Gorąca sprawa wrocławskich basenów
24.08.2009
, aktualizacja: 24.08.2009 10:57
LIST CZYTELNICZKI. Temat artykułu ciekawy, ale dla władz Wrocławia drażliwy. Pamiętajmy, ile czasu trwała budowa aquaparku, otwarcie wielokrotnie przesuwane, całość w atmosferze skandalu...
ZOBACZ TAKŻE
- Basen nie musi być dla biednych, byleby w ogóle był (11-09-09, 13:05)
- Wrocławskie baseny: niestety gorący temat (22-08-09, 11:00)
Jestem mamą rocznego dziecka. Mimo że mam auto, nie wyobrażam sobie wyprawy z dzieckiem na któreś z obecnie czynnych kąpielisk na wolnym powietrzu w naszym mieście. Oto przyczyny - dla pierwszego z brzegu basenu.
Nie można zaparkować samochodu w pobliżu kąpieliska. Jeśli jadę z małym dzieckiem, muszę się liczyć z tym, że być może będę musiała w trybie pilnym wracać do domu - wtedy czeka mnie marszobieg, minimum kilkusetmetrowy, z dzieckiem na rękach i torbami (ręczniki, pieluchy, kanapki, napoje, zabawki, kremy). Mogę oczywiście wziąć ze sobą wózek, ale jakoś nie miałabym odwagi zostawić wózka - wartego bądź co bądź kilkaset złotych - bez nadzoru, gdy będę z dzieckiem bawić się w wodzie. Zresztą moja wizyta na Wejherowskiej z pewnością nie byłaby długa - brak cienia gwarantuje konieczność szybkiej ucieczki w obawie przed udarem słonecznym dziecka. No i do tego skład chemiczny wody, a jej czystość... I bilet kosztuje:-(
Podsumowując: Wejherowska to nie jest miejsce dla rodzin z małymi dziećmi. Nadaje się jedynie dla młodzieży - wiem, bo sama jako nastolatka całe lato spędzałam na tym kąpielisku.
Zostają mi więc wizyty w aquaparku, na które mnie nie stać. Mimo że za pobyt dziecka nie płacę, mimo że zwykle jeżdżę w dzień powszedni przed południem, to i tak bardzo droga przyjemność. Nawet jeśli bilet kupię przed godz. 10, to łącznie z czasem potrzebnym na przebranie siebie i dziecka, przed i po skorzystaniu z pływalni, płacę ponad 20 zł. A zabawa z dzieckiem trwa niecałą godzinę...
Brodzik dla tych najmniejszych dzieci jest całkiem przyjemnie urządzony. Spotykam sporo mam z maleńkim dzieciaczkami. Rozmawiamy i wiem, że większość z nich może sobie pozwolić na taka wyprawę nie częściej niż dwa razy w miesiącu.... czyli cztery razy w ciągu całych wakacji... Imponujący wynik, nieprawdaż?
Do tego w aquaparku brakuje basenu dla maluszków na wolnym powietrzu. Inwestycja za tyle milionów złotych, mająca zastąpić "poczęte w grzechu" i inne zamykane kąpieliska....i brak tak podstawowej rzeczy.
Kilka lat temu, jako studentka, w czasie wakacji jeździłam z siostrzeńcami na kąpielisko przy Harcerskiej. Chłopcy mieli wtedy po kilka latek- pamiętam, że za bilet całodniowy dla dwóch dorosłych osób i dla dwójki maluchów płaciłyśmy mniej niż 20 zł, i to sporo mniej, o ile pamiętam.
Wypowiedź Pana wiceprezydenta jest pełna niedorzeczności, niespójna i pełna obietnic bez pokrycia. Podam jedne drobny przykład: "Drugi obecnie zamknięty basen na Brochowie na pewno w przyszłości będziemy remontować. Osiedle Brochów to właściwie osobne miasteczko, średnia zarobków jest raczej niewygórowana, dlatego jego mieszkańcy powinni mieć swój basen na miejscu".
A tuż obok Brochowa jest Jagodno, są Huby, Tarnogaj, wreszcie Księże Małe - rejony miasta, gdzie obecnie powstaje kilka tysięcy mieszkań. Zresztą na samym Brochowie też powstaje nowe osiedle - czy mieszkańcy tych osiedli, jako że kupują nowe mieszkania (często za kredyty spłacane przez dziesiątki lat) są dobrze zarabiający i jako tacy mogą sobie jeździć do aquaparku? Widzę tu brak jakiegokolwiek rozpoznania rynku.
