Bez sądu nad odciskiem palca w szpitalu
01.10.2009
, aktualizacja: 30.09.2009 18:14
Sąd pracy nie zajął się sprawą legalności skanowania odcisków palców w wałbrzyskim Szpitalu im. A. Sokołowskiego. Pracownicy, którzy protestują przeciwko pomysłowi dyrekcji, zapowiadają, że nie złożą broni.
ZOBACZ TAKŻE
- Dyrektor szpitala nadepnął lekarzom na odcisk (05-09-09, 09:00)
Pozew w tej sprawie skierował Leszek Majkowski, fizjoterapeuta i przewodniczący Wielozakładowego Zawiązku Zawodowego Pracowników Ochrony Zdrowia. Zrobił to, gdy w kwietniu dyrekcja szpitala zawiadomiła 1250-osobową załogę, że od następnego miesiąca będzie ewidencjonować czas pracy za pomocą kart magnetycznych i skanowania ich odcisków palców. Na tej podstawie miała też wypłacać wynagrodzenia. Majkowski odmówił, bo uważał, że zgodnie z kodeksem pracy, szpital nie ma prawa żądać odcisków linii papilarnych. - Artykuł 22 jasno mówi, jakich danych pracodawca może się domagać. O cechach biometrycznych nie wspomina.
Przeciwko nowemu sposobowi rejestrowania czasu pracy zaprotestował nie tylko Majkowski. - Przyjęliśmy je pod presją, bo dano nam do zrozumienia, że nie dostaniemy pensji - mówił niedawno "Gazecie" dr Paweł Pyka, przewodniczący związku zawodowego lekarzy.
Majkowski odebrał kartę magnetyczną i zeskanował palce dopiero w sierpniu, gdy dostał pisemne polecenie służbowe. Wcześniej zwrócił się do sądu pracy o rozstrzygnięcie, czy szpital może wstrzymać wypłatę, jeśli nie będzie rozliczał czasu pracy za pomocą odcisków palców oraz czy ich skanowanie jest legalne.
W środę sąd rozpatrzył pozew Majkowskiego. - Zapytano mnie, czy dostałem wynagrodzenie i zgodnie z prawdą powiedziałem, że tak. Sąd uznał więc, że nie ma podstaw do zajęcia się tą częścią pozwu - relacjonuje fizjoterapeuta. - Nie wypowiedział się też w kwestii legalności pobierania odcisków palców, bo, jak usłyszałem, "nie jestem poszkodowany". Zająłby się, gdybym odmówił wykonania polecenia służbowego i został wyrzucony ze szpitala.
Nie udało nam się skontaktować z sędzią, która zajmowała się sprawą.
Majkowski: - Jestem rozżalony i zawiedziony. Być może odwołam się do sądu wyższej instancji, bo nadal uważam, że moje prawa zostały naruszone.
O opinię, czy działanie dyrekcji jest legalne, Majkowski prosił też Państwową Inspekcję Pracy i Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Inspektorzy PIP stwierdzili, że zanim szpital zdecydował się na nowy sposób ewidencjonowania czasu pracy, powinien zmienić regulamin pracy.
Dyrekcja szpitala nie zgodziła się z tymi wnioskami, ale inspektorzy podtrzymali swoje stanowisko. Zmiany w regulaminie pracy muszą zaakceptować związki zawodowe.
Z opinii GIODO wynika natomiast, że pracodawca nie może gromadzić danych biometrycznych pracowników po to, żeby ewidencjonować czas pracy, bo "cel ten może osiągnąć w inny sposób, np. dzięki kartom magnetycznym". - Opinią dyrekcja się nie przejęła, więc złożyliśmy do GIODO oficjalną skargę - mówi Majkowski.
Przeciwko nowemu sposobowi rejestrowania czasu pracy zaprotestował nie tylko Majkowski. - Przyjęliśmy je pod presją, bo dano nam do zrozumienia, że nie dostaniemy pensji - mówił niedawno "Gazecie" dr Paweł Pyka, przewodniczący związku zawodowego lekarzy.
Majkowski odebrał kartę magnetyczną i zeskanował palce dopiero w sierpniu, gdy dostał pisemne polecenie służbowe. Wcześniej zwrócił się do sądu pracy o rozstrzygnięcie, czy szpital może wstrzymać wypłatę, jeśli nie będzie rozliczał czasu pracy za pomocą odcisków palców oraz czy ich skanowanie jest legalne.
W środę sąd rozpatrzył pozew Majkowskiego. - Zapytano mnie, czy dostałem wynagrodzenie i zgodnie z prawdą powiedziałem, że tak. Sąd uznał więc, że nie ma podstaw do zajęcia się tą częścią pozwu - relacjonuje fizjoterapeuta. - Nie wypowiedział się też w kwestii legalności pobierania odcisków palców, bo, jak usłyszałem, "nie jestem poszkodowany". Zająłby się, gdybym odmówił wykonania polecenia służbowego i został wyrzucony ze szpitala.
Nie udało nam się skontaktować z sędzią, która zajmowała się sprawą.
Majkowski: - Jestem rozżalony i zawiedziony. Być może odwołam się do sądu wyższej instancji, bo nadal uważam, że moje prawa zostały naruszone.
O opinię, czy działanie dyrekcji jest legalne, Majkowski prosił też Państwową Inspekcję Pracy i Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Inspektorzy PIP stwierdzili, że zanim szpital zdecydował się na nowy sposób ewidencjonowania czasu pracy, powinien zmienić regulamin pracy.
Dyrekcja szpitala nie zgodziła się z tymi wnioskami, ale inspektorzy podtrzymali swoje stanowisko. Zmiany w regulaminie pracy muszą zaakceptować związki zawodowe.
Z opinii GIODO wynika natomiast, że pracodawca nie może gromadzić danych biometrycznych pracowników po to, żeby ewidencjonować czas pracy, bo "cel ten może osiągnąć w inny sposób, np. dzięki kartom magnetycznym". - Opinią dyrekcja się nie przejęła, więc złożyliśmy do GIODO oficjalną skargę - mówi Majkowski.
Najnowsze wiadomości
-
We Wrocławiu żyjemy o rok krócej. Przez dojazdy do pracy
-
Elektroniczne protezy, które wiedzą, o czym myślisz
-
Świdnica: Zasnął z papierosem, prawie spłonął w pożarze
-
PKP: Dworzec Główny będzie otwarty tydzień przed Euro
-
Pamiętacie o jakich autach marzyli nasi dziadkowie?
-
Szukamy domu dla odważnych dzieciaków z Brave Kids
-
Dziś na Akademii Medycznej Majówka Młodej Fizjoterapii
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Bez sądu nad odciskiem palca w szpitalu
valana
01.10.09, 08:00
Szokująca szykana. No bo kto to widział, by pracodawca miał czelność ustalać,kto ile realnie przepracował?! To jak teraz wylecieć przed końcem dniówki dowłasnego gabinetu albo na kolejny »
Najczęściej czytane24 htydzień




