Maszynista, który wykoleił pociąg, miał trzy wyroki za picie
14.10.2009
, aktualizacja: 14.10.2009 17:35
Maszynista Artur K., który w nocy z poniedziałku na wtorek prowadząc po pijanemu pociąg, wykoleił go w podwrocławskich Szewcach, już wcześniej i to trzykrotnie był karany za prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwym. W środę usłyszał zarzut spowodowania katastrofy, za co grozi mu nawet do 15 lat pozbawienia wolności.
ZOBACZ TAKŻE
- Po pijanemu wykoleił pociąg Intercity, posiedzi 4 lata (07-06-10, 16:30)
- Policja szuka świadków wypadku pociągu pod Trzebnicą (17-02-10, 15:06)
- Dlaczego pociągi jeżdżą pod niespecjalnym nadzorem (13-10-09, 18:37)
- Kompletnie pijany maszynista wykoleił pociąg (13-10-09, 06:30)
SERWISY
Pociąg pośpieszny z Krakowa do Świnoujścia ok. godz. 1 wypadł z torów w podwrocławskich Szewcach. Żadna z 243 osób jadących pociągiem nie została ranna, jednak wypadek na kilka najbliższych dni wprowadził jednak utrudnienia w funkcjonowaniu kolei. I spowodował kilkumilionowe szkody.
Jak się okazało, maszynista Artur K. miał w wydychanym powietrzu ponad trzy promile alkoholu. Jeszcze tego samego dnia mężczyzna został dyscyplinarnie zwolniony z pracy. W środę, gdy wytrzeźwiał, stanął przed prokuratorem.
- Postawiono mu zarzut sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Mężczyzna przyznał się do winy, przyznał że alkohol pił zarówno przed, jak i w czasie prowadzenia pociągu - mówi prokurator Leszek Wojtyła, szef Prokuratury Rejonowej w Trzebnicy, która prowadzi śledztwo w sprawie wypadku.
Za spowodowanie katastrofy Arturowi K. grozi 10 lat więzienia, ale dodatkowo - jako, że był pijany i próbował zbiec z miejsca zdarzenia - sąd może wydłużyć mu wyrok nawet o połowę. W środę na wniosek prokuratury sąd zadecydował, że na rozprawę będzie czekał w areszcie.
Jak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, Artur K. był już w przeszłości - i to trzykrotnie - karany za prowadzenie pojazdów po pijanemu. Ostatni raz w 2006 roku, kiedy to prócz odebrania prawa jazdy orzeczono wobec niego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. W swoich zeznaniach przed prokuratorem mężczyzna miał przyznać, że jest uzależniony od alkoholu i w przeszłości leczył się w kierunku choroby alkoholowej. Prokuratura zbada zatem, jak mogło dojść do tego, że w ogóle dostał pracę w PKP. Jeśli okaże się, że zataił te fakty przed pracodawcą i sfałszował podanie o przyjęcie do pracy, prawdopodobnie zostaną mu postawione kolejne zarzuty.
Prokuratura przewiduje, że śledztwo będzie trwało długo: do przesłuchania jest ponad 200 osób, w tym pasażerowie m.in. z Australii, Stanów Zjednoczonych i Niemiec.
Konsekwencje poniedziałkowej katastrofy odczuje jednak nie tylko Artur K. Zarząd PKP Intercity już zawiesił w czynnościach dyspozytora ze stacji Wrocław Główny i maszynistę, który przekazał pijanemu zmiennikowi prowadzenie pociągu. O ich dalszych losach zadecyduje wewnętrzne postępowanie prowadzone przez spółkę.
W trybie natychmiastowym rozwiązano natomiast umowę o pracę z dyrektorem Zakładu Zachodniego PKP Intercity Markiem Pawickim.
Rzecznik PKP Intercity Paweł Ney: - Z funkcją menedżera wiążą się nie tylko zaszczyty, ale przede wszystkim odpowiedzialność za podwładnych. Będziemy dążyli do całkowitego wyjaśnienia sprawy i ukarania wszystkich winnych.
Po tych wydarzeniach spółka wprowadziła obowiązkowe badania alkomatem wszystkich maszynistów rozpoczynających pracę. Dotychczas tego rodzaju kontrole przeprowadzane były wyrywkowo.
Jak się okazało, maszynista Artur K. miał w wydychanym powietrzu ponad trzy promile alkoholu. Jeszcze tego samego dnia mężczyzna został dyscyplinarnie zwolniony z pracy. W środę, gdy wytrzeźwiał, stanął przed prokuratorem.
- Postawiono mu zarzut sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Mężczyzna przyznał się do winy, przyznał że alkohol pił zarówno przed, jak i w czasie prowadzenia pociągu - mówi prokurator Leszek Wojtyła, szef Prokuratury Rejonowej w Trzebnicy, która prowadzi śledztwo w sprawie wypadku.
Za spowodowanie katastrofy Arturowi K. grozi 10 lat więzienia, ale dodatkowo - jako, że był pijany i próbował zbiec z miejsca zdarzenia - sąd może wydłużyć mu wyrok nawet o połowę. W środę na wniosek prokuratury sąd zadecydował, że na rozprawę będzie czekał w areszcie.
Jak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, Artur K. był już w przeszłości - i to trzykrotnie - karany za prowadzenie pojazdów po pijanemu. Ostatni raz w 2006 roku, kiedy to prócz odebrania prawa jazdy orzeczono wobec niego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. W swoich zeznaniach przed prokuratorem mężczyzna miał przyznać, że jest uzależniony od alkoholu i w przeszłości leczył się w kierunku choroby alkoholowej. Prokuratura zbada zatem, jak mogło dojść do tego, że w ogóle dostał pracę w PKP. Jeśli okaże się, że zataił te fakty przed pracodawcą i sfałszował podanie o przyjęcie do pracy, prawdopodobnie zostaną mu postawione kolejne zarzuty.
Prokuratura przewiduje, że śledztwo będzie trwało długo: do przesłuchania jest ponad 200 osób, w tym pasażerowie m.in. z Australii, Stanów Zjednoczonych i Niemiec.
Konsekwencje poniedziałkowej katastrofy odczuje jednak nie tylko Artur K. Zarząd PKP Intercity już zawiesił w czynnościach dyspozytora ze stacji Wrocław Główny i maszynistę, który przekazał pijanemu zmiennikowi prowadzenie pociągu. O ich dalszych losach zadecyduje wewnętrzne postępowanie prowadzone przez spółkę.
W trybie natychmiastowym rozwiązano natomiast umowę o pracę z dyrektorem Zakładu Zachodniego PKP Intercity Markiem Pawickim.
Rzecznik PKP Intercity Paweł Ney: - Z funkcją menedżera wiążą się nie tylko zaszczyty, ale przede wszystkim odpowiedzialność za podwładnych. Będziemy dążyli do całkowitego wyjaśnienia sprawy i ukarania wszystkich winnych.
Po tych wydarzeniach spółka wprowadziła obowiązkowe badania alkomatem wszystkich maszynistów rozpoczynających pracę. Dotychczas tego rodzaju kontrole przeprowadzane były wyrywkowo.
Najnowsze wiadomości
-
Mamy cud unijnych funduszy. Jest z Bolesławca
-
We Wrocławiu żyjemy dwa lata krócej. Przez dojazdy
-
Elektroniczne protezy, które wiedzą, o czym myślisz
-
Świdnica: Zasnął z papierosem, prawie spłonął w pożarze
-
PKP: Dworzec Główny będzie otwarty tydzień przed Euro
-
Pamiętacie o jakich autach marzyli nasi dziadkowie?
-
Szukamy domu dla odważnych dzieciaków z Brave Kids
- 77 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
24 głosy
-
Maszynista, który wykoleił pociąg, miał trzy wy...
stasiobe
14.10.09, 17:40
Po co przesłuchiwać pasażerów, w jasnej sprawie, w której i tak nie będą mieli nic sensownego do powiedzenia. Po drugie, który z lekarzy Kolejowej Medycyny Pracy "wziął w łapę" i uzdolnił do»
-
PKP gratulujemy maszynistów i kadrowych ;-)))
goooral
14.10.09, 20:17
"Prokuratura przewiduje, że śledztwo będzie trwało długo: do przesłuchania jest ponad 200 osób, w tym pasażerowie m.in. z Australii, Stanów Zjednoczonych i Niemiec" Chwała Ci Panie że będą »
-
Dyrektor - ofiara i nie tylko?
kolejar
17.10.09, 03:14
Szkoda mi dyr. Pawickiego. Od paru lat był Dyrektorem Dolnośląskiego ZPR PKP-PR,a od reorganizacji niecały rok temu objął Zakład PKP-IC. Nie sam...Ten człowiek od początku walczył o to, by »
Najczęściej czytane24 htydzień



