Wicepremier Schetyna odwołał prywatyzację KGHM

Michał Kokot
23.07.2009 , aktualizacja: 24.07.2009 09:19
A A A Drukuj
Związki zawodowe w Polskiej Miedzi ogłosiły w czwartek pogotowie strajkowe w związku z zapowiedzią ministra skarbu, że spółkę czeka prywatyzacja, i zagroziły strajkiem generalnym. Ale po południu wicepremier Grzegorz Schetyna stwierdził, że żadnej prywatyzacji nie będzie.
Grzegorz Schetyna
Fot. Paweł Kozioł / Agencja Gazeta
Grzegorz Schetyna
SERWISY
Tymczasem w środę minister skarbu Aleksander Grad przedstawił listę spółek, których udziałów państwo chce się pozbyć. Chodzi o przyspieszenie prywatyzacji, która zwiększyłaby wpływy do budżetu państwa. Resort oszacował, że w półtora roku można by zebrać 36,7 mld zł. To o 10 mld zł więcej niż wcześniej planował.

Prywatyzowane miałyby być m.in. spółki z branży energetycznej, Giełda Papierów Wartościowych, Lotos oraz KGHM. Według zapowiedzi Grada państwo miałoby pozbyć się od 10 do 41 proc., czyli nawet całości udziałów w lubińskiej spółce.

To rozsierdziło związki zawodowe, które w czwartek zaczęły się mobilizować do protestów. Rozpoczęły akcję informacyjną wśród pracowników KGHM. Przez kolejne dni związkowcy mają rozdawać broszury, w których będą ich przekonywać do tego, że prywatyzacja spółki równa się utracie miejsc pracy, katastrofą KGHM i 18-tysięcznej załogi. Zdecydowały o pogotowiu strajkowym i zagroziły, że jeśli rząd zdecyduje się choćby na częściową prywatyzację, to rozpoczną strajk generalny. Każdy jego dzień będzie dla spółki oznaczał 20 mln zł straty.

- Nie pozwolimy na to, by odebrano nam nasze miejsca pracy i wszystko, co mamy - mówi Józef Czyczerski, przewodniczący miedziowej "Solidarności". - Nie ma takiego inwestora na świecie, który byłby w stanie zainwestować w tę spółkę wiele miliardów. Tu będzie chodziło tylko o to, by wypompować cały zysk i ją porzucić.

Czyczerski nie wyklucza demonstracji w Warszawie.

Determinacja związkowców jest tak duża, że dwie największe organizacje - "Solidarność" i Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego - postanowiły walczyć ręka w rękę, choć na co dzień są zwaśnione. Ostatni raz było tak w 1992 roku - wtedy rząd też zapowiadał prywatyzację, a KGHM stanął na blisko miesiąc. Widmo strajku nad miedziową spółką zawisło też jesienią ub.r., gdy ówczesny zarząd nie chciał się zgodzić na kilkusetzłotowe podwyżki.

- Tu już nie o podwyżki chodzi. Prywatyzacja to dla nas kwestia fundamentalna, nasze być albo nie być. Zapewniam, że będziemy ostro reagować - mówi Czyczerski.

W czwartek Ministerstwo Skarbu zapowiadało, że groźba takiej powtórki nie będzie miała żadnego wpływu na zmianę propozycji, którą ma wybrać rząd. - Strona związkowa jest bardzo ważnym partnerem, ale pamiętajmy, że to skarb państwa jest właścicielem i decyduje o tym, jak gospodarować swoim majątkiem - mówi Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa.

Jednak po południu wicepremier Grzegorz Schetyna zdementował informacje o pozbyciu się przez państwo udziałów lubińskiej spółki. - To nie wchodzi w grę. To jest nasze zobowiązanie jeszcze z kampanii wyborczej. Lista, którą przedstawił minister Grad, nie jest nawet propozycją, ile katalogiem spółek, które mogą być prywatyzowane.

Potwierdza to Paweł Graś, rzecznik rządu: - O prywatyzowanych spółkach będzie dopiero można mówić, gdy rząd podejmie taką decyzję. Rzeczywiście, o tym, że KGHM nie będzie prywatyzowany, mówiliśmy jeszcze w kampanii wyborczej. Można więc przyjąć, że tak się nie stanie.

Zastrzega jednak, że ostateczną decyzję podejmie we wtorek rząd. Dlaczego więc minister skarbu przedstawił taką listę? Graś powtarza za Schetyną: - Minister Grad przedstawił jedynie listę możliwości.

I dodaje: - Przy podejmowaniu decyzji liczą się nie tylko względy ekonomiczne, ale też społeczne.

KGHM leży w okręgu wyborczym, z którego startował Grzegorz Schetyna. Dwa lata temu dostał on tam ponad 54 tys. głosów. Graś zaprzecza jednak, że rząd zdecydował się odpuścić prywatyzację KGHM ze względu na koszty polityczne: - Podjęliśmy szereg niepopularnych, ale koniecznych decyzji i nie jest tak, że kierujemy się słupkami poparcia i sondażami. Najlepiej świadczy o tym lista innych, też państwowych spółek. Będziemy jednak robić wszystko, aby uchronić Polaków przed podwyżkami podatków.

Związkowcy uważają deklarację Grzegorza Schetyny za "pozytywny sygnał", ale są nieufni. - Dwa lata temu Donald Tusk też zapowiadał, że prywatyzacji nie będzie, a w środę co innego powiedział minister skarbu. Cieszę się z deklaracji wicepremiera, ale chciałbym to zobaczyć na piśmie. Nie odwołamy pogotowia strajkowego, dopóki rząd nie cofnie decyzji o prywatyzacji spółki - mówi Czyczerski.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 71 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Prywatyzacja KGHM odwołana czarny.focus 23.07.09, 20:32

    No zastanawiajace kto w polsce rzadzi, rozumiem ze to sa ciezkie decyzjeale... Margaret Thatcher jakos nie negocjowala z gornikami w Durham :)»

  • Sklepowe z blaszaków elsby 24.07.09, 08:35

    to nie orangutany z łańcuchami.Schetynie wystąpił łańcuszek nerwowych żył na czole.»

  • Schetyna ty cieniasie! ojca 24.07.09, 09:17

    pff szkoda słów»