Darmowe tramwaje - ani utopia, ani piękna
20.09.2009
, aktualizacja: 20.09.2009 18:50
Bezpłatnej komunikacji miejskiej domagają się aktywiści inicjatywy Niekasuj.pl. 'To w naszych warunkach piękna utopia' - tak ich pomysł ocenił publicysta 'Gazety' Wojciech Szymański. Darmowy transport publiczny nie jest utopią, ale doświadczenia z nim nie są wyłącznie pozytywne
ZOBACZ TAKŻE
- Darmowy transport to nie utopia (25-09-09, 11:01)
- Tramwajem po Wrocławiu za darmo? Piękna utopia (19-09-09, 10:00)
SERWISY
Bezpłatne tramwaje nie są piękną utopią, ponieważ istnieją już w wielu miejscach na świecie, od flamandzkiego Hasselt, który wprowadził go 10 lat temu, do holenderskiego Leiden, który poszedł w jego ślady kilka lat później. Podobne rozwiązania stosowały Chateauroux we Francji, Rzym i miejscowość Commerce w Kalifornii. Z tego, jak ewoluowało kilka takich projektów, wynika, że takie eksperymenty się opłacają: przyczyniają się do zmniejszenia hałasu i zanieczyszczenia środowiska. Z tego punktu widzenia, wszystko wygląda rzeczywiście pięknie.
Ale okazało się, że takie rozwiązania mają też ciemne strony. Wprowadzenie bezpłatnych przejazdów zmienia zachowanie ludzi - ale nie tylko w taki sposób, że kierowcy zostawiają samochody w garażu i przesiadają się w tramwaje i busy. Darmowy transport kreuje też dodatkowych pasażerów: Nagle zaczynają jeździć ludzie, którzy dotąd nie jeździli, a ci, co jeździli rzadko, zaczynają to robić częściej. Po wprowadzeniu takiego eksperymentu po prostu wzrasta ogólna liczba przemieszczeń na danym terenie. Po części zmniejszy to ruch indywidualny, ale w godzinach szczytu i na szczególnie uczęszczanych liniach powoduje przeciążenia. Skutek: Miasto, które już nie zarabia na transporcie publicznym, musi wprowadzić dodatkowy tabor, powiększyć składy, zmienić rozkład jazdy - inaczej ludzie przesiądą się z powrotem do aut, tym razem nie z powodu cen, lecz z powodu ścisku w wagonach i busach.
W Hasselt koszty utrzymania transportu publicznego są dziś czterokrotnie wyższe niż wtedy, kiedy go wprowadzono. Mam takie podejrzenie - choć nie mam dowodu - że wprowadzenie darmowych przejazdów negatywnie odbije się też na komforcie i punktualności. Teraz pasażerowie i radni mogą naciskać na MPK, bo MPK świadczy płatną usługę na rzecz pasażerów. Kiedy jeździ za darmo, będzie już tylko świadczyć usługi na rzecz administracji miasta. Żaden pasażer nie będzie mógł się skarżyć na MPK, bo przecież przejazd miał za darmo, a MPK przestanie kompletnie zależeć na liczbie pasażerów, bo ona się nie przekłada na dochód.
Darmowy transport też nie likwiduje ruchu samochodowego. To, czym, kiedy i dokąd ludzie jeżdżą, nie wynika tylko z kosztów, jakie przy tym muszą ponieść, to też wynika z uwarunkowań psychologicznych, kulturowych, a nawet z ich przesądów i stereotypów. Liczba przejazdów do jakiejś podejrzanej dzielnicy nie będzie się zwiększać. Właściciel nowego SUV-a nie przesiądzie się na tramwaj, nawet jeśli cena benzyny wyniesie 10 zł za litr. Ci zaś, którzy zostawiają auta w garażu i przyczyniają się do zmniejszenia korków, tym samym zapraszają dodatkowy ruch do miasta. Żadne miasto nie jest wyspą - jeśli stanie się bardziej przejezdne, odpada powód dla kierowców z zewnątrz, aby korzystać z obwodnic.
Nie przypadkiem też w większość miast (z Hasselt włącznie), gdzie takie eksperymenty zostały wprowadzone miała wtedy lewicowe rządy. Darmowy transport jest bowiem rodzajem redystrybucji dochodów i funkcjonuje jak progresywny podatek. Darmowy transport nie jest za darmo - on się finansuje z podatków wszystkich, w tym tych, którzy w ogóle nie jeżdżą (starsi ludzie, niepełnosprawni), i tych, którzy z różnych powodów wolą własny samochód albo pracują poza miastem i nie mają szans korzystać z darmowego transportu w mieście. A ponieważ wprowadzenie darmowego transportu publicznego, jeśli ma osiągać swój cel i przyciągnąć dodatkowych pasażerów, działa jak beczka bez dna to i efekt redystrybucyjny się potęguje: ci, co zostają w domu, chodzą pieszo, jeżdżą własnym autem i pracują poza miastem coraz więcej dopłacają do tych, co korzystają z darmowych tramwajów i autobusów.
Kwestia otwarta: Czy to nam się opłaca? Czy korzyści będą większe niż straty? Jedno jest pewne: Darmowy transport nie jest ani utopią, ani nie jest piękny.
Ale okazało się, że takie rozwiązania mają też ciemne strony. Wprowadzenie bezpłatnych przejazdów zmienia zachowanie ludzi - ale nie tylko w taki sposób, że kierowcy zostawiają samochody w garażu i przesiadają się w tramwaje i busy. Darmowy transport kreuje też dodatkowych pasażerów: Nagle zaczynają jeździć ludzie, którzy dotąd nie jeździli, a ci, co jeździli rzadko, zaczynają to robić częściej. Po wprowadzeniu takiego eksperymentu po prostu wzrasta ogólna liczba przemieszczeń na danym terenie. Po części zmniejszy to ruch indywidualny, ale w godzinach szczytu i na szczególnie uczęszczanych liniach powoduje przeciążenia. Skutek: Miasto, które już nie zarabia na transporcie publicznym, musi wprowadzić dodatkowy tabor, powiększyć składy, zmienić rozkład jazdy - inaczej ludzie przesiądą się z powrotem do aut, tym razem nie z powodu cen, lecz z powodu ścisku w wagonach i busach.
W Hasselt koszty utrzymania transportu publicznego są dziś czterokrotnie wyższe niż wtedy, kiedy go wprowadzono. Mam takie podejrzenie - choć nie mam dowodu - że wprowadzenie darmowych przejazdów negatywnie odbije się też na komforcie i punktualności. Teraz pasażerowie i radni mogą naciskać na MPK, bo MPK świadczy płatną usługę na rzecz pasażerów. Kiedy jeździ za darmo, będzie już tylko świadczyć usługi na rzecz administracji miasta. Żaden pasażer nie będzie mógł się skarżyć na MPK, bo przecież przejazd miał za darmo, a MPK przestanie kompletnie zależeć na liczbie pasażerów, bo ona się nie przekłada na dochód.
Darmowy transport też nie likwiduje ruchu samochodowego. To, czym, kiedy i dokąd ludzie jeżdżą, nie wynika tylko z kosztów, jakie przy tym muszą ponieść, to też wynika z uwarunkowań psychologicznych, kulturowych, a nawet z ich przesądów i stereotypów. Liczba przejazdów do jakiejś podejrzanej dzielnicy nie będzie się zwiększać. Właściciel nowego SUV-a nie przesiądzie się na tramwaj, nawet jeśli cena benzyny wyniesie 10 zł za litr. Ci zaś, którzy zostawiają auta w garażu i przyczyniają się do zmniejszenia korków, tym samym zapraszają dodatkowy ruch do miasta. Żadne miasto nie jest wyspą - jeśli stanie się bardziej przejezdne, odpada powód dla kierowców z zewnątrz, aby korzystać z obwodnic.
Nie przypadkiem też w większość miast (z Hasselt włącznie), gdzie takie eksperymenty zostały wprowadzone miała wtedy lewicowe rządy. Darmowy transport jest bowiem rodzajem redystrybucji dochodów i funkcjonuje jak progresywny podatek. Darmowy transport nie jest za darmo - on się finansuje z podatków wszystkich, w tym tych, którzy w ogóle nie jeżdżą (starsi ludzie, niepełnosprawni), i tych, którzy z różnych powodów wolą własny samochód albo pracują poza miastem i nie mają szans korzystać z darmowego transportu w mieście. A ponieważ wprowadzenie darmowego transportu publicznego, jeśli ma osiągać swój cel i przyciągnąć dodatkowych pasażerów, działa jak beczka bez dna to i efekt redystrybucyjny się potęguje: ci, co zostają w domu, chodzą pieszo, jeżdżą własnym autem i pracują poza miastem coraz więcej dopłacają do tych, co korzystają z darmowych tramwajów i autobusów.
Kwestia otwarta: Czy to nam się opłaca? Czy korzyści będą większe niż straty? Jedno jest pewne: Darmowy transport nie jest ani utopią, ani nie jest piękny.
Najnowsze wiadomości
-
Czekają nas dwie premiery na wrocławskich scenach
-
Zobacz nowy dziecięcy szpital przy Koszarowej [FOTO]
-
Polscy projektanci w Sky Tower. Warto pooglądać
-
Dziecięcy szpital we wtorek przenosi się na Koszarową
-
Posłowie żądają dekomunizacji miast, a w Bogatyni...
-
Lotus, Lexus, Porsche - takie samochody zobaczysz w Hali Stulecia
-
Nie przegap! Masa imprez w weekend. Zobacz, co polecamy
- 60 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Re: Darmowe tramwaje - ani utopia, ani piękna
berloo
20.09.09, 21:16
No właśnie. Mamy "darmową" służbę zdrowia, narzekamy... i co to daje? Trzymając się analogii do opieki zdrowotnej: Proponuję policzyć ile tak naprawdę każdego kosztuje "darmowa" służba »
-
Sprywatyzować transpot miejski
stinger47
21.09.09, 08:15
I sporo problemów zniknie. Nie wszystkie ale bedzie lepiej»
-
Re: Darmowe tramwaje - ani utopia, ani piękna
bnch
21.09.09, 08:47
Co to w ogóle jest za bolszewicki pomysł? W życiu nic nie jest za darmo, a dotowanie w 100% komunikacji to jest totalne nieporozumienie. Wszyscy się muszą zrzucać, bo jakiś pieprzony piewca »
Najczęściej czytane24 htydzień




