Wykolejone kino Guya Maddina

Roman Gutek, dyrektor Festiwalu Filmowego Era Nowe Horyzonty
01.06.2009 , aktualizacja: 01.06.2009 11:50
A A A Drukuj
MOJE FILMOWE HORYZONTY. O istnieniu tego ekscentrycznego kanadyjskiego reżysera dowiedziałem się kilkanaście lat temu od Gosi Dobrowolskiej, polskiej aktorki pracującej w Australii, która zagrała w "Careful" (Ostrożnie) (1992), jednym z pierwszych utworów Guya Maddina
Moje Winnipeg
Moje Winnipeg
Gosia mówiła o Maddinie z wielkim entuzjazmem, była zafascynowana jego rozbuchaną wyobraźnią, bezkompromisowością i specyficznym poczuciem humoru. Zapamiętałem więc to nazwisko. Po raz pierwszy zetknąłem się z jego twórczością poprzez film "Twilight of the Ice Nymphes" (Zmierzch lodowych nimf) z 1997 roku. Mimo że nie należy on do najlepszych w dorobku reżysera, to jego forma mnie oczarowała. Początkowo wydał mi się pretensjonalny, ale mimo pewnego stanu zagubienia i irytacji, jaki wywołała we mnie ta chłodna, ale piękna surrealistyczna baśń, natychmiast stałem się wielkim zwolennikiem Maddina.

Z pewnością to jeden z najbardziej wyjątkowych współczesnych reżyserów, wielki wizjoner i stylista kina. Nie studiował reżyserii, wszystkiego nauczył się sam, oglądając telewizję. Pisze także scenariusze, jest autorem zdjęć, montażystą, często producentem swoich filmów. Ma w dorobku osiem pełnych metraży oraz kilkanaście krótkich form. Debiutował w 1986 roku kilkunastominutowym filmem "The Dead Father" (Martwy ojciec). Inspirował się swoim snem o zmarłym ojcu oraz twórczością Brunona Schulza (szczególnie "Sanatorium pod Klepsydrą"). Jego pierwszy długi film to "Tales from the Gimli Hospital" (Opowieści ze szpitala w Gimli, 1988), który był dla niego tym, czym dla Davida Lyncha "Głowa do wycierania". Już w pierwszych jego obrazach widać charakterystyczne dla niego tematy. Maddin tworzy surrealistyczne obrazy wystylizowane na nieme filmy, szczególnie inspirujące wydają się być dla niego niemieckie utwory ekspresjonistyczne, radzieckie kino nieme oraz horrory. Jego filmy mają pięknie sfotografowane i zakomponowane kadry, są wysmakowane plastycznie. Reżyser miesza gatunki, fabuła często jest mocno zagmatwana, zaludniona dziwacznymi postaciami, dużo w tych filmach czarnego humoru (opowieści o amputowanych dłoniach, obciętych nogach czy groźnych latarniach morskich) i ironii. Maddin czerpie także ze swojej biografii, szczególnie dzieciństwo owiane jest aurą tajemnicy. Jednym z bohaterów swoich filmów uczynił rodzinne miasto Winnipeg, położone w środku Ameryki Północnej.

Jeden z krytyków nazwał Maddina "najbardziej eksperymentalnym wśród twórców mainstreamowych albo najbardziej mainstreamowym wśród twórców eksperymentalnych". To określenie jest bliskie reżyserowi, który przyznał, że bardzo lubi to lawirowanie. Spotkanie z kinem Maddina może początkowo irytować, gdyż jego twórczość jest skrajnie indywidualistyczna i niepodporządkowania żadnym regułom gatunkowym. Jeżeli lubią Państwo filmy Lyncha, Cocteau czy Hitchcocka, a waszym ulubionym filmem jest "Rękopis znaleziony w Saragossie" Hasa, to dorobek Maddina będzie Państwu bliski.

Na festiwalu będzie można zobaczyć dwadzieścia osiem filmów Maddina i cztery poświęcone jego osobie. W piątek 24 lipca we wrocławskiej Operze będzie wyjątkowy pokaz filmu "Piętno na umyśle" (w obecności reżysera!). Ścieżka dźwiękowa filmu będzie powstawała "na żywo", na scenie, tworzona przez amerykańskich artystów imitujących dźwięki tzw. foley artists, którzy wyposażeni w dziwne przedmioty tworzą rodzaj alchemicznego laboratorium. Na scenie będzie również orkiestra oraz narratorka - w tej roli Gosia Dobrowolska. Artysta przygotował także na festiwal instalację, którą zobaczymy w Galerii BWA Design. Kuba Mikurda i Michał Oleszczyk przygotowali książkę "Kino wykolejone. Rozmowy z Guyem Maddinem" (wyd. Ha!art i festiwal), która będzie miała premierę na festiwalu.



9. MFF ENH: 23 lipca - 2 sierpnia.Więcej: www.enh.pl

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów