Pada fabryka w Kowarach. Będą zwolnienia
22.07.2009
, aktualizacja: 22.07.2009 21:13
Silna złotówka w 1998 r., a potem kryzys na światowych rynkach wykończyły słynną Fabrykę Wykładzin i Dywanów w Kowarach na Dolnym Śląsku. Zakład, którego historia sięga połowy XIX wieku, jeszcze niedawno eksportował swoje produkty na cały świat. Dziś przygotowuje całą załogę do zwolnienia
ZOBACZ TAKŻE
- W Polsce upada coraz więcej firm (02-07-09, 12:17)
- LGS upada (20-05-09, 22:40)
- Monnari upada (10-05-09, 20:43)
- Skończyła się pewna era. Dywany z Kowar zna przecież chyba każdy - mówi Mariusz Woźniak, który 21 lat przepracował w fabryce. - Mam przyjaciół, którzy firmie oddali nawet 40 lat. I teraz wszyscy wylądujemy na bruku.
Boi się, że o pracę będzie ciężko: - Raz, że mamy kryzys i firmy zwalniają, zamiast zatrudniać. Dwa, bo mieliśmy wszyscy bardzo specyficzną pracę. Ciężko 50-60-latkom będzie się przekwalifikować.
Pan Robert, pracownik, mówi, że najgorzej będą miały rodziny, w których mąż i żona byli zatrudnieni w fabryce: - A takich małżeństw jest naprawdę wiele.
W latach 70. i 80. fabryka dywanów w Kowarach była jednym z największych pracodawców na Dolnym Śląsku. Zatrudniała ponad 2 tys. osób, a jej dywany eksportowane były m.in. do Iranu, Stanów Zjednoczonych czy Japonii. W Polsce przez lata fabryka wyposażała wiele obiektów rządowych, m.in. pałac prezydencki, parlament czy gmachy ministerstw. A także pociągi i promy pasażerskie.
Dziś zakład zatrudnia 130 osób, a kilkadziesiąt kolejnych firmy zależne. Długi przekroczyły 8 mln zł. Powód kłopotów?
- Silna złotówka, kryzys na światowych rynkach i zamknięcie wielu rynków zbytu - wylicza Robert Leńko, prezes "Dywanów". - Rynek amerykański, gdy dolar kosztował 2 zł, stał się kompletnie nieopłacalny i musieliśmy zrezygnować z eksportu. Zresztą podobnie było w Europie. Euro za 3,50 nas dobijało. A my zdecydowaną większość produkcji wysyłaliśmy na eksport. Tylko w Wielkiej Brytanii i Irlandii w ciągu półtora roku sprzedaż spadła o 80 proc.
To prezes złożył wniosek o upadłość likwidacyjną. Tłumaczy: - Próbowałem na wszelkie sposoby dogadać się z wierzycielami. Nie udało się, więc nie miałem wyboru.
Prezes ma jeszcze nadzieję, że pojawi się inwestor, który przejmie majątek, nie zwolni ludzi i dalej będzie produkować dywany: - Kiedy 10 lat temu obejmowałem fotel prezesa, dług sięgał 40 mln zł. W 2007 roku nie było już po nim śladu. Gdy firma zaczęła wychodzić na prostą, przyszedł kryzys i nas dobił. Zostawiłem po sobie jednak portfel zamówień, złoty mocno się osłabił. Widzę dla fabryki nadzieję. Wierzę, że jeszcze nic nie jest stracone.
Na razie większość załogi jest na tzw. postojowym. Niewielka grupa prowadzi inwentaryzację. Wszystkim grozi utrata pracy. O losie pracowników i zakładu zdecyduje syndyk, który do fabryki wszedł dwa dni temu. Liczy majątek.
- Szkoda zakładu z tak wielką historią - mówi Leńko.
- To dramat dla miasta. Przecież Kowary przez całe dziesięciolecia słynęły z produkcji pięknych dywanów - mówi burmistrz Mirosław Górecki. Liczy, że część zwalnianych znajdzie pracę w stacji sportów zimowych, ale jej budowa ruszy dopiero w czerwcu przyszłego roku.
- Szkoda, że tak kończą wielkie polskie uznane zakłady - mówi prezes Leńko. - Huta szkła w Krośnie, fabryka mebli w Swarzędzu, a teraz my.
Boi się, że o pracę będzie ciężko: - Raz, że mamy kryzys i firmy zwalniają, zamiast zatrudniać. Dwa, bo mieliśmy wszyscy bardzo specyficzną pracę. Ciężko 50-60-latkom będzie się przekwalifikować.
