Lekarze rekordziści z księgi Guinnessa
25.08.2009
, aktualizacja: 25.08.2009 21:54
Nawet 117 godzin w tygodniu pracują lekarze zatrudnieni w dolnośląskich przychodniach. Rekordziści przyjmują w tych samych godzinach w miastach oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów. Medycy twierdzą, że sytuacja nie zmieni się, dopóki będą zarabiać tak kiepsko jak obecnie.
ZOBACZ TAKŻE
- Nadepnąć lekarzom na odcisk (07-09-09, 01:00)
- Dyrektor szpitala nadepnął lekarzom na odcisk (05-09-09, 09:00)
SERWISY
Jedną z najbardziej zajętych dolnośląskich lekarek była jeszcze niedawno endokrynolog z Lubina. W poniedziałki i wtorki od 7 do 15 pani doktor przyjmowała pacjentów w poradni Miedziowego Centrum Zdrowia przy ul. Skłodowskiej-Curie, a już od 15 zaczynała pracę w innej placówce MCZ przy ul. Słonecznej, gdzie przebywała do 20. W środy odwrotnie: najpierw chorzy ze Słonecznej, potem ze Skłodowskiej-Curie.
Ale prawdziwym wyzwaniem były dla lekarki czwartki: 7-15 - gabinet przy Skłodowskiej-Curie, 15-20 - przy Słonecznej, ale to jeszcze nie wszystko. Pracując przy Skłodowskiej-Curie jednocześnie od 7-11 udzielała porad w poradni osteoporozy. Piątek był równie wyczerpujący: 7-13.30 Skłodowska-Curie, 10-18 - poradnia osteoporozy, a dodatkowo od 16.15 do 21.15 badania ludzi w oddalonych o kilkanaście kilometrów Polkowicach.
W poniedziałki, wtorki i środy lekarka pracowała na okrągło przez 12 godzin. W czwartki ponad 16, a w piątki leczyła blisko 20 godzin! Co miesiąc spędzała w gabinetach 328 godzin.
NFZ może od niedawna elektronicznie sprawdzać harmonogram czasu pracy medyków. Wystarczy wpisać do systemu PESEL lekarza, a natychmiast widać gdzie i kiedy on pracuje. Dotąd weryfikowano to ręcznie i z konieczności wyrywkowo. W dolnośląskim oddziale NFZ-etu od czerwca trwa kontrola grafików pracy lekarzy zatrudnionych w przychodniach, zakładach rehabilitacyjnych, psychiatrycznych oraz opieki długoterminowej.
- Rekordzistą jest pediatra z Dzierżoniowa. 80-letni lekarz pracuje 117 godzin w tygodniu, a w weekendy dyżuruje na okrągło przez całą dobę - mówi Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. - Niektórzy lekarze pracowali w dwóch miejscach jednocześnie.
W sprawie pani endokrynolog z Lubina NFZ poprosił Miedziowe Centrum Zdrowia o wyjaśnienie: - Odpowiedziano nam, że po konsultacjach z personelem zmieniono czas pracy poradni i lekarza - mówi Mierzwińska.
Z danych NFZ-etu wynika, że przychodnie masowo przysyłały do Funduszu fikcyjne grafiki. Spośród 2,5 tysiąca dolnośląskich poradni nierzetelne dane przedstawiło 600. Zdarzały się sytuacje, gdy ginekolog badał kobiety do godz. 15 we Wrocławiu, a już o... 15 zaczynał pracę w oddalonym o ponad 80 km Kłodzku. Inny lekarz w tych samym czasie leczył we Wrocławiu i Bolesławcu, kolejny w Nowej Rudzie i Wałbrzychu.
Małgorzata Sadowy-Piątek, rzeczniczka praw pacjenta w dolnośląskim NFZ-ecie, przyznaje, że ma skargi na spóźniających się do pracy lekarzy. - Składają je ludzie, którzy sporadycznie korzystają z pomocy lekarskiej. Pozostali chorzy już się do tego przyzwyczaili.
Dyrektorzy kontrolowanych przychodni tłumaczyli się błędem pracownika lub tym, że zapomnieli uwzględnić czas potrzebny lekarzowi na "przemieszczenie się z jednej placówki do drugiej".
Sekretarz Dolnośląskiej Izby Lekarskiej dr Jacek Chodorski przyznaje, że fikcyjne angażowanie specjalistów jest niedopuszczalne. Ale podkreśla, że jeszcze do niedawna NFZ przymykał na ten proceder oko: - Zwłaszcza gdy dotyczyło to lekarzy tzw. deficytowych specjalności. Przy podpisywaniu kontraktu poradnia informowała Fundusz, że ma lekarza np. na 7 godzin, gdy w rzeczywistości zatrudniała go na 3. Ale dzięki temu poradnia działała, a pacjent miał dostęp do specjalisty.
Dr Chodorski mówi, że sam pracuje w czterech miejscach: w szpitalu, na kontrakcie dyżurowym w tym samym szpitalu, jako biegły sądowy oraz raz w tygodniu przez 1,5 godziny w prywatnej przychodni. W miesiącu nawet po 300 godzin. - Większość moich kolegów pracuje równie długo. Ale to się nie zmieni dopóki etat w szpitalu będzie opłacany tak nisko jak teraz.
Dolnośląski NFZ nie rozpoczął jeszcze kontroli grafików pracy lekarzy w szpitalach. Na nierzetelne placówki można nałożyć karę do wysokości dwóch procent wartości kontraktu. W drastycznych przypadkach NFZ może nawet zerwać taką umowę.
