Wrocławskie gimnazja nie wspierają uczniów

Marzena Żuchowicz
07.10.2009 , aktualizacja: 07.10.2009 10:09
A A A Drukuj
We Wrocławiu nie ma ani jednego tzw. gimnazjum wspierającego, czyli takiego, które przyjmuje uczniów ze słabymi wynikami, a wypuszcza z lepszymi. Wynika to z zastosowanego po raz pierwszy specjalnego kalkulatora opracowanego przez Centralną Komisję Egzaminacyjną
Opracowanym przez Centralną Komisję Egzaminacyjną kalkulatorem, dzięki któremu można sprawdzić, jak szkoła rozwija potencjał dziecka, nie zainteresowały się jeszcze władze wrocławskiej oświaty
Fot. Maciej Świerczyński/Agencja Gazeta
Opracowanym przez Centralną Komisję Egzaminacyjną kalkulatorem, dzięki któremu można sprawdzić, jak szkoła rozwija potencjał dziecka, nie zainteresowały się jeszcze władze wrocławskiej oświaty
W tym roku CKE utajniła wyniki testów gimnazjalnych osiąganych przez szkoły. Pochwaliły się nimi tylko te gimnazja, które osiągnęły wysoką średnią. W pozostałych, które w rywalizacji ze szkołami o ugruntowanej renomie nie mają szans, dyrektorzy ich nie ujawnili. Ale i tak można było sprawdzić, czy gimnazjum psuje dziecko, czy je rozwija - właśnie dzięki kalkulatorowi. Można było nim bowiem porównać wyniki uczniów ze sprawdzianu dla szóstoklasistów z wynikami uzyskanymi po trzech latach nauki w gimnazjum, czyli sprawdzić ich rozwój (na wykresach kalkulacyjnych oznaczono go symbolem EWD, czyli Edukacyjna Wartość Dodana).

Na podstawie obliczeń gimnazja podzielono na pięć kategorii: szkoły wspierające (przyjmują słabych i wypuszczają ich z lepszymi wynikami), szkoły wymagające pomocy (nie pomagają słabym), szkoły niewykorzystanych szans (marnują potencjał dobrych uczniów), szkoły sukcesu (wykorzystują potencjał dobrych uczniów) i szkoły neutralne (przyjmują średnich uczniów i takich wypuszczają).

Najbardziej pożądane są szkoły z pierwszej kategorii. - Bo co prawda nie mają szans, by górować w rankingach tworzonych na podstawie egzaminów, ale potrafią pracować ze słabymi uczniami - wyjaśnia Wojciech Małecki, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej we Wrocławiu.

Tymczasem z obliczeń na kalkulatorze wyszło, że takich szkół we Wrocławiu w ogóle nie ma. Na 59 gimnazjów 14 to szkoły sukcesu, sześć wymaga wsparcia, pozostałe albo psują potencjał uczniów, albo pozostawiają go na takim samym poziomie.

Nauczyciele w Gimnazjum nr 3 z ul. Świstackiego, Gimnazjum nr 4 z ul. Paulińskiej i Gimnazjum nr 8 z ul. Roosevelta w ogóle nie pomagają słabym uczniom. Matematyczno-przyrodnicze możliwości dobrych uczniów marnują w Gimnazjum nr 2 przy ul. Gorlickiej i w Gimnazjum nr 5 przy ul. Pawłowa. Ta szkoła, podobnie jak Gimnazjum nr 22 przy ul. Lubelskiej, "wymaga pomocy" w nauczaniu przedmiotów humanistycznych.

Szkołami sukcesu okazały się m.in. Gimnazjum nr 9 z ul. Sarbinowskiej, Gimnazjum nr 19 z ul. Dembowskiego, Gimnazjum nr 20 z ul. Pautscha, Gimnazjum nr 30 z ul. Jantarowej i Publiczne Gimnazjum Sióstr Urszulanek z pl. Nankiera. Tutaj trafiają uczniowie z wysokimi wynikami z podstawówki, a nauczyciele mnożą ich potencjał.

Jedno z gimnazjów wypadło bardzo dobrze w części matematyczno-przyrodniczej (szkoła sukcesu), gorzej było z językiem polskim (niewykorzystane możliwości). Wewnętrzne obliczenia EWD pozwoliły jednak dyrektorce sprawdzić, którzy nauczyciele zawiedli najbardziej. - Mieliśmy trzy bardzo słabe klasy. Ale okazało się, że ogromne postępy poczyniła z nimi nauczycielka języka polskiego, a matematyczka wypadła aż o 7 punktów gorzej. To przepaść. Oznacza, że zmarnowała potencjał tych dzieci, a przecież przez lata uznawana była za bardzo dobrą nauczycielkę - mówi dyrektorka tego gimnazjum, która jako jedna z nielicznych wykorzystała EWD jako kryterium oceny nauczycieli.

Wojciech Małecki dziwi się, że kalkulatorem nie zainteresowały się jeszcze miejskie władze oświaty. Ewa Przegoń, wicedyrektorka miejskiego wydziału edukacji: - Porównaliśmy nasze wyniki z wynikami innych dużych miast. Wypadliśmy dobrze. Nie tworzymy jednak żadnego nowego rankingu, bo jest to materiał, który powinny wykorzystać do swoich celów rady pedagogiczne.

Wykorzystanie kalkulatora zapowiedziało kuratorium oświaty. Jego rzeczniczka Janina Jakubowska uważa, że EWD jest bardziej przydatne niż suche wyniki egzaminów zewnętrznych: - Bo daje pełen obraz tego, co dzieje się w szkole - tłumaczy.

** Sprawdź, jak wypadło gimnazjum Twojego dziecka

Komentuje Marzena Żuchowicz: Kalkulator EWD całkowicie zmienia nasze myślenie o szkole

Dyrektorzy przeciętnych gimnazjów już nie mogą zasłaniać się tym, że trafiają do nich tak słabi uczniowie, że niewiele da się z nimi zrobić. A dyrektorzy szkół renomowanych nie powinni sobie przypisywać jako zasługi świetnych wyników uczniów, których mają pod opieką. Najbardziej martwi jednak brak gimnazjów, które rzeczywiście rozwijają, czyli uczą naprawdę, a nie na niby. To powinno dać do myślenia dyrektorom szkół i ludziom odpowiedzialnym za edukację w mieście, bo to nie najlepiej świadczy o jej poziomie.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów