Nadzór spółek skarbu państwa nad piłkarską korupcją?
21.09.2009
, aktualizacja: 20.09.2009 21:29
Pieniądze z KGHM - spółki z udziałem skarbu państwa zasilały "lewą kasę" Zagłębia Lubin na łapówki dla sędziów i rywali, gdy lubiński klub awansował do piłkarskiej ekstraklasy w sezonie 2003/04! Policja zabezpieczyła dokumenty księgowe klubu
ZOBACZ TAKŻE
- Afera korupcyjna. W Lubinie apelują do korupcyjnej pamięci (01-10-09, 07:00)
- Zagłębie szuka dobrego obrońcy (24-09-09, 21:00)
- Afera Korupcyjna - jubileuszowe zarzuty (21-09-09, 14:36)
- Zagłębie - Bełchatów 1:1. Pechowy Micanski (18-09-09, 20:42)
- Zagłębie Lubin czeka na wybór selekcjonera. Smuda w zawieszeniu (16-09-09, 19:57)
- Pierwszy cud Smudy (13-09-09, 21:37)
KGHM Polska Miedź SA, spółka z udziałem skarbu państwa, jest od kilku lat właścicielem Zagłębia. Sprawa zasilania korupcyjnej kasy klubu jest jednym z wątków śledztwa. - Z prokuratorskich dokumentów, które widziałem, wynika, że ówczesny prezes Zagłębia Jerzy F. przy korumpowaniu sędziów i rywali operował bardzo dużymi sumami - po 50-60 tys. za mecz. Pieniądze pochodziły z miedziowego kombinatu i spółek z nim powiązanych - mówi "Gazecie" Michał Tomczak były szef wydziału dyscypliny PZPN, który za korupcję zdegradował Zagłębie z ekstraklasy.
W sezonie 2003/04 przewodniczącym rady nadzorczej Zagłębia był szef Dolnośląskiego Sądu Partyjnego SLD Andrzej Krug (od 2004 roku wiceprezes KGHM), a członkiem rady nadzorczej poseł SLD i trzęsący kombinatem przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego Ryszard Zbrzyzny. To oni przed rundą rewanżową odwołali prezesa klubu Marcina Fortuńskiego i mianowali na jego miejsce swojego człowieka - Jerzego F. Jego zadaniem był awans do ekstraklasy.
Plan się udał. Po ostatnim meczu, w którym Zagłębie grało z Pogonią Szczecin, na stadionie zorganizowano wielką fetę. Na specjalnej trybunie piłkarzy witali: Zbrzyzny, Krug oraz prezes KGHM Wiktor Błądek. Poseł Zbrzyzny z butelką szampana gratulował drużynie awansu, a na swojej stronie internetowej chwalił się: "Przyczyniłem się do tego, że Lubinowi przywrócona została pierwszoligowa piłka nożna".
Dopiero śledztwo prokuratury wyjaśniło, jak osiągnięto ten sukces. Z materiału śledczego wynika, że Zagłębie ustawiło wyniki co najmniej dziewięciu meczów. Na łapówki wydano kilkaset tysięcy złotych.
Jerzego F. zatrzymano latem 2007 roku i postawiono korupcyjne zarzuty. To właśnie on przed rundą rewanżową tamtego sezonu wezwał do siebie kapitana drużyny Zagłębia Andrzeja Sz. oraz innego gracza Grzegorza N. i poinformował, że w klubie zostanie utworzona "lewa kasa" na kupowanie meczów. Andrzej Sz. potwierdził to niedawno przed sądem. Jemu też postawiono zarzuty, podobnie jak Grzegorzowi N. i dwóm innych piłkarzom Zagłębia.
Z naszych informacji wynika, że w Zagłębiu działacze jeszcze przed meczem pobierali z klubowej kasy premie za wygranie tego meczu. Pieniądze pochodziły od sponsorujących klub firm, m.in. KGHM-u. Argumentowano to tym, że działacze jadą na przedmeczowe zgrupowanie do zawodników i pokazują im pieniądze, aby ich zmobilizować. Dziś wiadomo, że kasa przeznaczona była na ustawianie spotkań.
