Hazardowi biznesmeni zasilili kampanię Chlebowskiego
21.10.2009
, aktualizacja: 21.10.2009 19:42
Pieniądze, które Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek wpłacili na fundusz wyborczy PO, miały konkretnych adresatów. Kosek wspomógł walkę wyborczą Zbigniewa Chlebowskiego. Sobiesiak sponsorował kampanię Jarosława Charłampowicza, prawej ręki Grzegorza Schetyny.
Obaj biznesmeni są głównymi bohaterami afery hazardowej. Mają wspólną firmę zajmującą się automatami do gry o niskich wygranych, tzw. jednorękimi bandytami. Z rozmów podsłuchanych przez CBA wynika, że lobbowali u polityków PO za korzystnymi dla swojej branży zmianami w ustawie hazardowej. Chodziło o wycofanie z projektu ustawy zapisów o 10-proc. dopłatach od wygranych na rozwój sportu.
Ze stenogramów wynika, że ówczesny szef klubu PO Zbigniew Chlebowski obiecywał biznesmenom korzystne załatwienie sprawy, a minister sportu Mirosław Drzewiecki najpierw zrezygnował z dopłat, a później chciał ich wprowadzenia. W rozmowach przewija się też nazwisko Grzegorza Schetyny.
Po wybuchu afery Chlebowski twierdził, że Jan Kosek nie finansował ani jego kampanii, ani Platformy. Ale to nieprawda. Fakt indywidualnego sponsorowania byłego szefa klubu parlamentarnego PO potwierdził nam Andrzej Wyrobiec, skarbnik PO.
- Pieniądze na nasz fundusz wyborczy wpływają co prawda wyłącznie na centralne konto i dopiero później są dzielone na okręgi, ale można wpłacić je też dla konkretnego kandydata. Tak właśnie stało się w tym przypadku - informuje Wyrobiec.
5 września 2005 roku Kosek wraz z żoną Marią przelali na konto PO 18 tys. zł z dopiskiem: "Na rzecz kampanii do Sejmu Zbigniewa Chlebowskiego".
Ponad rok później, 27 października 2006 roku, fundusz wyborczy partii zasilił także Ryszard Sobiesiak. Podczas trwającej wówczas kampanii samorządowej wpłacił 10 tys. zł. na rzecz Jarosława Charłampowicza, startującego w wyborach do sejmiku województwa dolnośląskiego. Ofiarodawcy zmieścili się w limicie przewidzianym przez ordynację (15-krotność ówczesnej minimalnej płacy).
- Wpłaty od wyborców są zawsze weryfikowane. Jeśli ich przyjęcie byłoby niewskazane, możemy podjąć decyzję o ich zwrocie - tłumaczy Andrzej Wyrobiec, skarbnik Platformy. - W tym wypadku nie było powodu, żeby ich nie przyjąć. Wpłata została dokonana prawidłowo.
Charłampowicz, który w sejmiku jest szefem klubu PO, to najbliższy współpracownik Grzegorza Schetyny we Wrocławiu. W 1997 roku został asystentem posła w Sejmie, teraz prowadzi jego biuro. Jest także etatowym pracownikiem krajowego biura partii.
- To jego "oko i ucho" na Dolnym Śląsku, a także główny kadrowy. Pilnuje, żeby w państwowych spółkach posady dostali ich ludzie - mówią lokalni politycy partii.
Charłampowicz nie wypiera się znajomości z Sobiesiakiem: - W 2002 roku zagraliśmy razem w charytatywnym meczu artyści kontra dolnośląskie VIP-y. Potem, w latach 2004-2008, byłem członkiem zarządu Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej, więc jest naturalne, że znałem i kontaktowałem się z właścicielem Śląska, którym był wtedy pan Sobiesiak. Gdy zapytał mnie, czy może wesprzeć kampanię Platformy i mnie osobiście, zgodziłem się, zastrzegając, że wszystko musi być w zgodzie z przepisami. I tak się stało. Tak jak wszyscy dopiero niedawno dowiedziałem się, że ciąży na nim wyrok w sprawie korupcyjnej.
Grzegorz Schetyna nie znalazł czasu, by skomentować sprawę. Także z Chlebowskim nie udało nam się skontaktować - od utraty stanowiska szefa klubu PO nie odbiera telefonu.
Po wybuchu afery hazardowej oprócz Chlebowskiego i Drzewieckiego stanowiska stracili też minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld i Grzegorz Schetyna, który przestał być wicepremierem i szefem MSWiA, ale został szefem klubu PO. Pawła Grasia, Rafała Grupińskiego i Sławomira Nowaka Donald Tusk ze swojej kancelarii odesłał do Sejmu.
Ze stenogramów wynika, że ówczesny szef klubu PO Zbigniew Chlebowski obiecywał biznesmenom korzystne załatwienie sprawy, a minister sportu Mirosław Drzewiecki najpierw zrezygnował z dopłat, a później chciał ich wprowadzenia. W rozmowach przewija się też nazwisko Grzegorza Schetyny.
Po wybuchu afery Chlebowski twierdził, że Jan Kosek nie finansował ani jego kampanii, ani Platformy. Ale to nieprawda. Fakt indywidualnego sponsorowania byłego szefa klubu parlamentarnego PO potwierdził nam Andrzej Wyrobiec, skarbnik PO.
- Pieniądze na nasz fundusz wyborczy wpływają co prawda wyłącznie na centralne konto i dopiero później są dzielone na okręgi, ale można wpłacić je też dla konkretnego kandydata. Tak właśnie stało się w tym przypadku - informuje Wyrobiec.
5 września 2005 roku Kosek wraz z żoną Marią przelali na konto PO 18 tys. zł z dopiskiem: "Na rzecz kampanii do Sejmu Zbigniewa Chlebowskiego".
Ponad rok później, 27 października 2006 roku, fundusz wyborczy partii zasilił także Ryszard Sobiesiak. Podczas trwającej wówczas kampanii samorządowej wpłacił 10 tys. zł. na rzecz Jarosława Charłampowicza, startującego w wyborach do sejmiku województwa dolnośląskiego. Ofiarodawcy zmieścili się w limicie przewidzianym przez ordynację (15-krotność ówczesnej minimalnej płacy).
- Wpłaty od wyborców są zawsze weryfikowane. Jeśli ich przyjęcie byłoby niewskazane, możemy podjąć decyzję o ich zwrocie - tłumaczy Andrzej Wyrobiec, skarbnik Platformy. - W tym wypadku nie było powodu, żeby ich nie przyjąć. Wpłata została dokonana prawidłowo.
Charłampowicz, który w sejmiku jest szefem klubu PO, to najbliższy współpracownik Grzegorza Schetyny we Wrocławiu. W 1997 roku został asystentem posła w Sejmie, teraz prowadzi jego biuro. Jest także etatowym pracownikiem krajowego biura partii.
- To jego "oko i ucho" na Dolnym Śląsku, a także główny kadrowy. Pilnuje, żeby w państwowych spółkach posady dostali ich ludzie - mówią lokalni politycy partii.
Charłampowicz nie wypiera się znajomości z Sobiesiakiem: - W 2002 roku zagraliśmy razem w charytatywnym meczu artyści kontra dolnośląskie VIP-y. Potem, w latach 2004-2008, byłem członkiem zarządu Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej, więc jest naturalne, że znałem i kontaktowałem się z właścicielem Śląska, którym był wtedy pan Sobiesiak. Gdy zapytał mnie, czy może wesprzeć kampanię Platformy i mnie osobiście, zgodziłem się, zastrzegając, że wszystko musi być w zgodzie z przepisami. I tak się stało. Tak jak wszyscy dopiero niedawno dowiedziałem się, że ciąży na nim wyrok w sprawie korupcyjnej.
Grzegorz Schetyna nie znalazł czasu, by skomentować sprawę. Także z Chlebowskim nie udało nam się skontaktować - od utraty stanowiska szefa klubu PO nie odbiera telefonu.
Po wybuchu afery hazardowej oprócz Chlebowskiego i Drzewieckiego stanowiska stracili też minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld i Grzegorz Schetyna, który przestał być wicepremierem i szefem MSWiA, ale został szefem klubu PO. Pawła Grasia, Rafała Grupińskiego i Sławomira Nowaka Donald Tusk ze swojej kancelarii odesłał do Sejmu.
Najnowsze wiadomości
-
Mamy cud unijnych funduszy. Jest z Bolesławca
-
We Wrocławiu żyjemy dwa lata krócej. Przez dojazdy
-
Elektroniczne protezy, które wiedzą, o czym myślisz
-
Świdnica: Zasnął z papierosem, prawie spłonął w pożarze
-
PKP: Dworzec Główny będzie otwarty tydzień przed Euro
-
Pamiętacie o jakich autach marzyli nasi dziadkowie?
-
Szukamy domu dla odważnych dzieciaków z Brave Kids
- 146 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
42 głosy
-
Hazardowi binesmeni zasilili kampanię Chlebowsk...
omg-wtf
21.10.09, 19:37
No i POzamiatane. I w sumie teraz wypada kolejka na lewicę przy korycie.»
-
Hazardowi binesmeni zasilili kampanię Chlebowsk...
kap0
21.10.09, 20:15
jedno co POsranej wychodzi to oszustwa Do kryminalu z cala ta holota»
-
To po co są subwencje z budżetu?
bez_owijania
21.10.09, 23:05
Podobno właśnie, aby przeciwdziałać takim sytuacjom partie w Sejmie sądotowane z budżetu. Ale jak widać to jest zwykły bubel i wyciąganie kasy odpodatników, bo i tak każdy cwany biznesmen »
Najczęściej czytane24 htydzień





