Tylko prywatyzacja uzdrowi Polską Miedź
18.06.2009
, aktualizacja: 17.06.2009 19:52
Prezes rezygnuje, spółka ogranicza inwestycje, bo państwo zabiera lwią część zysku. Związkowcy są wściekli, gdyż będzie mniej dla nich. W KGHM jest gorąco.
ZOBACZ TAKŻE
- Koniec heretyka w KGHM: Krutin rezygnuje (15-06-09, 13:47)
- Medialne imperium KGHM (06-04-10, 12:00)
- Megaprywatyzacja przeciw kryzysowi (22-07-09, 12:35)
- Nowy prezes KGHM będzie za trzy tygodnie (10-07-09, 21:10)
- 12 mld zł z prywatyzacji w 2010 r. (03-07-09, 09:31)
- NIK znów krytykuje za brak prywatyzacji (01-07-09, 07:00)
- KGHM, państwo w państwie (29-06-09, 09:00)
- Związkowcy Polskiej Miedzi chcą wyrwać kasę (25-06-09, 08:00)
- Związkowcy z KGHM ogłosili pogotowie strajkowe (22-07-09, 21:30)
- KGHM: Kto chce okraść górników z zysków? (16-06-09, 17:34)
SERWISY
W ubiegłym roku KGHM zarobił 2,9 mld zł. We wtorek skarb państwa postanowił wypłacić aż 80 proc. dywidendy z tego zysku. Pełniący obowiązki prezesa Herbert Wirth stwierdził, że w tej sytuacji spółka będzie musiała ograniczyć część swoich inwestycji, bo zabraknie na nie środków.
Wirth zastępuje Mirosława Krutina, który we wtorek nie zdecydował się kandydować na kolejną kadencję. Był drugim w historii spółki prezesem wybranym w konkursie, a nie, jak poprzednicy, z nominacji politycznej. Zapowiadał radykalne cięcia kosztów i poszukiwanie dodatkowych źródeł dochodu. W KGHM rządził jednak tylko 13 miesięcy. Stracił zaufanie ministra skarbu, gdy w maju uległ związkom zawodowym i zgodził się na wypłatę każdemu z 18 tys. pracowników 5000 zł premii. Dzień później Ministerstwo Skarbu Państwa zażądało zmian w zarządzie, co w praktyce oznaczało jego odwołanie. Wówczas Krutin, który wcześniej trwał uparcie przy stanowisku, że cały zysk należy pozostawić w KGHM, zgodził się wypłacić połowę dywidendy. Pozostała część miała pójść na inwestycje przedsiębiorstwa.
Ale na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy we wtorek przedstawiciel skarbu państwa złożył projekt uchwały idący jeszcze dalej. Ostatecznie zostanie wypłacone 2,33 mld zł, z czego do budżetu państwa trafi ponad 970 mln zł (skarb państwa ma prawie 42 proc. udziałów w KGHM). Resztę dostaną inni akcjonariusze - po 11,68 zł za akcję. W spółce zostanie 584 mln zł.
Związki zawodowe w KGHM są oburzone i straszą demonstracją pod siedzibą Ministerstwa Skarbu Państwa.
Zapytaliśmy znanych ekonomistów, co zrobić z przedsiębiorstwem, by mogło się normalnie rozwijać w przyszłości.
Komentuje Ryszard Bugaj, doradca ekonomiczny Prezydenta RP
Wybór - prywatyzować KGHM czy nie - wydaje się bardzo trudny. Nie jestem zwolennikiem prywatyzacji za wszelką cenę, bo to może nieść ze sobą wielkie ryzyko. Wyobraźmy sobie taką sytuację: KGHM zostaje sprywatyzowany, a inwestor, który przejmuje przedsiębiorstwo, ma inne kopalnie miedzi, które są tańsze w eksploatacji. Wówczas może ograniczyć lub zlikwidować wydobycie w KGHM i tysiące ludzi straci miejsca pracy.
Znaczące udziały skarbu państwa w spółkach nie oznaczają, że przedsiębiorstwa te funkcjonują źle. Przeciwnie - gdyby Donald Tusk uderzył pięścią w stół i zdecydował się na znacznie większą pomoc dla stoczni, to nie mielibyśmy do czynienia z ich upadkiem. Z drugiej strony, jeśli polityka skarbu państwa jest obliczona tylko na podział łupów z takiej spółki - a przy złej sytuacji budżetowej wydaje się, że tak rząd w przypadku KGHM postępuje - to nawet prywatyzacja wydaje się sensowna. Wszystko jednak zależy od tego, kto kupi taką spółkę.
Komentuje Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha
Skarb państwa jest najgorszym możliwym udziałowcem, bo postępuje w dzisiejszych warunkach ekonomicznych zupełnie nieracjonalnie. Oczywiście, dywidenda należy się akcjonariuszowi jak psu zupa, ale racjonalny udziałowiec - inaczej niż państwo - decydując się na jej wypłatę myśli perspektywicznie, bierze pod uwagę potrzeby inwestycyjne i kolejne lata funkcjonowania przedsiębiorstwa. Tymczasem skarb państwa, dla którego ważne są potrzeby budżetowe w danym roku, liczy tylko kolejne dwanaście miesięcy.
Przesadą jest stwierdzenie, że inwestor strategiczny będzie chciał się pozbyć spółki po jej zakupie, uważając, że wydobycie miedzi kosztuje w Polsce zbyt dużo. Gdyby tak miało być, to koszt wydobycia w jego pozostałych kopalniach musiałby być bliski zeru. Ceny miedzi na światowych rynkach są tak wysokie, że jej wydobycie wciąż przynosi i będzie jeszcze przynosić ogromne zyski.
Komentuje prof. Stanisław Gomułka, ekonomista Business Centre Club
Już od dawna sugeruję ministrowi skarbu państwa, by przyspieszył prywatyzację spółek państwowych. Ale na razie to tempo, wbrew zapowiedziom, nie jest większe, niż było za poprzednich rządów.
KGHM nie jest na liście spółek o znaczeniu strategicznym, nie widzę więc powodów, dla których spółka nie miałaby być sprywatyzowana. Skarb państwa nie powinien być jej znaczącym właścicielem, bo głównym interesem, jaki w niej ma, to wypłacenie zysku ze spółki do budżetu. Kolejnym problemem jest upolitycznianie rad nadzorczych oraz innych decyzji personalnych w KGHM i spółkach zależnych. To wszystko nie sprzyja stabilności pracy przedsiębiorstwa.
Związki zawodowe teraz, co prawda, sprzeciwiają się prywatyzacji spółki, ale gdy jej sytuacja będzie już krytyczna - jak w przypadku stoczni - będą domagać się od państwa, by znalazło dla KGHM inwestora. Tyle że wtedy będzie już na to za późno. Ceny miedzi na światowych rynkach, choć nie są tak dobre, jak rok temu, są nadal niebotycznie wysokie i dlatego to dobry czas na prywatyzację. Jeśli istnieje obawa, że inwestor strategiczny będzie chciał takiej spółki po jej zakupie się pozbyć, zawsze można ją sprywatyzować poprzez giełdę. Wtedy akcjonariat będzie bardziej rozproszony i nie będzie znaczącego udziałowca przedsiębiorstwa.
Komentuje Ryszard Petru, ekonomista Szkoły Głównej Handlowej
Prywatyzacja takich spółek jak KGHM powinna być poza wszelką dyskusją. Przedsiębiorstwa z udziałem skarbu państwa cierpią na brak kapitału, dobrego zarządzania i charakteryzują się wysoką niepewnością jutra. Wszelkie monopole powinny być przez państwo likwidowane. Kryteria doboru kadry zarządzającej rzadko są podyktowane obiektywizmem. Nie sprzyja to długofalowej strategii planowania w spółce.