Czy o tym procederze wiedzieli Krug i Zbrzyzny? Jerzy Kasiura, prokurator nadzorujący śledztwo, nie chce na to pytanie odpowiedzieć, tłumacząc to dobrem śledztwa.
Robert Pietryszyn, który z nadania PiS został prezesem Zagłębia po Jerzym F., jest przekonany, że nie działał on sam. - Musiał mieć przyzwolenie wpływowych osób - twierdzi.
Chcieliśmy o to zapytać Andrzeja Kruga i Ryszarda Zbrzyznego, ale od kilku dni nie odbierają telefonów. Czy wiedzieli o "lewej kasie" stworzonej w klubie przez ich najbardziej zaufanego współpracownika? Na czym polegał ich nadzór nad zarządem Zagłębia, skoro doszło w nim do przestępczej działalności?
Kapitan Zagłębia Lubin Andrzej Sz. zeznaje przed sądem:
Przed rundą wiosenną 2004 roku było spotkanie z prezesem, na którym przedstawił sytuację. W klubie podpisywaliśmy lewe listy, że dostajemy pieniądze, ale tych pieniędzy nie otrzymywaliśmy. Nie tłumaczył się z tego. Starsi zawodnicy na pewno o tym wiedzieli. Nie wtajemniczaliśmy juniorów. Jednak wszyscy domyślali się, że to na sędziów i załatwianie takiego meczu jak z Polarem. Teraz o tym mówię, bo chcę spać spokojnie, oczyścić tę atmosferę wokół siebie i Zagłębia. Wcześniej chciałem bronić siebie, kolegów, klub...".
Wiem, że mecz z Polarem był kupionym meczem. Mnie i Grześka N. wezwał przed tym spotkaniem prezes F. Spytał, czy coś się da z tym meczem zrobić. Bodajże Irek K. zadzwonił do Tomasza R., który w tym czasie grał w Polarze. Stanęło na tym, że Tomek miał się spytać pozostałych zawodników, czy jest temat. Nie pamiętam, czy to było 25 czy 30 tys. zł. Spaliśmy przed meczem w hotelu. Pan F. przywiózł pieniądze i ja z Grzegorzem N. przekazaliśmy je Tomkowi R. To było w okolicy tego hotelu. Były bodajże dwie koperty. Tomek podjechał, wziął pieniądze i odjechał. Dokładnie nie wiem, kto miał wziąć łapówkę, w rozmowie padało nazwisko bramkarza chyba...
W sezonie 2003/04 przewodniczącym rady nadzorczej Zagłębia był szef Dolnośląskiego Sądu Partyjnego SLD Andrzej Krug (od 2004 roku wiceprezes KGHM), a członkiem rady nadzorczej poseł SLD i trzęsący kombinatem przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego Ryszard Zbrzyzny. To oni przed rundą rewanżową odwołali prezesa klubu Marcina Fortuńskiego i mianowali na jego miejsce swojego człowieka - Jerzego F. Jego zadaniem był awans do ekstraklasy.
Plan się udał. Po ostatnim meczu, w którym Zagłębie grało z Pogonią Szczecin, na stadionie zorganizowano wielką fetę. Na specjalnej trybunie piłkarzy witali: Zbrzyzny, Krug oraz prezes KGHM Wiktor Błądek. Poseł Zbrzyzny z butelką szampana gratulował drużynie awansu, a na swojej stronie internetowej chwalił się: "Przyczyniłem się do tego, że Lubinowi przywrócona została pierwszoligowa piłka nożna".
Dopiero śledztwo prokuratury wyjaśniło, jak osiągnięto ten sukces. Z materiału śledczego wynika, że Zagłębie ustawiło wyniki co najmniej dziewięciu meczów. Na łapówki wydano kilkaset tysięcy złotych.
Jerzego F. zatrzymano latem 2007 roku i postawiono korupcyjne zarzuty. To właśnie on przed rundą rewanżową tamtego sezonu wezwał do siebie kapitana drużyny Zagłębia Andrzeja Sz. oraz innego gracza Grzegorza N. i poinformował, że w klubie zostanie utworzona "lewa kasa" na kupowanie meczów. Andrzej Sz. potwierdził to niedawno przed sądem. Jemu też postawiono zarzuty, podobnie jak Grzegorzowi N. i dwóm innych piłkarzom Zagłębia.
