Miklós Jancsó i mechanizmy Wielkiej Historii
04.05.2009
, aktualizacja: 04.05.2009 14:00
MOJE FILMOWE HORYZONTY. Istotę swojej sztuki znalazł Jancsó w ukazywaniu działania mechanizmów Wielkiej Historii i człowieka w Historii, człowieka ponoszącego klęskę
ZOBACZ TAKŻE
- ENH 2009: Felietony Romana Gutka (20-04-09, 15:54)
SERWISY
Tydzień temu pisałem o złotej erze kina węgierskiego, która przypadła na drugą połowę lat 60. i początek lat 70. XX wieku. W tym szczególnym okresie, chyba najlepszym w całej dotychczasowej historii kina, powstały największe arcydzieła światowego kina. W latach 60. film był zjawiskiem dla całej kultury najbardziej reprezentatywnym, starającym się odpowiadać na jej podstawowe pytania i wyrażać główne jej niepokoje. Był to również czas gorących sporów ideologicznych (ich szczyt przypadł na rok 1968) oraz śmiałych eksperymentów formalnych w różnych dziedzinach sztuki.
Jancsó na początku był operatorem, pracował w kronice filmowej, zrealizował ponad 30 dokumentów. W fabule debiutował filmem "Dzwony powędrowały do Rzymu" (1958). W 1963 roku zrealizował "Światło na twarzy" - programowy niejako utwór nowego kina węgierskiego. Konsekwentnie poszukiwał własnego stylu, który przyniósł mu uznanie na arenie międzynarodowej. Zrealizowany w 1965 roku film "Desperaci" stał się jedną z rewelacji festiwalu w Cannes i rozpoczął najświetniejszy okres w dorobku Jancsó. Kolejne tytuły: "Gwiazdy na czapkach" (1967), "Cisza i krzyk" (1968), "Ożywcze wiatry" (jw.) oraz "Agnus Dei" (1970) przyniosły mu kolejne nagrody i ugruntowały jego pozycję jako czołowego twórcy węgierskiego i jednego z najciekawszych reżyserów europejskiego i światowego kina. Pięć ostatnich filmów powszechnie uważanych jest za najlepsze w dorobku węgierskiego mistrza i właśnie je zdecydowaliśmy się pokazać we Wrocławiu.
Istotę swojej sztuki znalazł Jancsó w ukazywaniu działania mechanizmów Wielkiej Historii i człowieka w Historii, człowieka ponoszącego klęskę. W jednym z wywiadów wyznał: „Wydaje mi się, że historii »w ogóle « nie ma, że jest tylko »twoja « historia. Każdy historyk wyraża jedynie swój pogląd na temat historii. (...) Nie ma napisanej historii, są tylko zapiski na temat historii”. Gyula Hernádi, scenarzysta Jancsó, dodaje: „Historia jest zawsze refleksją o samym sobie. A więc każda opowieść historyczna jest w istocie opowieścią o teraźniejszości”. Jancsó realizuje filmy historyczne, ale nazywa je „osobistymi” filmami historycznymi. To własne wypowiedzi określonego w swoich zamiłowaniach artystycznych autora.
Opierając się na wydarzeniach historycznych, tworzy wizualne, wyrafinowane plastycznie, pełne metafor, kreacyjne spektakle, które mało mają wspólnego z tradycyjnie rozumianym filmem, a które stają się widowiskami czerpiącymi inspiracje z baletu i teatru ulicznego. Często też są określane mianem historiozoficznych przypowieści. Jancsó analizuje w nich skomplikowane procesy społeczne (rewolucja, kontrrewolucja, dyktatura), pokazuje mechanizmy władzy, mechanizmy przemocy, walkę jednostki z systemem czy włączanie się tej jednostki do ruchów społecznych.
"Desperatów", "Gwiazdy na czapkach" i "Ciszę i krzyk" krytyka nazwała trylogią. Filmy te pokazują trzy rewolucje - węgierskie lub z losem Węgier związane. Akcja "Desperatów" wiąże się z Wiosną Ludów, akcja "Gwiazd na czapkach" - z udziałem Węgrów w rewolucji październikowej, akcja "Ciszy i krzyku" - z węgierską rewolucją 1919 roku. We wszystkich filmach pokazany jest koniec walki. Właściwie okres po klęsce. Kiedy panuje terror i jeszcze odbywa się wyłapywanie zwyciężonych.