Pan Robert, pracownik, mówi, że najgorzej będą miały rodziny, w których mąż i żona byli zatrudnieni w fabryce: - A takich małżeństw jest naprawdę wiele.
W latach 70. i 80. fabryka dywanów w Kowarach była jednym z największych pracodawców na Dolnym Śląsku. Zatrudniała ponad 2 tys. osób, a jej dywany eksportowane były m.in. do Iranu, Stanów Zjednoczonych czy Japonii. W Polsce przez lata fabryka wyposażała wiele obiektów rządowych, m.in. pałac prezydencki, parlament czy gmachy ministerstw. A także pociągi i promy pasażerskie.
Dziś zakład zatrudnia 130 osób, a kilkadziesiąt kolejnych firmy zależne. Długi przekroczyły 8 mln zł. Powód kłopotów?
- Silna złotówka, kryzys na światowych rynkach i zamknięcie wielu rynków zbytu - wylicza Robert Leńko, prezes "Dywanów". - Rynek amerykański, gdy dolar kosztował 2 zł, stał się kompletnie nieopłacalny i musieliśmy zrezygnować z eksportu. Zresztą podobnie było w Europie. Euro za 3,50 nas dobijało. A my zdecydowaną większość produkcji wysyłaliśmy na eksport. Tylko w Wielkiej Brytanii i Irlandii w ciągu półtora roku sprzedaż spadła o 80 proc.
To prezes złożył wniosek o upadłość likwidacyjną. Tłumaczy: - Próbowałem na wszelkie sposoby dogadać się z wierzycielami. Nie udało się, więc nie miałem wyboru.
Prezes ma jeszcze nadzieję, że pojawi się inwestor, który przejmie majątek, nie zwolni ludzi i dalej będzie produkować dywany: - Kiedy 10 lat temu obejmowałem fotel prezesa, dług sięgał 40 mln zł. W 2007 roku nie było już po nim śladu. Gdy firma zaczęła wychodzić na prostą, przyszedł kryzys i nas dobił. Zostawiłem po sobie jednak portfel zamówień, złoty mocno się osłabił. Widzę dla fabryki nadzieję. Wierzę, że jeszcze nic nie jest stracone.
Na razie większość załogi jest na tzw. postojowym. Niewielka grupa prowadzi inwentaryzację. Wszystkim grozi utrata pracy. O losie pracowników i zakładu zdecyduje syndyk, który do fabryki wszedł dwa dni temu. Liczy majątek.
- Szkoda zakładu z tak wielką historią - mówi Leńko.
- To dramat dla miasta. Przecież Kowary przez całe dziesięciolecia słynęły z produkcji pięknych dywanów - mówi burmistrz Mirosław Górecki. Liczy, że część zwalnianych znajdzie pracę w stacji sportów zimowych, ale jej budowa ruszy dopiero w czerwcu przyszłego roku.
- Szkoda, że tak kończą wielkie polskie uznane zakłady - mówi prezes Leńko. - Huta szkła w Krośnie, fabryka mebli w Swarzędzu, a teraz my.
Najnowsze wiadomości
-
Popadał śnieg. Trudne warunki na dolnośląskich drogach
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś wody we Wrocławiu
-
Urbancard wreszcie przestanie być tylko biletem MPK
-
Intensywne opady śniegu od środy do czwartku rano
-
Policja: pół tysiąca interwencji podczas minionej doby
-
McMaestro i Berlioz na wizytówce Wratislavii Cantans
-
Tajemnice książek i edytorstwa poznasz podczas spaceru
- 124 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Pada fabryka dywanów w Kowarach
jakez55
22.07.09, 17:30
Fabryka w Kietrzu - równie znana - padła juz dawno. POzostały tylko zgliszcza.Liberalny kapitalizm triumfuje...»
-
Pada fabryka dywanów w Kowarach
mikan11
22.07.09, 19:33
Polska zmieniła się w ostatnich latach ze sprzedawcy towarów w sprzedawcę siłyroboczej. Dlatego też kryzys w jego obecnej fazie nie jest w Polsce aż takodczuwalny jak w krajach sprzedających»
-
Pada fabryka dywanów w Kowarach
pitland.pl
22.07.09, 22:46
szkoda - znałem tą firmę i jej produkty»
Najczęściej czytane24 htydzień





