KGHM grozi odcięciem wody w podlubińskich wsiach

Magda Piekarska
03.11.2009 , aktualizacja: 04.11.2009 07:38
A A A Drukuj
Bogdan Hurej, właściciel tartaku, od sierpnia w wodę musi zaopatrywać się samodzielnie Fot. Paweł Kozioł / Agencja Gazeta Fot. Paweł Kozioł / Agencja Gazeta Bogdan Hurej, właściciel tartaku, od sierpnia w wodę musi zaopatrywać się samodzielnie
Mieszkańcy podlubińskich wiosek Owczary i Szklary Górne lada moment zostaną pozbawieni wody. 30 lat temu miedziowy kombinat zatruł im studnie, przez co miejscowe dzieci chorowały na ołowicę. Jako zadośćuczynienie miał dostarczać czystą wodę nieodpłatnie. Teraz żąda za to pieniędzy i grozi, że jeśli ich nie dostanie, krany wyschną.
SERWISY
W Szklarach i Owczarach mieszka ponad 800 osób. Wody nie było we wtorek w jednym gospodarstwie. Bogdan Hurej, właściciel tartaku, od 22 sierpnia musi się w nią zaopatrywać na własną rękę. Inni gospodarze dostali pisma z ostrzeżeniem, że jeśli nie podpiszą nowych umów i za dostawę nie zapłacą, w kranach będzie susza. Termin części z tych ultimatów upłynął w sobotę, więc groźba może zostać spełniona w każdej chwili. A za wodę nie chcą płacić, bo zgodnie z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2001 roku należy im się ona za darmo.

Sprawa zatrutych studni w Szklarach wyszła na jaw pod koniec lat 60., kiedy w stawach przemkowskich padły tysiące ryb. Okazało się, że winowajcami są zakłady górnicze Lubin i Polkowice, które zrzuciły do potoku Zielenica ścieki przemysłowe. Potok zasilił pobliską rzeczkę, a ta stawy w Przemkowie - zatruwając przy okazji wody gruntowe w położonych pod Lubinem wioskach.

- Zanim okazało się, że pijemy zatrutą wodę, minęło kilka lat - mówi Kazimierz Chudy ze Szklar, w latach 60. i 70. dyrektor tamtejszego PGR-u.

Przebadano dzieci w obu wsiach - 14 proc. z nich chorowało na ołowicę. Dlatego w 1974 r. wojewoda wrocławski wydał decyzję, zgodnie z którą woda do gospodarstw w Szklarach Górnych i Owczarach miała być dostarczana bezpłatnie wodociągiem zbudowanym przez zakłady w Lubinie i Polkowicach. Po latach obowiązek dostawy przejął KGHM, który próbował uchylić decyzję sprzed lat. Mieszkańcy jednak walczyli o swoje i doprowadzili do tego, że w 2001 rację przyznał im NSA.

- To postanowienie nie jest jednak respektowane - mówi Irena Rogowska, wójt gminy Lubin, która próbuje pomóc mieszkańcom.

Od 10 lat dostarczaniem wody do Szklar i Owczar zajmuje się KGHM-owska spółka Energetyka. Od kilku miesięcy proponuje mieszkańcom podpisanie nowych umów na dostawę - już odpłatną.

Adam Siwek, prezes Energetyki, tłumaczy, że po swojej stronie ma prawo: - Mieszkańcy mają wyrok NSA sprzed ośmiu lat, a my zmianę Prawa Ochrony Środowiska z 2003 roku, która uchyla wcześniejsze postanowienia administracyjne. Z ekspertyz naszych prawników jasno wynika, że zmiana prawa unieważniła ten wyrok.

Dodaje też, że w podobnej sytuacji jak mieszkańcy Szklar i Owczar byli jakiś czas temu rolnicy z innych wiosek: Sobienia, Jędrzychowa, Nowej Wsi Lubińskiej. Dziś wszyscy płacą za wodę. - Płacą, bo im racji nie przyznał NSA - ripostują ludzie ze Szklar.

Mieszkańcy Szklar uważają, że racja jest po ich stronie - na potwierdzenie tych słów pokazują korzystne dla nich wyniki ekspertyz prawnych. I składają pozwy do prokuratury - przeciwko Energetyce, której pracownicy mają ich zastraszać i szantażować, aby wymusić podpisanie niekorzystnych umów.

Wszystko wskazuje na to, że sprawa znajdzie swój kolejny finał w sądzie. Czy nie wypadałoby zatem zaczekać z zakręceniem kurków z wodą do jej rozstrzygnięcia? - Jako prezes zarządu spółki byłbym posądzany o niegospodarność, gdybym wodę rozdawał za darmo - tłumaczy prezes Siwek. I dodaje, że Energetykę darmowa woda dla dwóch wiosek kosztuje kilkaset tysięcy rocznie.

Ludzie ze Szklar nie zamierzają ustępować z tego samego powodu co prezes Energetyki. - Prawo jest po naszej stronie - mówi Jolanta Fuczyło, sołtys Szklar. - I nie chodzi o pieniądze, ale o respektowanie wyroku sądu, który przyznał nam rację. KGHM zatruł środowisko. Czysta woda w kranie to niezbyt wygórowane zadośćuczynienie za naszą krzywdę. Dla mnie to jest żenujące, żebym musiała o ten dar życia tak się z taką wielką, bogatą spółką szarpać.

Komentuje Magda Piekarska: To kombinat zatruł studnie

Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie - takiego zdania jest prezes KGHM-owskiej spółki Energetyka. To on ma w ręku kurek do szklarskiego wodociągu, który w każdej chwili może zakręcić. I zrobi to, bo uważa, że darmowa woda dla kilkuset osób to marnotrawstwo, na które nie może sobie pozwolić. Mieszkańcy wioski wprawdzie mają wyrok sądu, w którym czarno na białym jest napisane, że czysta woda należy im się bezterminowo, ale póki co mogą go sobie powiesić na ścianie, bo nikt nie chce go respektować. O tym, kto w tym sporze ma rację, zdecyduje zapewne kolejny sąd, jednak do tego czasu krany we wsi będą suche. Prezes Energetyki doskonale pamięta, ile spółkę kosztuje rocznie woda dla Szklar. Szkoda, że świetna pamięć zawodzi go, jeśli chodzi o sedno sprawy. Przypominamy więc: to nie mieszkańcy, ale miedziowy kombinat zatruł szklarskie studnie. I jego obowiązkiem jest dostarczać do miejscowości czystą wodę dopóty, dopóki sąd go z tego obowiązku nie zwolni.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy