Dziewczyna z kamerą w Auschwitz
02.09.2009
, aktualizacja: 03.09.2009 12:08
Wrocławska dokumentalistka Kinga Wołoszyn-Świerk realizuje film "Noce i dnie w kobiecym obozie Auschwitz-Birkenau". Projekt wsparł finansowo Polski Instytut Sztuki Filmowej
Magda Podsiadły: Taka młoda dziewczyna zabiera się za wstrząsający temat?
Kinga Wołoszyn-Świerk: To film o życiu codziennym obozu, nie o martyrologii. O tym, że było miejsce na miłość, na muzykę i na seks. Ludzie, mimo iż trafiali w ekstremalne warunki, z konieczności zaczynali traktować obóz jako swój dom, miejsce do życia. Poruszam tematy, które stanowią tabu, ale nie szukam sensacji, choć ktoś by mógł tak pomyśleć, gdy usłyszy, że będzie o homoseksualizmie czy domach publicznych.
O domach publicznych dla strażników?
- Tzw. puffy nie były dla strażników, ale dla więźniów. Na terenie męskiego obozu puff był w jednym z baraków przy głównej bramie "Arbeit macht frei". Nie dotarłam jeszcze do kobiet, które w tym domu pracowały, bo z pewnością dziś ukrywają ten fakt, ale spotkałam świadków, których koleżanki zgłaszały się do pracy w puffie. Było im tam lżej żyć, dostawały jedzenie, poduszki.
Opowie Pani też o obozowej żeńskiej orkiestrze?
- Tak, kobiety, które w niej grały, też miały lepsze warunki do życia, w baraku orkiestry miały nawet drewnianą podłogę.
Jakie było zadanie tej orkiestry?
- Umilić więźniom czas w niedzielę, dając koncert, przygrywać do rytmu w czasie marszu na placu apelowym, grać na powitanie delegacji z zewnątrz. W tej żeńskiej orkiestrze grała sama Anita Lasker, dziś słynna wiolonczelistka. Ten film nie jest tylko świadectwem uczestniczek obozu, choć opowiada ich poruszające losy. Jego bohaterkami są też cztery młode kobiety - Polki i Niemki, które temat obozu Auschwitz uczyniły przedmiotem swojej aktywności. Jedna robi przejmujące zdjęcia, druga pisze, inna działa w organizacji kobiecej. Założyły nieformalną grupę Kobiet w Auschwitz, mają forum w internecie. To jest opowieść o Auschwitz z ich współczesnego punktu widzenia.
To nie koniec Pani wojennych i polsko-niemieckich zainteresowań. Polski Instytut Sztuki Filmowej przyznał Pani w tym roku pieniądze na realizację filmu "Urodzeni dla Rzeszy" o dzieciach poddawanych germanizacyjnej metodzie Himmlera, zwanej Lebensborn.
- To film o polskich i niemieckich dzieciach z mieszanych związków, czy też o wzorcowej aryjskiej urodzie, które siłą odbierano rodzicom, nawet porywano, jak na Zamojszczyźnie, by je zgermanizować, wychować na dobrych Niemców. To zresztą także problem norweski, takim dzieckiem Lebensbornu jest jedna z piosenkarek zespołu ABBA. To opowieść o problemie tożsamości. O ludziach, którzy szukają swoich korzeni, pytają: kim jestem, skoro mój ojciec był esesmanem. Chciałabym bohaterką uczynić Alodię Witaszek, która wraz z siostrą została odebrana polskiej mamie i oddana do niemieckiej rodziny. Po latach jej przybrana matka wyznała jej tajemnicę pochodzenia i Alodia odnalazła swą biologiczną matkę.
Pokazany przedwczoraj w telewizji Pani dokument o wybuchu wojny w Wieluniu to kolejne dzieło "wojennej" reżyserki z Wrocławia.
- W filmie "Wieluń, zbrodnia w ramach konieczności" podważam tezę, że w Wieluniu wojna wybuchła pięć minut przed Westerplatte. Ale robię też filmy niewojenne - o kominiarzu albo o antyfacecie, lektorze języka angielskiego, który chodzi w szpilkach i damskich sukienkach.
Tydzień temu w telewizji wrocławskiej emitowany był Twój premierowy program "Z drugiej strony".
- To program polsko-niemiecki, Polacy patrzą na problemy Niemców i odwrotnie. Telewizja wrocławska współpracuje z MDR z Drezna w ramach unijnego funduszu Polska - Saksonia. Pomysł wywodzi się z czasów moich zagranicznych stypendiów, gdzie spotykali się ludzie z różnych stron świata. Zafascynowała mnie wtedy wielokulturowość, mogłabym robić program Polska - świat. Na razie w przyszłości chcę, by dołączyły także Czechy, trwają już rozmowy w tej sprawie. Następny program 23 września o godz. 19.
*Kinga Wołoszyn-Świerk - dziennikarka i dokumentalistka, współpracuje z TVP Wrocław, jest specjalistką PR w Teatrze Polskim
Kinga Wołoszyn-Świerk: To film o życiu codziennym obozu, nie o martyrologii. O tym, że było miejsce na miłość, na muzykę i na seks. Ludzie, mimo iż trafiali w ekstremalne warunki, z konieczności zaczynali traktować obóz jako swój dom, miejsce do życia. Poruszam tematy, które stanowią tabu, ale nie szukam sensacji, choć ktoś by mógł tak pomyśleć, gdy usłyszy, że będzie o homoseksualizmie czy domach publicznych.
O domach publicznych dla strażników?
- Tzw. puffy nie były dla strażników, ale dla więźniów. Na terenie męskiego obozu puff był w jednym z baraków przy głównej bramie "Arbeit macht frei". Nie dotarłam jeszcze do kobiet, które w tym domu pracowały, bo z pewnością dziś ukrywają ten fakt, ale spotkałam świadków, których koleżanki zgłaszały się do pracy w puffie. Było im tam lżej żyć, dostawały jedzenie, poduszki.
Opowie Pani też o obozowej żeńskiej orkiestrze?
- Tak, kobiety, które w niej grały, też miały lepsze warunki do życia, w baraku orkiestry miały nawet drewnianą podłogę.
Jakie było zadanie tej orkiestry?
- Umilić więźniom czas w niedzielę, dając koncert, przygrywać do rytmu w czasie marszu na placu apelowym, grać na powitanie delegacji z zewnątrz. W tej żeńskiej orkiestrze grała sama Anita Lasker, dziś słynna wiolonczelistka. Ten film nie jest tylko świadectwem uczestniczek obozu, choć opowiada ich poruszające losy. Jego bohaterkami są też cztery młode kobiety - Polki i Niemki, które temat obozu Auschwitz uczyniły przedmiotem swojej aktywności. Jedna robi przejmujące zdjęcia, druga pisze, inna działa w organizacji kobiecej. Założyły nieformalną grupę Kobiet w Auschwitz, mają forum w internecie. To jest opowieść o Auschwitz z ich współczesnego punktu widzenia.
To nie koniec Pani wojennych i polsko-niemieckich zainteresowań. Polski Instytut Sztuki Filmowej przyznał Pani w tym roku pieniądze na realizację filmu "Urodzeni dla Rzeszy" o dzieciach poddawanych germanizacyjnej metodzie Himmlera, zwanej Lebensborn.
- To film o polskich i niemieckich dzieciach z mieszanych związków, czy też o wzorcowej aryjskiej urodzie, które siłą odbierano rodzicom, nawet porywano, jak na Zamojszczyźnie, by je zgermanizować, wychować na dobrych Niemców. To zresztą także problem norweski, takim dzieckiem Lebensbornu jest jedna z piosenkarek zespołu ABBA. To opowieść o problemie tożsamości. O ludziach, którzy szukają swoich korzeni, pytają: kim jestem, skoro mój ojciec był esesmanem. Chciałabym bohaterką uczynić Alodię Witaszek, która wraz z siostrą została odebrana polskiej mamie i oddana do niemieckiej rodziny. Po latach jej przybrana matka wyznała jej tajemnicę pochodzenia i Alodia odnalazła swą biologiczną matkę.
Pokazany przedwczoraj w telewizji Pani dokument o wybuchu wojny w Wieluniu to kolejne dzieło "wojennej" reżyserki z Wrocławia.
- W filmie "Wieluń, zbrodnia w ramach konieczności" podważam tezę, że w Wieluniu wojna wybuchła pięć minut przed Westerplatte. Ale robię też filmy niewojenne - o kominiarzu albo o antyfacecie, lektorze języka angielskiego, który chodzi w szpilkach i damskich sukienkach.
Tydzień temu w telewizji wrocławskiej emitowany był Twój premierowy program "Z drugiej strony".
- To program polsko-niemiecki, Polacy patrzą na problemy Niemców i odwrotnie. Telewizja wrocławska współpracuje z MDR z Drezna w ramach unijnego funduszu Polska - Saksonia. Pomysł wywodzi się z czasów moich zagranicznych stypendiów, gdzie spotykali się ludzie z różnych stron świata. Zafascynowała mnie wtedy wielokulturowość, mogłabym robić program Polska - świat. Na razie w przyszłości chcę, by dołączyły także Czechy, trwają już rozmowy w tej sprawie. Następny program 23 września o godz. 19.
*Kinga Wołoszyn-Świerk - dziennikarka i dokumentalistka, współpracuje z TVP Wrocław, jest specjalistką PR w Teatrze Polskim
Najnowsze wiadomości
-
Prokurator stawia zarzuty za śmierć w przepompowni
-
Legendarna polska tancerka przyjedzie do Wrocławia
-
Była dolnośląska posłanka Beata Sawicka skazana na 3 lata
-
Napad na sortownię pieniędzy. Policja szuka sprawcy
-
Bardzo długie czekanie na tramwaj w deszczu i chłodzie
-
Skarga w sprawie trawy na Stadionie Miejskim odrzucona
-
Wybierz się na niedzielną Wielką Majówkę ornitologów
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