Następnie nakręcił Jancsó „Ożywcze wiatry”, film będący autobiograficzną opowieścią o grupie pionierów, którzy w późnych latach 40. napadali na prowadzone przez kler szkoły, aby pozyskać uczącą się młodzież do sprawy rewolucji. Film jest oryginalną formalnie próbą przedstawienia polemik ideowych i dyskusji o drogach rewolucji, ujętą w formę muzycznego widowiska, w którym zrytmizowany baletowy ruch grup postaci jest głównym elementem filmowej ekspresji.
Zrealizowany dwa lata później utwór "Agnus Dei" został uznany za trudny, ale jednocześnie fascynujący i niezwykły. Czas akcji ten sam co w "Ciszy i krzyku". Jest rok 1919, upada rewolucja węgierska. Ale w tamtym filmie był jeszcze względnie konkretny, względnie urządzony świat: wieś, jej mieszkańcy, żandarmi, tropieni po wsi rewolucjoniści. Tu niby dzieje się to samo, tylko w pustym polu. Film jest rodzajem spektaklu teatralnego pod otwartym niebem. Jakby postacie przyszły na pustkowie, aby odegrać swoją egzystencję. Zarazem jakby ją odgrywały bardziej dla siebie niż dla nas, w swoim niejasnym, zrozumiałym tylko dla nich języku.
Oryginalny i osobisty styl Jancsó jest wyraźnie rozpoznawalny. W miejsce tradycyjnej intrygi i indywidualnego bohatera wprowadza reżyser działania grup ludzkich, bohatera zborowego; w miejsce psychologii - logikę procesów dziejowych; w miejsce narracji linearnej - narrację paraboliczną prowadzoną za pośrednictwem nieskończenie długich ujęć i kulistych ruchów kamery okrążającej grających aktorów; zamiast naturalnego dialogu - recytacje, redukuje słowo; zamiast normalnej pracy z aktorami - prowadzi ich od sceny do sceny bez jakiejkolwiek informacji na temat "koncepcji postaci". W jego filmach jest wiele przestrzeni: rozległych pejzaży, gładkich murów, zgeometryzowanych brył architektonicznych. Obrazy trwają. Często w oślepiającej bieli. Albo są szare, srebrzyste, niby przysłonięte zmierzchem. Wszystko, co istotne, dzieje się u Jancsó poprzez obraz. Własne i niepowtarzalne cechy stylu jego filmów rodziły groźbę maniery i powtarzalności, ale bez wątpienia dorobek Jancsó jest najdoskonalszą jak dotąd próbą stworzenia "czystego kina".
9. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty odbędzie się we Wrocławiu od 23 lipca do 2 sierpnia
Więcej: www.enh.pl
Jancsó na początku był operatorem, pracował w kronice filmowej, zrealizował ponad 30 dokumentów. W fabule debiutował filmem "Dzwony powędrowały do Rzymu" (1958). W 1963 roku zrealizował "Światło na twarzy" - programowy niejako utwór nowego kina węgierskiego. Konsekwentnie poszukiwał własnego stylu, który przyniósł mu uznanie na arenie międzynarodowej. Zrealizowany w 1965 roku film "Desperaci" stał się jedną z rewelacji festiwalu w Cannes i rozpoczął najświetniejszy okres w dorobku Jancsó. Kolejne tytuły: "Gwiazdy na czapkach" (1967), "Cisza i krzyk" (1968), "Ożywcze wiatry" (jw.) oraz "Agnus Dei" (1970) przyniosły mu kolejne nagrody i ugruntowały jego pozycję jako czołowego twórcy węgierskiego i jednego z najciekawszych reżyserów europejskiego i światowego kina. Pięć ostatnich filmów powszechnie uważanych jest za najlepsze w dorobku węgierskiego mistrza i właśnie je zdecydowaliśmy się pokazać we Wrocławiu.
Istotę swojej sztuki znalazł Jancsó w ukazywaniu działania mechanizmów Wielkiej Historii i człowieka w Historii, człowieka ponoszącego klęskę. W jednym z wywiadów wyznał: „Wydaje mi się, że historii »w ogóle « nie ma, że jest tylko »twoja « historia. Każdy historyk wyraża jedynie swój pogląd na temat historii. (...) Nie ma napisanej historii, są tylko zapiski na temat historii”. Gyula Hernádi, scenarzysta Jancsó, dodaje: „Historia jest zawsze refleksją o samym sobie. A więc każda opowieść historyczna jest w istocie opowieścią o teraźniejszości”. Jancsó realizuje filmy historyczne, ale nazywa je „osobistymi” filmami historycznymi. To własne wypowiedzi określonego w swoich zamiłowaniach artystycznych autora.
Opierając się na wydarzeniach historycznych, tworzy wizualne, wyrafinowane plastycznie, pełne metafor, kreacyjne spektakle, które mało mają wspólnego z tradycyjnie rozumianym filmem, a które stają się widowiskami czerpiącymi inspiracje z baletu i teatru ulicznego. Często też są określane mianem historiozoficznych przypowieści. Jancsó analizuje w nich skomplikowane procesy społeczne (rewolucja, kontrrewolucja, dyktatura), pokazuje mechanizmy władzy, mechanizmy przemocy, walkę jednostki z systemem czy włączanie się tej jednostki do ruchów społecznych.
"Desperatów", "Gwiazdy na czapkach" i "Ciszę i krzyk" krytyka nazwała trylogią. Filmy te pokazują trzy rewolucje - węgierskie lub z losem Węgier związane. Akcja "Desperatów" wiąże się z Wiosną Ludów, akcja "Gwiazd na czapkach" - z udziałem Węgrów w rewolucji październikowej, akcja "Ciszy i krzyku" - z węgierską rewolucją 1919 roku. We wszystkich filmach pokazany jest koniec walki. Właściwie okres po klęsce. Kiedy panuje terror i jeszcze odbywa się wyłapywanie zwyciężonych.
Następnie nakręcił Jancsó „Ożywcze wiatry”, film będący autobiograficzną opowieścią o grupie pionierów, którzy w późnych latach 40. napadali na prowadzone przez kler szkoły, aby pozyskać uczącą się młodzież do sprawy rewolucji. Film jest oryginalną formalnie próbą przedstawienia polemik ideowych i dyskusji o drogach rewolucji, ujętą w formę muzycznego widowiska, w którym zrytmizowany baletowy ruch grup postaci jest głównym elementem filmowej ekspresji.
Zrealizowany dwa lata później utwór "Agnus Dei" został uznany za trudny, ale jednocześnie fascynujący i niezwykły. Czas akcji ten sam co w "Ciszy i krzyku". Jest rok 1919, upada rewolucja węgierska. Ale w tamtym filmie był jeszcze względnie konkretny, względnie urządzony świat: wieś, jej mieszkańcy, żandarmi, tropieni po wsi rewolucjoniści. Tu niby dzieje się to samo, tylko w pustym polu. Film jest rodzajem spektaklu teatralnego pod otwartym niebem. Jakby postacie przyszły na pustkowie, aby odegrać swoją egzystencję. Zarazem jakby ją odgrywały bardziej dla siebie niż dla nas, w swoim niejasnym, zrozumiałym tylko dla nich języku.
Oryginalny i osobisty styl Jancsó jest wyraźnie rozpoznawalny. W miejsce tradycyjnej intrygi i indywidualnego bohatera wprowadza reżyser działania grup ludzkich, bohatera zborowego; w miejsce psychologii - logikę procesów dziejowych; w miejsce narracji linearnej - narrację paraboliczną prowadzoną za pośrednictwem nieskończenie długich ujęć i kulistych ruchów kamery okrążającej grających aktorów; zamiast naturalnego dialogu - recytacje, redukuje słowo; zamiast normalnej pracy z aktorami - prowadzi ich od sceny do sceny bez jakiejkolwiek informacji na temat "koncepcji postaci". W jego filmach jest wiele przestrzeni: rozległych pejzaży, gładkich murów, zgeometryzowanych brył architektonicznych. Obrazy trwają. Często w oślepiającej bieli. Albo są szare, srebrzyste, niby przysłonięte zmierzchem. Wszystko, co istotne, dzieje się u Jancsó poprzez obraz. Własne i niepowtarzalne cechy stylu jego filmów rodziły groźbę maniery i powtarzalności, ale bez wątpienia dorobek Jancsó jest najdoskonalszą jak dotąd próbą stworzenia "czystego kina".
9. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty odbędzie się we Wrocławiu od 23 lipca do 2 sierpnia
Więcej: www.enh.pl
Najnowsze wiadomości
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Wikingowie i Flinstonowie. Płynęli Odrą na czym się dało
-
Ludzie oglądają samochody... A tu wybory miss [FOTO]
-
Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z nas źle akcentuje
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