Wypowiedź pana Obremskiego uważam za brak poszanowania dla potrzeb mieszkańców naszego miasta.
Nie można zaparkować samochodu w pobliżu kąpieliska. Jeśli jadę z małym dzieckiem, muszę się liczyć z tym, że być może będę musiała w trybie pilnym wracać do domu - wtedy czeka mnie marszobieg, minimum kilkusetmetrowy, z dzieckiem na rękach i torbami (ręczniki, pieluchy, kanapki, napoje, zabawki, kremy). Mogę oczywiście wziąć ze sobą wózek, ale jakoś nie miałabym odwagi zostawić wózka - wartego bądź co bądź kilkaset złotych - bez nadzoru, gdy będę z dzieckiem bawić się w wodzie. Zresztą moja wizyta na Wejherowskiej z pewnością nie byłaby długa - brak cienia gwarantuje konieczność szybkiej ucieczki w obawie przed udarem słonecznym dziecka. No i do tego skład chemiczny wody, a jej czystość... I bilet kosztuje:-(
Podsumowując: Wejherowska to nie jest miejsce dla rodzin z małymi dziećmi. Nadaje się jedynie dla młodzieży - wiem, bo sama jako nastolatka całe lato spędzałam na tym kąpielisku.
Zostają mi więc wizyty w aquaparku, na które mnie nie stać. Mimo że za pobyt dziecka nie płacę, mimo że zwykle jeżdżę w dzień powszedni przed południem, to i tak bardzo droga przyjemność. Nawet jeśli bilet kupię przed godz. 10, to łącznie z czasem potrzebnym na przebranie siebie i dziecka, przed i po skorzystaniu z pływalni, płacę ponad 20 zł. A zabawa z dzieckiem trwa niecałą godzinę...
Brodzik dla tych najmniejszych dzieci jest całkiem przyjemnie urządzony. Spotykam sporo mam z maleńkim dzieciaczkami. Rozmawiamy i wiem, że większość z nich może sobie pozwolić na taka wyprawę nie częściej niż dwa razy w miesiącu.... czyli cztery razy w ciągu całych wakacji... Imponujący wynik, nieprawdaż?
Do tego w aquaparku brakuje basenu dla maluszków na wolnym powietrzu. Inwestycja za tyle milionów złotych, mająca zastąpić "poczęte w grzechu" i inne zamykane kąpieliska....i brak tak podstawowej rzeczy.
Kilka lat temu, jako studentka, w czasie wakacji jeździłam z siostrzeńcami na kąpielisko przy Harcerskiej. Chłopcy mieli wtedy po kilka latek- pamiętam, że za bilet całodniowy dla dwóch dorosłych osób i dla dwójki maluchów płaciłyśmy mniej niż 20 zł, i to sporo mniej, o ile pamiętam.
Wypowiedź Pana wiceprezydenta jest pełna niedorzeczności, niespójna i pełna obietnic bez pokrycia. Podam jedne drobny przykład: "Drugi obecnie zamknięty basen na Brochowie na pewno w przyszłości będziemy remontować. Osiedle Brochów to właściwie osobne miasteczko, średnia zarobków jest raczej niewygórowana, dlatego jego mieszkańcy powinni mieć swój basen na miejscu".
A tuż obok Brochowa jest Jagodno, są Huby, Tarnogaj, wreszcie Księże Małe - rejony miasta, gdzie obecnie powstaje kilka tysięcy mieszkań. Zresztą na samym Brochowie też powstaje nowe osiedle - czy mieszkańcy tych osiedli, jako że kupują nowe mieszkania (często za kredyty spłacane przez dziesiątki lat) są dobrze zarabiający i jako tacy mogą sobie jeździć do aquaparku? Widzę tu brak jakiegokolwiek rozpoznania rynku.
Wypowiedź pana Obremskiego uważam za brak poszanowania dla potrzeb mieszkańców naszego miasta.
Najnowsze wiadomości
-
Pamiętacie o jakich autach marzyli nasi dziadkowie?
-
Szukamy domu dla odważnych dzieciaków z Brave Kids
-
Dziś na Akademii Medycznej Majówka Młodej Fizjoterapii
-
Przez chwilę było gorąco - niewielki pożar na PKP ugaszony
-
W niedzielę w Parku Tołpy festyn z okazji Dnia Matki
-
Na Uniwersytecie Przyrodniczym wykład prof. Miodka
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś wody we Wrocławiu
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień


