Teatralny koktajl
05.04.2009
, aktualizacja: 05.04.2009 18:04
Teatr operujący skrajnymi środkami, mówiący wprost o rzeczach najważniejszych, ale także poetycki i pełen niuansów - taki obraz dają spektakle laureatów Europejskiej Nagrody Teatralnej i nagród Nowe Rzeczywistości Teatralne. Wrocławskie prezentacje towarzyszące najważniejszemu europejskiemu odznaczeniu w dziedzinie teatru trwały pięć dni, zakończyło je niedzielne wręczenie nagród w Teatrze Polskim
SERWISY
Jednym z najważniejszych bohaterów ostatnich dni był Krystian Lupa, laureat głównej nagrody Premio Europa per il Teatro. Trzy spektakle autorstwa wybitnego reżysera i scenografa ("Prezydentki", "Factory 2" i "Persona - work in progress") potwierdziły światową klasę jego teatru - sięgającego daleko w głąb relacji międzyludzkich i opartego na wyjątkowym, skupionym rodzaju aktorstwa, w którym granica między postacią a aktorem niebezpiecznie się zaciera. Pytany o to w czasie publicznego wywiadu Lupa powiedział: - Osoba jest dla mnie czymś szalenie interesującym, bezgranicznym. Czy jesteśmy tym, na czym nas przyłapano? Tym co zrobiliśmy? A może tym, czego nie zrobiliśmy, a o czym marzymy? Cały czas badam ten obszar.
Zagranicznych twórców - laureatów nagród Nowe Rzeczywistości Teatralne - bardziej od kwestii osobowości jednostek interesuje kondycja współczesnych społeczeństw. Skandal wywołał Hiszpan Rodrigo Garc~a, który w swoich spektaklach "Wypadki: zabić, aby zjeść" i "Rozsyp moje prochy nad Mickey'im" piętnował bezmyślny konsumpcjonizm, opowiadał o życiowej pustce i zabójczych schematach kierujących dzisiejszym człowiekiem. Robił to za pomocą obrazów uderzających - grzebał aktora pod kromkami chleba, zabijał na scenie homara, podtapiał chomiki w akwarium. Przy tej okazji po raz kolejny wywołał dyskusję o granicach sztuki i moralnych aspektach wykorzystywania w niej zwierząt. Włoski twórca Pippo Delbono w swoim ascetycznym teatrze opartym na ruchu scenicznym w odważny sposób mówił o różnych aspektach śmierci - zarówno tej fizjologicznej, jak i duchowej. Ponadto zobaczyliśmy piękny w swojej prostocie oparty na projekcjach i świetnej grze aktorskiej monodram "Sunken Red" w reżyserii Guya Cassiersa i "Ricercar" François Tanguy - poetyckie, wizualne przedstawienie oparte na formie muzycznej poprzedzającej fugę.
Wszystkich reżyserów łączy odejście od linearności i logiki, która rządzi wydarzeniami. Budują autonomiczne światy działające na własnych zasadach; ich rytm znacznie częściej niż słowo wyznaczają projekcje multimedialne, muzyka czy ruch sceniczny. Ten teatr nie ma kompleksów, nie jest uzależniony od tekstu, odchodzi od dyktatury rozumu, nie boi się mieszania sztuk. Nie wszystko, co wydarza się na scenie ma "sens" - chodzi tu bardziej o wrażeniowość, działanie bardziej na nasze odczuwanie, niż rozumienie. Dzięki temu, nawet gdy operuje skomplikowanymi cytatami z innych dzieł, jest dostępny także dla przeciętnego widza. Ostatnimi dniom we wrocławskich teatrach towarzyszył zachwyt, uczucie obrzydzenia, smutek i zdziwienie. Nie było tu miejsca na nijakość.
Najnowsze wiadomości
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Wikingowie i Flinstonowie. Płynęli Odrą na czym się dało
-
Ludzie oglądają samochody... A tu wybory miss [FOTO]
-
Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z nas źle akcentuje
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




