Endokrynolog przyjmie w styczniu 2011 roku

Marzena Kasperska
09.07.2009 , aktualizacja: 09.07.2009 10:44
A A A Drukuj
Nawet półtora roku muszą czekać wrocławianie na wizytę u endokrynologa. - Albo chory nie doczeka tej wizyty, albo zapłaci za konsultację w prywatnym gabinecie - mówią lekarze.
W przychodni przy ul. Dobrzyńskiej na wizytę u specjalisty czeka 450 osób. Na zdjęciu: dr Ryszard Postument robi USG tarczycy
Fot. Paweł Kozioł / AG
W przychodni przy ul. Dobrzyńskiej na wizytę u specjalisty czeka 450 osób. Na zdjęciu: dr Ryszard Postument robi USG tarczycy
SERWISY
Przychodnia przy ul. Dobrzyńskiej jest jedną z największych we Wrocławiu. Zatrudnia sześciu endokrynologów. Na liście oczekujących na przyjęcie 450 nazwisk. Ostatni zapisany pacjent trafi do gabinetu specjalisty w styczniu 2011 roku. - To chorzy, którzy czekają na pierwszą wizytę. Pacjentów w trakcie leczenia rejestrujemy na bieżąco - mówi dyrektor przychodni Maciej Sokołowski.

Nieco lepiej jest w pozostałych placówkach, ale i w nich nie ma szans na szybką pomoc. - Do końca roku już nie rejestrujemy. Około września można już się pomalutku próbować dowiedzieć, kiedy będziemy zapisywać na przyszły rok - informują w przychodni Akademickiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej. Limit miejsc wyczerpał się też w kilku innych poradniach. W pozostałych pacjenci będą rejestrowani we wrześniu na październik, listopad i grudzień, ale szanse na dostanie się do lekarza są niewielkie.

W przychodni endokrynologicznej przy szpitalu woskowym zapisy odbywają się co kwartał. - Gdybyśmy w styczniu rejestrowali na cały rok, to po kilku dniach, nie byłoby miejsca aż do końca grudnia - mówi dr Renata Tuchendler, ordynator oddziału endokrynologicznego.

Dyrektor Sokołowski: - Pacjenci się denerwują, straszą nas prokuraturą, ale my spokojnie odsyłamy ich do NFZ-etu, bo to nie my odpowiadamy za tę sytuację.

Dr Tuchendler przyznaje, że poradnie endokrynologiczne są deficytowe i nie ma chętnych do ich prowadzenia. - Zlecam pacjentowi badania, które kosztują około 120 zł. Tymczasem za konsultację nie dostanę z NFZ-etu nawet połowy tej kwoty. Dlatego dyrektorzy szpitali i przychodni bronią się przed "drogimi" pacjentami.

Prof. Andrzej Milewicz, konsultant wojewódzki w dziedzinie endokrynologii i szef Kliniki Endokrynologii, Diabetologii i Leczenia Izotopami, potwierdza, że poradnie nie są w stanie na siebie zarobić. - To brutalne prawo rynku. Nikt nie chce leczyć tych chorych, bo NFZ źle oszacował koszty. Prof. Milewicz, jako szef Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego, wielokrotnie zwracał uwagę Ministerstwa Zdrowia i NFZ-etu na trudną sytuację pacjentów z zaburzeniami endokrynologicznymi. - Padały obietnice, ale jak dotąd nic się nie zmieniło.

Poradnia endokrynologiczna szpitala kolejowego od poniedziałku zamierzała zawiesić przyjęcia. - Wypracowaliśmy 230 proc. kontraktu. Nie moglibyśmy dłużej leczyć na kredyt - tłumaczy dyrektor szpitala Michał Rataj. Wczoraj fundusz obiecał jednak dodatkowe pieniądze.

Co ma zrobić chory zapisany na styczeń do lekarza w przychodni przy ul. Dobrzyńskiej? - Proszę o to zapytać w NFZ-ecie - odpowiada dr Tuchendler. - Teoretyzując, albo chory nie doczeka tej wizyty, albo, jeśli będzie mądry, zapłaci za konsultację w prywatnym gabinecie. Bo czekać tak długo absolutnie nie można.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 85 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • Endokrynolog przyjmie w styczniu 2011 roku metall 09.07.09, 07:54

    No i co powiedzą teraz przeciwnicy prywatyzacji służby zdrowia, przez corozumiem zniesienie przymusu ubezpieczeń zdrowotnych.Ich koronny argument, to: "jak nie zapłacisz to cię nie przyjmą i»

  • Re: Endokrynolog przyjmie w styczniu 2011 roku poborowy102 09.07.09, 11:23

    opamiętajcie się ludzie. Jest kryzys. Nie chorujcie. Zaciskajcie pasa. Wpłacajcie datki na rząd, bo inaczej Polska splajtuje.»

  • Endokrynolog przyjmie w styczniu 2011 roku cezbak 09.07.09, 20:08

    Policzmy - 6 endokrynologów, 450 pacjentów. Na jednego lekarza wypada więc 75pacjentów. Mamy lipiec 2009. Do stycznia 2011 pozostało 18 miesięcy ( lipcajuż miłosiernie nie liczę). Wypada mi »