Wirth zastępuje Mirosława Krutina, który we wtorek nie zdecydował się kandydować na kolejną kadencję. Był drugim w historii spółki prezesem wybranym w konkursie, a nie, jak poprzednicy, z nominacji politycznej. Zapowiadał radykalne cięcia kosztów i poszukiwanie dodatkowych źródeł dochodu. W KGHM rządził jednak tylko 13 miesięcy. Stracił zaufanie ministra skarbu, gdy w maju uległ związkom zawodowym i zgodził się na wypłatę każdemu z 18 tys. pracowników 5000 zł premii. Dzień później Ministerstwo Skarbu Państwa zażądało zmian w zarządzie, co w praktyce oznaczało jego odwołanie. Wówczas Krutin, który wcześniej trwał uparcie przy stanowisku, że cały zysk należy pozostawić w KGHM, zgodził się wypłacić połowę dywidendy. Pozostała część miała pójść na inwestycje przedsiębiorstwa.
Ale na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy we wtorek przedstawiciel skarbu państwa złożył projekt uchwały idący jeszcze dalej. Ostatecznie zostanie wypłacone 2,33 mld zł, z czego do budżetu państwa trafi ponad 970 mln zł (skarb państwa ma prawie 42 proc. udziałów w KGHM). Resztę dostaną inni akcjonariusze - po 11,68 zł za akcję. W spółce zostanie 584 mln zł.
Związki zawodowe w KGHM są oburzone i straszą demonstracją pod siedzibą Ministerstwa Skarbu Państwa.
Zapytaliśmy znanych ekonomistów, co zrobić z przedsiębiorstwem, by mogło się normalnie rozwijać w przyszłości.
Komentuje Ryszard Bugaj, doradca ekonomiczny Prezydenta RP
Wybór - prywatyzować KGHM czy nie - wydaje się bardzo trudny. Nie jestem zwolennikiem prywatyzacji za wszelką cenę, bo to może nieść ze sobą wielkie ryzyko. Wyobraźmy sobie taką sytuację: KGHM zostaje sprywatyzowany, a inwestor, który przejmuje przedsiębiorstwo, ma inne kopalnie miedzi, które są tańsze w eksploatacji. Wówczas może ograniczyć lub zlikwidować wydobycie w KGHM i tysiące ludzi straci miejsca pracy.
Znaczące udziały skarbu państwa w spółkach nie oznaczają, że przedsiębiorstwa te funkcjonują źle. Przeciwnie - gdyby Donald Tusk uderzył pięścią w stół i zdecydował się na znacznie większą pomoc dla stoczni, to nie mielibyśmy do czynienia z ich upadkiem. Z drugiej strony, jeśli polityka skarbu państwa jest obliczona tylko na podział łupów z takiej spółki - a przy złej sytuacji budżetowej wydaje się, że tak rząd w przypadku KGHM postępuje - to nawet prywatyzacja wydaje się sensowna. Wszystko jednak zależy od tego, kto kupi taką spółkę.
Komentuje Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha
Skarb państwa jest najgorszym możliwym udziałowcem, bo postępuje w dzisiejszych warunkach ekonomicznych zupełnie nieracjonalnie. Oczywiście, dywidenda należy się akcjonariuszowi jak psu zupa, ale racjonalny udziałowiec - inaczej niż państwo - decydując się na jej wypłatę myśli perspektywicznie, bierze pod uwagę potrzeby inwestycyjne i kolejne lata funkcjonowania przedsiębiorstwa. Tymczasem skarb państwa, dla którego ważne są potrzeby budżetowe w danym roku, liczy tylko kolejne dwanaście miesięcy.
Przesadą jest stwierdzenie, że inwestor strategiczny będzie chciał się pozbyć spółki po jej zakupie, uważając, że wydobycie miedzi kosztuje w Polsce zbyt dużo. Gdyby tak miało być, to koszt wydobycia w jego pozostałych kopalniach musiałby być bliski zeru. Ceny miedzi na światowych rynkach są tak wysokie, że jej wydobycie wciąż przynosi i będzie jeszcze przynosić ogromne zyski.
Komentuje prof. Stanisław Gomułka, ekonomista Business Centre Club
Już od dawna sugeruję ministrowi skarbu państwa, by przyspieszył prywatyzację spółek państwowych. Ale na razie to tempo, wbrew zapowiedziom, nie jest większe, niż było za poprzednich rządów.
KGHM nie jest na liście spółek o znaczeniu strategicznym, nie widzę więc powodów, dla których spółka nie miałaby być sprywatyzowana. Skarb państwa nie powinien być jej znaczącym właścicielem, bo głównym interesem, jaki w niej ma, to wypłacenie zysku ze spółki do budżetu. Kolejnym problemem jest upolitycznianie rad nadzorczych oraz innych decyzji personalnych w KGHM i spółkach zależnych. To wszystko nie sprzyja stabilności pracy przedsiębiorstwa.
Związki zawodowe teraz, co prawda, sprzeciwiają się prywatyzacji spółki, ale gdy jej sytuacja będzie już krytyczna - jak w przypadku stoczni - będą domagać się od państwa, by znalazło dla KGHM inwestora. Tyle że wtedy będzie już na to za późno. Ceny miedzi na światowych rynkach, choć nie są tak dobre, jak rok temu, są nadal niebotycznie wysokie i dlatego to dobry czas na prywatyzację. Jeśli istnieje obawa, że inwestor strategiczny będzie chciał takiej spółki po jej zakupie się pozbyć, zawsze można ją sprywatyzować poprzez giełdę. Wtedy akcjonariat będzie bardziej rozproszony i nie będzie znaczącego udziałowca przedsiębiorstwa.
Komentuje Ryszard Petru, ekonomista Szkoły Głównej Handlowej
Prywatyzacja takich spółek jak KGHM powinna być poza wszelką dyskusją. Przedsiębiorstwa z udziałem skarbu państwa cierpią na brak kapitału, dobrego zarządzania i charakteryzują się wysoką niepewnością jutra. Wszelkie monopole powinny być przez państwo likwidowane. Kryteria doboru kadry zarządzającej rzadko są podyktowane obiektywizmem. Nie sprzyja to długofalowej strategii planowania w spółce.
Najnowsze wiadomości
-
Dziś na Akademii Medycznej Majówka Młodej Fizjoterapii
-
Przez chwilę było gorąco - niewielki pożar na PKP ugaszony
-
W niedzielę w Parku Tołpy festyn z okazji Dnia Matki
-
Na Uniwersytecie Przyrodniczym wykład prof. Miodka
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś wody we Wrocławiu
-
Policyjna doba w liczbach. Ponad 40 pijanych kierowców
-
Poranne korki we Wrocławiu. Lepiej omijać te ulice
- 70 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Tylko prywatyzacja uzdrowi Polską Miedź
pracownikxyz
18.06.09, 12:29
Prywatyzacja? Związkowcy chcą się uwłaszczyć na publicznym?»
-
docent kluczyk już czeka .
areabis
18.06.09, 19:14
nie wystarczy gaz ziemny , teraz kolej na miedź , potem na węgiel , a wreszciena zwykłą wodę . Doradzać będzie komuszek bugaj , założyciel lewackiej partiipracy o ideałach komunistycznych , »
-
Takie perły polskiej gospodarki
myslacyszaryczlowiek1
18.06.09, 23:45
jak KGHM, Orlen, Lotos i wiele innych powinno się połączyć w jeden lub kilkamega koncernów. Tak zrobiono w Korei Południowej gdzie powstały czebollachy.Gdzie w ciągu jednego pokolenia »
Najczęściej czytane24 htydzień







więcej zdjęć