Kto dostarczy do szkół owoce? Nie ma chętnych firm
13.10.2009
, aktualizacja: 12.10.2009 20:51
Do poniedziałku dolnośląskie podstawówki zgłoszone do programu 'Owoce w szkole' miały podpisać umowy z dostawcami. Jednak na 540 takich szkół na Dolnym Śląsku znalazło się tylko sześć firm, które będą dostarczać im owoce i warzywa.
ZOBACZ TAKŻE
- Po feriach owoce dla uczniów trzy razy w tygodniu (11-02-10, 18:00)
- Szkoły: w szklance mleka widać dno, a owoców nie widać (09-12-09, 07:00)
- Owoce dla szkół - dzień ostatniej szansy (10-09-09, 14:21)
- W sprawie owoców dyrektorzy zieloni jak jabłka (20-08-09, 17:00)
Jacek Sołtys, dyrektor wrocławskiego oddziału Agencji Rynku Rolnego, przyznaje, że podpisywanie umów idzie bardzo opornie. Do poniedziałku do ARR wpłynęło ich zaledwie 68. - Być może będą jeszcze wpływać, bo liczy się data stempla. Czasu zostało już jednak niewiele. Do piątku musimy policzyć, ile dzieci weźmie udział w programie i ogłosić, jaki będzie system dostaw - mówi.
W zależności od liczby dzieci, które przystąpią do programu w całym kraju, owoce będą trafiać do szkół dwa, trzy lub cztery razy w tygodniu. Na razie są problemy z dystrybucją. Powód? Dostawcy mają poważne zastrzeżenia co do określonych przez ARR warunków umowy. - Owoce i warzywa mają być porcjowane i gotowe do spożycia, np. marchewka ma ważyć 60 g i ma być pokrojona w słupki. To raczej zadanie dla gastronomii - mówi szefowa jednej z firm dostawczych, które zgłosiły się do programu. Zastrzega więc, że umowy podpiszą najwyżej z kilkunastoma szkołami i to głównie z podwrocławskich miejscowości, ponieważ nie opłaca im się stać w korkach na ulicach Wrocławia.
- Odebraliśmy ponad 400 telefonów od szkół zainteresowanych podpisaniem z nami umowy - mówi Jolanta Adamek z legnickiej firmy Dozorbud. Podpiszą kilkadziesiąt umów, jednak głównie ze szkołami spoza Dolnego Śląska.
Dolnośląskim dostawcom najbardziej nie podoba się to, że zwrot kosztów otrzymają dopiero kilka miesięcy po zakończeniu semestru.
Jacek Sołtys: - Od końca semestru szkoły mają trzy miesiące na złożenie dokumentów potrzebnych do rozliczenia. Następnie my mamy cztery miesiące na to, żeby wypłacić im pieniądze. W skrajnych przypadkach może to trwać nawet do siedmiu miesięcy.
Zastrzeżenia mają też dyrektorzy podstawówek: - Nikt nie pomyślał o tym, jak to zorganizować. Nie wyobrażam sobie ogonka maluchów na długiej przerwie, czekających na korytarzu na marchewkę. Mam nauczycielom kazać roznosić owoce po klasach? - zastanawia się Janina Hebisz-Czuba, dyrektorka SP nr 42 z ul. Wałbrzyskiej.
Projekt ma zachęcać uczniów klas I-III szkół podstawowych do zdrowego odżywiania. Do wyboru będą: jabłka, gruszki, truskawki, marchew, rzodkiewki, słodka papryka, ogórki oraz soki owocowo-warzywne. Program koordynuje Agencja Rynku Rolnego. 75 proc. kosztów programu pokrywa Unia Europejska, resztę budżet państwa.
W zależności od liczby dzieci, które przystąpią do programu w całym kraju, owoce będą trafiać do szkół dwa, trzy lub cztery razy w tygodniu. Na razie są problemy z dystrybucją. Powód? Dostawcy mają poważne zastrzeżenia co do określonych przez ARR warunków umowy. - Owoce i warzywa mają być porcjowane i gotowe do spożycia, np. marchewka ma ważyć 60 g i ma być pokrojona w słupki. To raczej zadanie dla gastronomii - mówi szefowa jednej z firm dostawczych, które zgłosiły się do programu. Zastrzega więc, że umowy podpiszą najwyżej z kilkunastoma szkołami i to głównie z podwrocławskich miejscowości, ponieważ nie opłaca im się stać w korkach na ulicach Wrocławia.
- Odebraliśmy ponad 400 telefonów od szkół zainteresowanych podpisaniem z nami umowy - mówi Jolanta Adamek z legnickiej firmy Dozorbud. Podpiszą kilkadziesiąt umów, jednak głównie ze szkołami spoza Dolnego Śląska.
Dolnośląskim dostawcom najbardziej nie podoba się to, że zwrot kosztów otrzymają dopiero kilka miesięcy po zakończeniu semestru.
Jacek Sołtys: - Od końca semestru szkoły mają trzy miesiące na złożenie dokumentów potrzebnych do rozliczenia. Następnie my mamy cztery miesiące na to, żeby wypłacić im pieniądze. W skrajnych przypadkach może to trwać nawet do siedmiu miesięcy.
Zastrzeżenia mają też dyrektorzy podstawówek: - Nikt nie pomyślał o tym, jak to zorganizować. Nie wyobrażam sobie ogonka maluchów na długiej przerwie, czekających na korytarzu na marchewkę. Mam nauczycielom kazać roznosić owoce po klasach? - zastanawia się Janina Hebisz-Czuba, dyrektorka SP nr 42 z ul. Wałbrzyskiej.
Projekt ma zachęcać uczniów klas I-III szkół podstawowych do zdrowego odżywiania. Do wyboru będą: jabłka, gruszki, truskawki, marchew, rzodkiewki, słodka papryka, ogórki oraz soki owocowo-warzywne. Program koordynuje Agencja Rynku Rolnego. 75 proc. kosztów programu pokrywa Unia Europejska, resztę budżet państwa.
Najnowsze wiadomości
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Wikingowie i Flinstonowie. Płynęli Odrą na czym się dało
-
Ludzie oglądają samochody... A tu wybory miss [FOTO]
-
Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z nas źle akcentuje
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Kto dostarczy do szkół owoce? Nie ma chętnych f...
gw_wroclaw
13.10.09, 13:35
Trzeba było koka-kolę dzieciom nalać, ci daliby sobie radę z kateringiem :)»
Najczęściej czytane24 htydzień