Ale prawdziwym wyzwaniem były dla lekarki czwartki: 7-15 - gabinet przy Skłodowskiej-Curie, 15-20 - przy Słonecznej, ale to jeszcze nie wszystko. Pracując przy Skłodowskiej-Curie jednocześnie od 7-11 udzielała porad w poradni osteoporozy. Piątek był równie wyczerpujący: 7-13.30 Skłodowska-Curie, 10-18 - poradnia osteoporozy, a dodatkowo od 16.15 do 21.15 badania ludzi w oddalonych o kilkanaście kilometrów Polkowicach.
W poniedziałki, wtorki i środy lekarka pracowała na okrągło przez 12 godzin. W czwartki ponad 16, a w piątki leczyła blisko 20 godzin! Co miesiąc spędzała w gabinetach 328 godzin.
NFZ może od niedawna elektronicznie sprawdzać harmonogram czasu pracy medyków. Wystarczy wpisać do systemu PESEL lekarza, a natychmiast widać gdzie i kiedy on pracuje. Dotąd weryfikowano to ręcznie i z konieczności wyrywkowo. W dolnośląskim oddziale NFZ-etu od czerwca trwa kontrola grafików pracy lekarzy zatrudnionych w przychodniach, zakładach rehabilitacyjnych, psychiatrycznych oraz opieki długoterminowej.
- Rekordzistą jest pediatra z Dzierżoniowa. 80-letni lekarz pracuje 117 godzin w tygodniu, a w weekendy dyżuruje na okrągło przez całą dobę - mówi Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. - Niektórzy lekarze pracowali w dwóch miejscach jednocześnie.
W sprawie pani endokrynolog z Lubina NFZ poprosił Miedziowe Centrum Zdrowia o wyjaśnienie: - Odpowiedziano nam, że po konsultacjach z personelem zmieniono czas pracy poradni i lekarza - mówi Mierzwińska.
Z danych NFZ-etu wynika, że przychodnie masowo przysyłały do Funduszu fikcyjne grafiki. Spośród 2,5 tysiąca dolnośląskich poradni nierzetelne dane przedstawiło 600. Zdarzały się sytuacje, gdy ginekolog badał kobiety do godz. 15 we Wrocławiu, a już o... 15 zaczynał pracę w oddalonym o ponad 80 km Kłodzku. Inny lekarz w tych samym czasie leczył we Wrocławiu i Bolesławcu, kolejny w Nowej Rudzie i Wałbrzychu.
Małgorzata Sadowy-Piątek, rzeczniczka praw pacjenta w dolnośląskim NFZ-ecie, przyznaje, że ma skargi na spóźniających się do pracy lekarzy. - Składają je ludzie, którzy sporadycznie korzystają z pomocy lekarskiej. Pozostali chorzy już się do tego przyzwyczaili.
Dyrektorzy kontrolowanych przychodni tłumaczyli się błędem pracownika lub tym, że zapomnieli uwzględnić czas potrzebny lekarzowi na "przemieszczenie się z jednej placówki do drugiej".
Sekretarz Dolnośląskiej Izby Lekarskiej dr Jacek Chodorski przyznaje, że fikcyjne angażowanie specjalistów jest niedopuszczalne. Ale podkreśla, że jeszcze do niedawna NFZ przymykał na ten proceder oko: - Zwłaszcza gdy dotyczyło to lekarzy tzw. deficytowych specjalności. Przy podpisywaniu kontraktu poradnia informowała Fundusz, że ma lekarza np. na 7 godzin, gdy w rzeczywistości zatrudniała go na 3. Ale dzięki temu poradnia działała, a pacjent miał dostęp do specjalisty.
Dr Chodorski mówi, że sam pracuje w czterech miejscach: w szpitalu, na kontrakcie dyżurowym w tym samym szpitalu, jako biegły sądowy oraz raz w tygodniu przez 1,5 godziny w prywatnej przychodni. W miesiącu nawet po 300 godzin. - Większość moich kolegów pracuje równie długo. Ale to się nie zmieni dopóki etat w szpitalu będzie opłacany tak nisko jak teraz.
Dolnośląski NFZ nie rozpoczął jeszcze kontroli grafików pracy lekarzy w szpitalach. Na nierzetelne placówki można nałożyć karę do wysokości dwóch procent wartości kontraktu. W drastycznych przypadkach NFZ może nawet zerwać taką umowę.
Najnowsze wiadomości
-
Pamiętacie o jakich autach marzyli nasi dziadkowie?
-
Szukamy domu dla odważnych dzieciaków z Brave Kids
-
Dziś na Akademii Medycznej Majówka Młodej Fizjoterapii
-
Przez chwilę było gorąco - niewielki pożar na PKP ugaszony
-
W niedzielę w Parku Tołpy festyn z okazji Dnia Matki
-
Na Uniwersytecie Przyrodniczym wykład prof. Miodka
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś wody we Wrocławiu
- 155 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
A co robią informatycy?
friman
26.08.09, 10:37
". W dolnośląskim oddziale NFZ-etu od czerwca trwa kontrola grafików pracy lekarzy zatrudnionych w przychodniach, zakładach rehabilitacyjnych, psychiatrycznych oraz opieki długoterminowej"»
-
Lekarze rekordziści z księgi Guinessa
emissarius
26.08.09, 19:53
Jeśli NFZ, który jak wiadomo - jest odpowiedzialny za zapewnienie odpowiedniej ilości i jakości świadczeń na danym obszarze - potrzebował aż specjalnego programu komputerowego, by dowiedzieć»
-
to jest tylko czubek góry lodowej
wampir_wawelski
27.08.09, 10:17
a takie praktyki są w całej Polsce. Biedactwa, tyle lat uczyli się (lub i nie)na studiach medycznych, to jeszcze muszą wyrabiać 300% normy w przychodniach.Jak mi was szkoda :)»
Najczęściej czytane24 htydzień




