Tylu inżynierów, a postępu żadnego
30.06.2009
, aktualizacja: 30.06.2009 13:12
LIST CZYTELNIKA. "Na uczelnię trafiają niedouczeni studenci". Chyba to już słyszałem. W 1984 roku, gdy zaczynałem studia na politechnice, dowiedziałem się, że należę do bandy nieuków, którzy zabierają cenny czas wykładowców.
Być może zgnilizna toczy polską szkołę od czasów komuny, ale, jak widać, uczelnie wyższe nie potrafią sobie jakoś przez dziesiątki lat poradzić z tym problemem. A tacy kształceni, a tacy mądrzy...
Nie potrafią, bo nie chcą, bo nie mają takiej potrzeby. Uczelnie techniczne nie kształcą inżynierów, tylko robią przesiew - kto się utrzyma, ten dostaje dyplom. Kto przez sito nie przejdzie, ten wypada, a czy coś umie, czy nie, to drobiazg. Przecież i tak nie ma żadnej konkurencji. Słyszał ktoś o prywatnej politechnice?
Do dzisiaj lubimy sobie wspominać z kolegami ze studiów aroganckie i chamskie odzywki wykładowców (doktorów inżynierów, a jakże, a bywało, że i belwederskich profesorów), którzy odgrywali na studentach swoje frustracje i kompleksy. Teraz to bawi, ale wtedy od tego cierpła skóra.
Bez przerwy się słyszało z szacownych ust: "tylu inżynierów, a postępu żadnego". Ale winni temu byli oczywiście studenci. Nie ci, co tych inżynierów kształcili. Nie mówię tu o jednostkowych przypadkach, tylko o pewnej kulturze organizacyjnej panującej na moim i innych wydziałach politechniki.
Prawdopodobnie brało się to u wykładowców z poczucia pewnej beznadziei, tam świat idzie na przód, postęp techniczny, a my tu pleśniejemy wśród przyrządów z lat sześćdziesiątych. I tak zostało. Wiadomo, pewne zachowania dziedziczy się od starszych kolegów, a ci też awansują podobnych sobie. Jednostki naprawdę wybitne starają się izolować od dydaktycznego kieratu, pozostawiając go miernotom. W ten sposób jedyną realna umiejętność wynoszona z uczelni technicznej to małpia zręczność w rozwiązywaniu zadań i robieniu projektów na podstawie obowiązującego skryptu.
Tyle mamy politechnik, a inżynierów brakuje. Ale winni oczywiście studenci, bo głupi. A wykładowcy? No wykładowcy mądrzy, ale czego można takich głupków nauczyć.
Czy jakiś wykładowca był w ogóle studentem?
Nie potrafią, bo nie chcą, bo nie mają takiej potrzeby. Uczelnie techniczne nie kształcą inżynierów, tylko robią przesiew - kto się utrzyma, ten dostaje dyplom. Kto przez sito nie przejdzie, ten wypada, a czy coś umie, czy nie, to drobiazg. Przecież i tak nie ma żadnej konkurencji. Słyszał ktoś o prywatnej politechnice?
Do dzisiaj lubimy sobie wspominać z kolegami ze studiów aroganckie i chamskie odzywki wykładowców (doktorów inżynierów, a jakże, a bywało, że i belwederskich profesorów), którzy odgrywali na studentach swoje frustracje i kompleksy. Teraz to bawi, ale wtedy od tego cierpła skóra.
Bez przerwy się słyszało z szacownych ust: "tylu inżynierów, a postępu żadnego". Ale winni temu byli oczywiście studenci. Nie ci, co tych inżynierów kształcili. Nie mówię tu o jednostkowych przypadkach, tylko o pewnej kulturze organizacyjnej panującej na moim i innych wydziałach politechniki.
Prawdopodobnie brało się to u wykładowców z poczucia pewnej beznadziei, tam świat idzie na przód, postęp techniczny, a my tu pleśniejemy wśród przyrządów z lat sześćdziesiątych. I tak zostało. Wiadomo, pewne zachowania dziedziczy się od starszych kolegów, a ci też awansują podobnych sobie. Jednostki naprawdę wybitne starają się izolować od dydaktycznego kieratu, pozostawiając go miernotom. W ten sposób jedyną realna umiejętność wynoszona z uczelni technicznej to małpia zręczność w rozwiązywaniu zadań i robieniu projektów na podstawie obowiązującego skryptu.
Tyle mamy politechnik, a inżynierów brakuje. Ale winni oczywiście studenci, bo głupi. A wykładowcy? No wykładowcy mądrzy, ale czego można takich głupków nauczyć.
Czy jakiś wykładowca był w ogóle studentem?
Najnowsze wiadomości
-
Szukamy domu dla odważnych dzieciaków z Brave Kids
-
Dziś na Akademii Medycznej Majówka Młodej Fizjoterapii
-
Przez chwilę było gorąco - niewielki pożar na PKP ugaszony
-
W niedzielę w Parku Tołpy festyn z okazji Dnia Matki
-
Na Uniwersytecie Przyrodniczym wykład prof. Miodka
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś wody we Wrocławiu
-
Policyjna doba w liczbach. Ponad 40 pijanych kierowców
- 20 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Tylu inżynierów, a postępu żadnego
ixas44
30.06.09, 14:43
Ja studiowałem w latach 2002-2007 i też można się było spotkać z różnymizachowaniami w stosunku do studentów. Ale nie o tym chciałem napisać. Wszędzie słyszę że brakuje inżynierów, funduje »
-
Tylu inżynierów, a postępu żadnego
golmark
01.07.09, 15:24
Jakoś ostatni wpis mi się spodobał. Młodzież po studiach nieżle narzeka. Potem trochę popatrzą i się poduczą. Może.»
-
Koniunkturalizm
ojca
03.07.09, 15:03
To jest wynik koniukturalizmu. Obecnie fabryki raczej zwalniają lub przesuwająludzi na inne roboty niż zatrudniają. Tego nikt kilka lat temu nie przewidywałgdy w czasie hossy w fabrykach »
Najczęściej czytane24 htydzień