Z naszych informacji wynika, że w Zagłębiu działacze jeszcze przed meczem pobierali z klubowej kasy premie za wygranie tego meczu. Pieniądze pochodziły od sponsorujących klub firm, m.in. KGHM-u. Argumentowano to tym, że działacze jadą na przedmeczowe zgrupowanie do zawodników i pokazują im pieniądze, aby ich zmobilizować. Dziś wiadomo, że kasa przeznaczona była na ustawianie spotkań.
Czy o tym procederze wiedzieli Krug i Zbrzyzny? Jerzy Kasiura, prokurator nadzorujący śledztwo, nie chce na to pytanie odpowiedzieć, tłumacząc to dobrem śledztwa.
Robert Pietryszyn, który z nadania PiS został prezesem Zagłębia po Jerzym F., jest przekonany, że nie działał on sam. - Musiał mieć przyzwolenie wpływowych osób - twierdzi.
Chcieliśmy o to zapytać Andrzeja Kruga i Ryszarda Zbrzyznego, ale od kilku dni nie odbierają telefonów. Czy wiedzieli o "lewej kasie" stworzonej w klubie przez ich najbardziej zaufanego współpracownika? Na czym polegał ich nadzór nad zarządem Zagłębia, skoro doszło w nim do przestępczej działalności?
Kapitan Zagłębia Lubin Andrzej Sz. zeznaje przed sądem:
Przed rundą wiosenną 2004 roku było spotkanie z prezesem, na którym przedstawił sytuację. W klubie podpisywaliśmy lewe listy, że dostajemy pieniądze, ale tych pieniędzy nie otrzymywaliśmy. Nie tłumaczył się z tego. Starsi zawodnicy na pewno o tym wiedzieli. Nie wtajemniczaliśmy juniorów. Jednak wszyscy domyślali się, że to na sędziów i załatwianie takiego meczu jak z Polarem. Teraz o tym mówię, bo chcę spać spokojnie, oczyścić tę atmosferę wokół siebie i Zagłębia. Wcześniej chciałem bronić siebie, kolegów, klub...".
Wiem, że mecz z Polarem był kupionym meczem. Mnie i Grześka N. wezwał przed tym spotkaniem prezes F. Spytał, czy coś się da z tym meczem zrobić. Bodajże Irek K. zadzwonił do Tomasza R., który w tym czasie grał w Polarze. Stanęło na tym, że Tomek miał się spytać pozostałych zawodników, czy jest temat. Nie pamiętam, czy to było 25 czy 30 tys. zł. Spaliśmy przed meczem w hotelu. Pan F. przywiózł pieniądze i ja z Grzegorzem N. przekazaliśmy je Tomkowi R. To było w okolicy tego hotelu. Były bodajże dwie koperty. Tomek podjechał, wziął pieniądze i odjechał. Dokładnie nie wiem, kto miał wziąć łapówkę, w rozmowie padało nazwisko bramkarza chyba...
Najnowsze wiadomości
-
Elektroniczne protezy, które wiedzą, o czym myślisz
-
Świdnica: Zasnął z papierosem, prawie spłonął w pożarze
-
PKP: Dworzec Główny będzie otwarty tydzień przed Euro
-
Pamiętacie o jakich autach marzyli nasi dziadkowie?
-
Szukamy domu dla odważnych dzieciaków z Brave Kids
-
Dziś na Akademii Medycznej Majówka Młodej Fizjoterapii
-
Przez chwilę było gorąco - niewielki pożar na PKP ugaszony
- 26 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Na kogo wypadnie na tego bec!
kamil_jed
21.09.09, 09:45
A KGHM mimo tego wszystkiego znow gra w Ekstraklasie, pomimo ze nie wygralo rywalizacji sportowo. Za to inny klub, ktory promocje w sposob sportowy osiagnal, w Ekstraklasie nie gra. Niech »
-
Nadzór spółek skarbu państwa nad piłkarską koru...
ap1000
21.09.09, 10:24
1. Ale sensacja... No a skąd niby pieniądze miały być, jak KGHM był głównym sponsorem?2. 2003/04 - to już trochę dawno temu było, a poza tym wszyscy już o tym byli poinformowani X razy. »
Najczęściej czytane24 htydzień





