Na program walki z uzależnieniem od hazardu też trzeba będzie zapłacić z miejskiej kasy. - W przyszłym roku wydamy na to prawie 150 tys. zł - mówi Wojciech Murdzek, prezydent Świdnicy.
Władze miasta twierdzą, że do walki z hazardem skłonili ich koledzy z Czech. - Tam automaty są w każdej wiosce, uzależnieni od hazardu też. U nas za kilka lat będzie tak samo - przekonywali radnych. I przekonali.
Za ustawą wprowadzającą obligatoryjny zakaz zwolnień w podatku od nieruchomości dla punktów z jednorękimi bandytami głosowało w piątek 14 radnych. Trzech - z klubu SLD - wstrzymało się od głosu.
Radni z PO mieli wprawdzie wątpliwości, czy uchwała nie zahamuje rozwoju branży hotelarsko-gastronomicznej, ale wiceprezydent Skórski przekonywał, że nie ma takiego niebezpieczeństwa.
- W hotelach i restauracjach stoi mniej niż połowa jednorękich bandytów. Reszta znajduje się w lokalach specjalnie do tego celu wynajętych lub kupionych, a nawet w sklepach mięsnych i z artykułami żelaznymi - twierdzi Skórski.
Wiceprezydent nie ma złudzeń, że uchwała zlikwiduje problem hazardu w mieście. Zakaz zwolnień podatkowych to dla punktów z jednorękimi bandytami strata rzędu 12-15 tys. zł rocznie. Czyli tyle, ile wynosi miesięczny zysk z jednego automatu. - Chcieliśmy jednak dać sygnał, że radni popierają nasz plan walki z hazardem. Ale od 1 stycznia ta walka stanie się rzeczywiście ostra - zapowiada Skórski.
Władze Świdnicy zamierzają wprowadzić najwyższe możliwe stawki podatku od nieruchomości i maksymalny czynsz dzierżawny od tych lokali, w których są czynne "kasyna dla ubogich". Do końca roku przygotują stosowną uchwałę. - Jeśli otrzymamy wsparcie od rządu, czyli zostanie wprowadzony 200-procentowy wzrost podatku od automatów, mamy szansę tę wojnę wygrać - twierdzą samorządowcy.
Urzędnicy policzyli: mieszkańcy przegrywają około 2 mln zł rocznie, a że najczęściej na uśmiech fortuny liczą ludzie o niskich dochodach, w MOPS-ie przybywa klientów. Na ich utrzymanie łożą potem wszyscy podatnicy. Na program walki z uzależnieniem od hazardu też trzeba będzie zapłacić z miejskiej kasy. - W przyszłym roku wydamy na to prawie 150 tys. zł - mówi Wojciech Murdzek, prezydent Świdnicy.
Władze miasta twierdzą, że do walki z hazardem skłonili ich koledzy z Czech. - Tam automaty są w każdej wiosce, uzależnieni od hazardu też. U nas za kilka lat będzie tak samo - przekonywali radnych. I przekonali.
Za ustawą wprowadzającą obligatoryjny zakaz zwolnień w podatku od nieruchomości dla punktów z jednorękimi bandytami głosowało w piątek 14 radnych. Trzech - z klubu SLD - wstrzymało się od głosu.
Radni z PO mieli wprawdzie wątpliwości, czy uchwała nie zahamuje rozwoju branży hotelarsko-gastronomicznej, ale wiceprezydent Skórski przekonywał, że nie ma takiego niebezpieczeństwa.
- W hotelach i restauracjach stoi mniej niż połowa jednorękich bandytów. Reszta znajduje się w lokalach specjalnie do tego celu wynajętych lub kupionych, a nawet w sklepach mięsnych i z artykułami żelaznymi - twierdzi Skórski.
Wiceprezydent nie ma złudzeń, że uchwała zlikwiduje problem hazardu w mieście. Zakaz zwolnień podatkowych to dla punktów z jednorękimi bandytami strata rzędu 12-15 tys. zł rocznie. Czyli tyle, ile wynosi miesięczny zysk z jednego automatu. - Chcieliśmy jednak dać sygnał, że radni popierają nasz plan walki z hazardem. Ale od 1 stycznia ta walka stanie się rzeczywiście ostra - zapowiada Skórski.
Władze Świdnicy zamierzają wprowadzić najwyższe możliwe stawki podatku od nieruchomości i maksymalny czynsz dzierżawny od tych lokali, w których są czynne "kasyna dla ubogich". Do końca roku przygotują stosowną uchwałę. - Jeśli otrzymamy wsparcie od rządu, czyli zostanie wprowadzony 200-procentowy wzrost podatku od automatów, mamy szansę tę wojnę wygrać - twierdzą samorządowcy.
Najnowsze wiadomości
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Wikingowie i Flinstonowie. Płynęli Odrą na czym się dało
-
Ludzie oglądają samochody... A tu wybory miss [FOTO]
-
Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z nas źle akcentuje
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




