Wrocławskie Zoo to teraz już spółka z o.o.

Agata Saraczyńska
10.07.2009 , aktualizacja: 15.07.2009 17:17
A A A Drukuj
Radni zlikwidowali w czwartek Miejski Ogród Zoologiczny i powołali nową firmę: spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością prowadzącą zoo. Oznacza to, że ogród będzie musiał utrzymać się sam, a przez to co najmniej dwukrotnie wzrosną ceny biletów
Sprowadzona z Francji nowa rodzina lwów: samiec i trzy samice
Fot. Mieczysław Michalak / AG
Sprowadzona z Francji nowa rodzina lwów: samiec i trzy samice

Fot. Mieczysław Michalak/ AG
Zoo Wrocław Sp. z o.o. będzie mieć te same zadania co wcześniej Miejski Ogród Zoologiczny, ten sam majątek i zwierzęta. Uchwała gwarantuje wszystkim pracownikom dalszą pracę, a miastu zapewnia oszczędności. Rocznie na utrzymanie ogrodu z budżetu miasta przeznaczano 23 mln zł. Teraz zagwarantowano tylko 5 mln na dokończenie tegorocznych inwestycji i przez kolejne dwa lata po 5 mln na dalszą modernizację.

Rafał Guzowski, dyrektor miejskiego departamentu infrastruktury i gospodarki, który referował uchwałę, przekonywał, że zmiana jest jedyną szansą rozwoju ogrodu: - Umożliwi poprawę warunków bytowych zwierząt, nową ekspozycję, a przede wszystkim podniesie atrakcyjność, która może przyciągać turystów. Także zagranicznych.

Przedstawiciele wszystkich klubów i komisji w radzie byli zgodni, że reforma jest dobrym pomysłem. Radny Leon Susmanek przekonywał nawet, że jeśli uda się wybudować planowane Oceanarium, to zoo może stać się takim samym magnesem dla turystów, jak Panorama Racławicka. Uchwała została więc przyjęta przy tylko jednym głosie wstrzymującym się.

Radosław Ratajszczak, kierujący wrocławskim zoo od początku 2007 roku: - Wreszcie! Już startując w konkursie na dyrektora, sygnalizowałem, że taka zmiana jest potrzebna. Zoo w obecnej formie to przeżytek z czasów komuny. Powstało, by zaspokajać żywotne potrzeby społeczne, a przecież jesteśmy po to, by pomóc żyć zwierzętom, ale i zarabiać. Tymczasem nasza praca, gdy jesteśmy jednostką budżetową, jest sparaliżowana. Nie posiadając KRS-u [numeru Krajowego Rejestru Sądowego - przyp. red.], nie mamy prawa korzystać z kredytów, leasingu, a nawet kupować leków dla naszych zwierząt - tylko do końca roku Naczelna Izba Weterynaryjna warunkowo zgodziła się na ich sprzedaż. Poza tym zgodnie z prawem nie wolno nam było prowadzić działalności wydawniczej, czegokolwiek sprzedawać, a nawet zdobywać dotacji z innych źródeł niż miasto.

Guzowski: - Finansowa i ekonomiczna analiza programu nowego dyrektora przekonuje, że się uda. Trzeba tylko podwyższyć frekwencję i podnieść ceny biletów.

Ratajszczak: - Wstydem jest, że dorosła osoba za wizytę w zoo płaci tyle co za paczkę papierosów, a bilet dziecka kosztuje równowartość ceny piwa w knajpce. 12 i 5 zł to o wiele mniej niż w krajach zachodniej Europy i u naszych sąsiadów. Obcokrajowcy wręcz pękają ze śmiechu, dowiadując się, jak u nas jest tanio.

Dla porównania: bilet do prywatnego ogrodu Safari w odległym zakątku Gorzowskiego kosztuje 30 zł, a wstęp do oceanarium w Blue City w Warszawie, które jest o połowę mniejsze od wrocławskiego akwarium - 25 zł. Dyrektor Ratajszczak tłumaczy, że nowej ceny biletu na razie nie może podać: - Kalkulujemy jeszcze koszty.

Dotąd bilety do naszego zoo dotowało miasto, choć znaczna część odwiedzających nie była wrocławianami. - Teraz zamierzamy zróżnicować ceny, choćby wprowadzając dla wrocławian opłacalny karnet roczny - przekonuje dyrektor Ratajszczak. - Ulgi będą też mieć rodziny, grupy. Czwartek pozostanie dniem preferującym emerytów. Ich bilet ma kosztować minimalną kwotę.

Jednak podstawą sukcesu ogrodu powinna być wyższa frekwencja, którą gwarantować mają kolejne atrakcje. W odległej perspektywie to Oceanarium, którego koszt szacowany jest na 80 mln zł. W pierwszych trzech latach będzie powstawać z funduszy miejskich, a w 2011 roku, po oddaniu do użytku pierwszej części, zoo wystąpi o kredyt.



Z końcem tego lata będzie można już oglądać pokazy karmienia uchatek w powiększonym i pogłębionym basenie dla płetwonogich. Niebawem ma być gotowy wybieg dla małych pand, a wiosną przyszłego roku oddany do użytku Pawilon Madagaskar i Małe Indie dla nosorożców.

To już nie to zoo - komentarz Agaty Saraczyńskiej

Przez lata omijałam Wrocławski Ogród Zoologiczny dużym łukiem, w czwartek zwiedziłam go po raz pierwszy po długiej przerwie. Stanęłam twarzą w twarz z tygrysem. Bez krat, niemal na wyciągnięcie ręki, oddzielała nas tylko szyba. Widziałam rozradowane lemury skaczące po drzewach. W końcu spotkałam misia Mago, który spokojnym krokiem przemierzał olbrzymi wybieg. Zawsze o zoo myślałam jak o więzieniu, w którym przetrzymywane są cierpiące zwierzęta. Teraz jest tu inaczej - ta zmiana warta jest wyższej ceny biletu.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 108 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

  • Żygam już tym Euro fibius 10.07.09, 07:06

    Dzięki panie prezydencie i reszcie ratuszowi. Tak wysypali kasę na budowępierdół na Euro że im nie starczyło. Najpierw podnosili czynsze w kamienicach,robiąc takie absurdy iż luksusem a nie »

  • i znów Polska Times była szybsza od Was :) cclement 10.07.09, 07:49

    I znów Polska Times była szybsza od Was :) Coś się ostatnio ociągacie wswojej pracy :) »

  • Wrocławskie Zoo to teraz już spółka z o.o. kojer1 10.07.09, 09:29

    Po pierwsze zoo zmienia się na lepsze i to widać i nalezy się za to podziękowanie.Ale co do cen to pan dyrektor chyba nie zauważył jakie są w innych miastach:Opole - 8 i 5zł w weekendy 10 i »