Dyrektor szpitala nadepnął lekarzom na odcisk
05.09.2009
, aktualizacja: 04.09.2009 21:14
Dyrekcja wałbrzyskiego Szpitala im. Sokołowskiego każe swoim pracownikom skanować przy wejściu i wyjściu odcisk palca. Chce wiedzieć, czy pracują tyle godzin, ile powinni. - To łamanie prawa - oburzają się ludzie. Sprawę skierowali do sądu.
ZOBACZ TAKŻE
- Bez sądu nad odciskiem palca w szpitalu (01-10-09, 07:00)
- Lekarze rekordziści z księgi Guinnessa (25-08-09, 21:54)
SERWISY
SONDAŻ
Akcja "odcisk palca" zaczęła się w kwietniu. Dyrekcja poinformowała 1250-osobową załogę, że wprowadza system rozliczania czasu pracy oparty na czytnikach linii papilarnych. Zapowiedziała, że na jego podstawie będzie naliczać później wynagrodzenie.
- Każdy dostał specjalną kartę magnetyczną, którą wchodząc do szpitala, musi zbliżyć do czytnika - opowiada Leszek Majkowski, przewodniczący Wielozakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ochrony Zdrowia. - Gdy na ekranie pojawi się kod, trzeba przyłożyć palec. Potem maszynka wyświetla napis: "Dziękuję, sprawdzone" i jest pewność, że wejście zostało zarejestrowane.
Podobna procedura obowiązuje, gdy pracownik opuszcza teren szpitala. A odcisk jest po to, by nie odbijać karty za kolegów.
Ale ludziom nie spodobał się nowy system. Twierdzą, że szpital zbyt mocno zaingerował w ich prywatność. - Kodeks pracy jasno określa, jakich danych osobowych pracodawca może żądać od pracownika. Wymienia m.in. nazwisko, imię, adres, PESEL, wykształcenie, ale danych biometrycznych wśród nich nie ma - mówi Majkowski.
Związkowiec uważa, że dyrekcja wymyśliła nowy sposób kontrolowania ludzi, bo im nie ufa: - To obóz pracy, a nie szpital.
Jego opinię podzielają lekarze. - W powszechnym mniemaniu dyrekcji wszyscy urywają się z pracy najszybciej, jak mogą. Mam nadzieję, że nowy system pokaże, że jest odwrotnie - mówi dr Paweł Pyka, szef związku zawodowego lekarzy. Ma żal do kierownictwa, że nie pytało o zgodę na pobieranie odcisków palców. - To szykana wobec nas, manifestacja siły. Karty z zakodowanym odciskiem palca przyjęliśmy pod presją, bo dano nam do zrozumienia, że w przeciwnym wypadku nie dostaniemy wypłaty.
Dr Wojciech Baranowski, który w szpitalu robi badania USG, mówi krótko: - Zwalniam się. Przykładanie palca do jakiegoś czytnika jest odrażające. Linie papilarne to mój ojciec miał w czasie wojny odbite w kenkarcie.
Dyrektor medyczny szpitala Roman Szełemej zastrzega, że nowy pomysł absolutnie nie jest restrykcją wobec lekarzy. - Chodzi wyłącznie o uporządkowanie spraw związanych z ewidencjonowaniem czasu pracy. Szpital działa w trzech ośrodkach oddalonych od siebie o kilka kilometrów, więc siłami administracji trudno byłoby to zrobić. Podobne systemy mają szpitale w USA, Niemczech, Francji, i świetnie się sprawdzają - twierdzi.
Majkowski tak jak doktor Baranowski nie chciał wyrobić karty. Zrobił to, gdy w sierpniu dostał na piśmie polecenie służbowe od dyrekcji: - Odbiłem środkowy palec. Łatwo się domyślić, dlaczego wybrałem akurat ten...
O opinię, czy działanie dyrekcji jest legalne, Majkowski poprosił Państwową Inspekcję Pracy i Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Kilka dni temu inspektorzy PIP stwierdzili, że zanim szpital zdecydował się na nowy sposób ewidencjonowania czasu pracy, powinien zmienić regulamin pracy. Szpital odwołał się od tej decyzji.
Doktor Pyka: - Zmiany w regulaminie są możliwe, gdy aprobują je związki. Z opinii GIODO wynika natomiast, że pracodawca nie może gromadzić danych biometrycznych pracowników w celu ewidencji czasu pracy, bo "cel ten może osiągnąć w inny sposób, np. dzięki kartom magnetycznym". Szpital mógłby jednak zbierać odciski palców, gdyby chciał zapewnić bezpieczeństwo w niektórych strefach.
Sprawą z powództwa Majkowskiego ma się pod koniec września zająć sąd pracy.
Dyrektor Szełemej: - Jeśli sąd uzna, że poszliśmy za daleko, wycofamy się i zostawimy tylko karty magnetyczne.
Komentuje Joanna Banaś: Nie wylewać dziecka z kąpielą
Dyrektor firmy ma prawo wiedzieć, co robią ludzie w czasie, za który im płaci. Gdyby wielu lekarzy nie pracowało jednocześnie w kilku miejscach, co ostatnio wykazał NFZ, dyrektor szpitala nie musiałby instalować maszynek kontrolujących ich obecność.
Oby w Wałbrzychu nie wylano dziecka z kąpielą. Kontrola, owszem, ale przemyślana - nie można łamać prawa, by złapać łamiących prawo.
Najnowsze wiadomości
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Wikingowie i Flinstonowie. Płynęli Odrą na czym się dało
-
Ludzie oglądają samochody... A tu wybory miss [FOTO]
-
Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z nas źle akcentuje
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
- 96 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Dyrektor szpitala nadepnął lekarzom na odcisk
byrcyn11
05.09.09, 09:23
Uważam, że odcisk palca to już przesada. W naszej Europejskiej tradycji jest,że odciski pobiera się tylko od przestępców. Prostszą metodą by był monitoringustawiony na czytnik kart i wtedy »
-
super!
anna-76
05.09.09, 17:09
brawo , dobry kierunek!nalezy jeszcze wprowadzić natychmiast:- kasy fiskalne do prywatnych gabinetów- zakaz prywatnej praktyki dla lekarzy na etatach szpitalnychlekarzy szpital powinien móc »
-
Stare uklady a emigracja mlodych lekarzy
michelange75
05.09.09, 18:15
Mlodzi lekarze ktorzy zdecydowali sie wyjechac z kraju poniewaz nie mieli mozliwosci tutaj sie rozwijac i podejmowac ciekawej pracy poniewaz w wielu przypadkach stara mafia lekarska obsadza »
Najczęściej czytane24 htydzień




