Bilet semestralny, czyli segregacja studentów

Magda Nogaj
01.07.2009 , aktualizacja: 01.07.2009 20:05
A A A Drukuj
Uchwała o bilecie semestralnym to dowód braku rozsądku i wyobraźni jej autorów. Radni miejscy stworzyli prawo, które z niezrozumiałych powodów piętnuje studentów zaocznych. Do tego będzie trudne do wyegzekwowania
Wrocławscy radni uchwalili przepis, którym w obecnym kształcie nikomu nie jest potrzebny
Fot. Paweł Kozioł / AG
Wrocławscy radni uchwalili przepis, którym w obecnym kształcie nikomu nie jest potrzebny
Wrocławscy radni pisząc tę uchwałę, posłużyli się pokrętną logiką. Uznali, że studenci zaoczni nie mogą korzystać z biletów semestralnych, bo nie mają zajęć codziennie, a tylko w weekendy. Wypływa z tego zdumiewający wniosek, że od poniedziałku do piątku nie są studentami. To tym bardziej zaskakujące, że dokładnie w tym samym czasie, gdy dla radnych Wrocławia przestają być studentami, według ogólnopolskich przepisów wciąż nimi są i jak najbardziej przysługuje im 50-procentowa ulga na bilety MPK wynikająca z ustawy rządowej.

Uchwalone przepisy wprowadzają bałagan, który jeszcze trudniej wyjaśnić, jeśli weźmie się pod uwagę, że z biletów semestralnych nie będą mogli korzystać również studenci wieczorowi. Dla radnych także pora dnia, kiedy się studiuje, jest dyskwalifikująca.

Konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego, którego poprosiliśmy o opinię na temat uchwały, nie miał wątpliwości, że jest niezgodna z konstytucją, która gwarantuje wszystkim równość wobec prawa. Studenci dzienni czy zaoczni mają takie same legitymacje. Dyplom, z którym kończą uczelnię, też nie zawiera adnotacji o trybie, w jakim studiowali. Nie różnicuje ich również ustawa o szkolnictwie wyższym. Pomysł, by różnicować te dwie grupy przy korzystaniu z usług MPK, jest więc według Piotrowskiego zupełnie pozbawiony podstaw prawnych i ma charakter dyskryminacyjny.

Czyżby więc wrocławska rada miejska nie dysponowała ekspertami z dziedziny prawa, z którymi mogłaby konsultować uchwały? Ależ dysponuje. Problem w tym, że w uchwale nie dopatrzyli się oni żadnych uchybień. Dr Ryszard Balicki z komisji statutowej rady miejskiej wyjaśnił nam, że bilet semestralny to rodzaj prezentu dla studentów. Ofiarodawca, czyli radni, miał prawo wybrać, komu chce go dać. Przyznał jednak, że z przepisem wiąże się wiele wątpliwości, co nie jest dobre, bo prawo powinno być jednoznaczne. Nie potrafił jednak wyjaśnić dlaczego, choć miał wątpliwości, pozytywnie zaopiniował uchwałę.

Podobnie jak prawnicy urzędu wojewódzkiego, do których zgodnie z procedurą trafiła na kontrolę. Skandaliczne jest ich tłumaczenie, że mieli wątpliwości, ale zatwierdzili przepis, bo brakło im czasu na jego dokładną analizę. Zapewnieniami, że wojewoda wciąż może zaskarżyć uchwałę do sądu administracyjnego, ośmieszają siebie i jego. Bo przecież wojewoda skompromituje się, skarżąc przepis, który własnym podpisem wprowadził w życie.

Wszystko wskazuje więc na to, że od września bilety pojawią się w kioskach. Jednak początek roku szkolnego obnaży kolejny problem, o którym autorzy uchwały zdaje się nie pomyśleli. Dziesiątki tysięcy studentów ustawią się w kolejce do dziekanatów po zaświadczenie, że są studentami dziennymi. Tylko w ten sposób będą mogli udowodnić podczas ewentualnej kontroli w tramwaju czy autobusie, że mają prawo do biletów semestralnych. Prof. Teresa Łoś-Nowak, prorektor ds. studenckich Uniwersytetu Wrocławskiego, przewiduje, że skończy się to wielką awanturą.

Co zrobią radni, gdy obłożone innymi obowiązkami dziekanaty odmówią wystawiania takich zaświadczeń? Może kolejnym przepisem zniosą kontrolę biletową w komunikacji miejskiej. Nie, nie będą musieli. Każdy we Wrocławiu wie, że miasto zatrudnia tylko 23 kontrolerów na ponad pół miliona pasażerów, którzy codziennie korzystają z MPK. Wielu jeździ przez to na gapę. Budżet miasta z pewnością więcej na tym traci, niż straciłby na korzystaniu z biletów semestralnych przez studentów zaocznych.

Wrocławscy radni swoją uchwałą udowodnili, że nawet z dobrego pomysłu można zrobić karykaturę.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Bilet semestralny, czyli segregacja studentów berloo 02.07.09, 02:03

    Czy dziennikarze nie potrafią już napisać o faktach bez wtrącania swoich opinii? Rozumiem, że niektóre rzeczy można skomentować, ale ten artykuł to jakieś kuriozum - już pierwsze zdanie »

  • Bilet semestralny, czyli segregacja studentów magduu82 02.07.09, 08:59

    Jestem przeciwniczką takiego pomysłu, żeby wprowadzać ulgi tylko dladziennych. I tak w wielu sytuacjach student zaoczny jest traktowany pomacoszemu, chociażby wrocławskie zoo: oferuje bilet »