Sąd Najwyższy zajmie się w piątek sprawą lubińską

Katarzyna Lubiniecka
05.11.2009 , aktualizacja: 05.11.2009 19:37
A A A Drukuj
Czy ostatni oskarżony w procesie lubińskim Jan M., były zastępca komendanta miejskiego MO w Lubinie, pójdzie do więzienia, czy też jego proces będzie musiał być powtórzony - zdecyduje w piątek Sąd Najwyższy.
Rok 2003 - trzeci proces lubiński, pikieta pod sądem
Fot. Tomasz Walków
Rok 2003 - trzeci proces lubiński, pikieta pod sądem
ZOBACZ TAKŻE
Podstawą wniesienia kasacji przez obrońcę Jana M. mecenas Beatę Pawłowicz-Kaczmarek jest twierdzenie o nienależytym obsadzeniu składu sędziowskiego, który rozpatrywał sprawę na etapie sądu okręgowego.

Chodzi o to, że jeden z sędziów w czasie, gdy uczestniczył w procesie lubińskim, był delegowany z sądu wojskowego do sądu okręgowego, ale jego delegację podpisał nie minister obrony, tylko jeden z urzędników. Co było niezgodne z przepisami. Dlatego - dowodzi obrońca Jana M. - delegacja sędziego była nieważna, a on sam nie powinien sądzić w sądzie okręgowym.

Sąd Najwyższy już raz zajmował się tą sprawą, w kwietniu. Wtedy zdecydował, że poczeka na wyjaśnienie sprawy przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Minister Bogdan Klich potwierdził delegację wydaną sędziemu, ale zdaniem mecenas Beaty Pawłowicz-Kaczmarek i tak jest ona nieważna.

Sąd Najwyższy skasował już co najmniej jeden wyrok wydany przez tego sędziego z powodu błędu w delegacji. W piątek sędziowie będą musieli zdecydować - czy postąpić podobnie w przypadku sprawy Jana M.

Jan M. jest trzecim oskarżonym w procesie lubińskim, czyli procesie trzech byłych milicjantów, którzy zdaniem prokuratury winni są sprawstwa kierowniczego do zabójstwa trzech manifestantów podczas solidarnościowej manifestacji w Lubinie 31 sierpnia 1982 roku. Pozostali dwa oskarżeni odbyli już kary więzienia.

Jan M. także został skazany prawomocnym wyrokiem w lipcu 2007 roku na trzy i pół roku więzienia. Powinien już odbywać karę, ale sąd przychylił się do jego wniosku o jej odroczenie z powodu złego stanu zdrowia.

Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do sądu, przez obecnego prokuratora krajowego Edwarda Zalewskiego w 1992 roku - na dziesięciolecie wydarzeń lubińskich.

Jan M. nie przyznaje się do winy. Przez cały czas twierdzi, że nie miał wpływu na to, co zdarzyło się w Lubinie. Przez 17 lat wrocławskie sądy: okręgowy i apelacyjny wydały w sprawie Jana M. osiem wyroków.

Dzieje procesu milicjantów

31 sierpnia 1982 r. podczas solidarnościowej manifestacji w Lubinie od milicyjnych kul zginęły trzy osoby: 25-letni Mieczysław Poźniak, 31-letni Andrzej Trajkowski i 28-letni Michał Adamowicz, a jedenaście zostało rannych.

wrzesień 1982 r.

Prokuratorzy wojskowi umarzają sprawę z powodu niewykrycia sprawców (decyzja Naczelnej Prokuratury Wojskowej)

sierpień 1992 r.

Legnicka Prokuratura Wojewódzka oskarża Bogdana G. (byłego zastępcę komendanta wojewódzkiego MO w Legnicy), Jana M. (byłego zastępcę komendanta miejskiego MO w Lubinie) oraz Tadeusza J. (dowódcę pierwszego plutonu ZOMO wysłanego z Legnicy do Lubina) o sprawstwo kierownicze do zabójstwa (ten czyn nie ulega przedawnieniu - red.). Nie udaje się ustalić nazwisk milicjantów, którzy strzelali do ludzi, m.in. dlatego, że używaną w Lubinie broń wkrótce po zajściach przestrzelono, a w 1985 roku sprzedano za granicę. Sprawa trafia do Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu.

14 lipca 1995 r.

Wrocławski Sąd Wojewódzki uniewinnia Bogdana G., a pozostałych oskarżonych uznaje winnymi niedopełnienia obowiązków oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. Umarza sprawę z powodu przedawnienia.

październik 1996 r.

Sąd Apelacyjny uchyla wyrok.

2 lipca 1998 r.

Sąd Wojewódzki uznaje oskarżonych winnymi sprowadzenia powszechnego niebezpieczeństwa i nieumyślnego spowodowania śmierci manifestantów. Powołuje się na amnestię z 1984 r. i sprawę umarza.

25 listopada 1998 r.

Sąd Apelacyjny wyrok unieważnia z powodu błędu proceduralnego.

24 czerwcu 2003 r.

Wrocławski Sąd Okręgowy skazuje Bogdana G. i Jana M. na karę dwóch i pół roku więzienia. Na mocy amnestii z grudnia 1989 r. wyrok zmniejsza o połowę. Chorążego Tadeusza J., który dowodził tyralierą ZOMO, sąd uznaje winnym sprawstwa kierowniczego zabójstwa i skazuje na pięć lat. Dzięki amnestii odsiaduje 2,5 roku.

28 września 2004 r.

Sąd Apelacyjny zatwierdza wyrok na Bogdana G., a sprawę Jana M. zwraca do ponownego rozpatrzenia.

październik 2006

Sąd Najwyższy oddala kasację Bogdana G.

17 lipca 2007

Sąd Okręgowy uznaje Jana M. winnego sprawstwa kierowniczego do zabójstwa manifestantów i skazuje go na siedem lat więzienia, na mocy amnestii wyrok zmniejsza o połowę.

13 lutego 2008

Sąd Apelacyjny oddala kasację Jana M. i utrzymuje w mocy lipcowy wyrok Sądu Okręgowego

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów