Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pamiętam do dziś
23.03.2009
, aktualizacja: 23.03.2009 11:02
GODNIE RODZIĆ WE WROCŁAWIU. W przyszłym miesiącu mój synek skończy trzy lata. W ciąży chodziłam prywatnie do ginekologa, bo miałam nadzieję, że gdy będę rodziła, będzie miał dyżur w szpitalu.
Wody płodowe odeszły mi kilka dni przed terminem, w środku nocy, bez przepowiadających bólów. Zabrałam torbę z rzeczami, moimi i dziecka i razem z rodzicami pojechałam do najbliższego szpitala - "na kliniki".
Tam po badaniu lekarz dyżurujący stwierdził, że wody już odeszły i... muszę znaleźć sobie szpital. ???. Przecież do niego przyjechałam? Lekarz powiadomił, że w tym szpitalu nie ma dla mnie miejsca i muszę natychmiast szukać innego, bo poród jest blisko. Pomyślałam, że to jakiś koszmar.
Zadzwoniłam na pogotowie, by dowiedzieć się, jaki szpital we Wrocławiu może mnie przyjąć. Dyspozytorka odpowiedziała, że na Kamieńskiego nie zgłoszono braku miejsc, co jednak nie oznacza, że są wolne.
Nie było nad czym się zastanawiać. Pojechaliśmy na drugi koniec miasta. Niestety obudziłam panią na dyżurze i z tego powodu zostałam z niemiło przyjęta. Tak jakby chciała powiedzieć: "Co pani głupia jest, nie ma u nas miejsc na sali, niech pani szuka dalej".
Podpisałam oświadczenie pouczające mnie, że nie ma miejsc w salach i na własną odpowiedzialność zostaję w tym szpitalu. "Przecież ja rodzę, a nie przyjechałam na wypoczynek", pomyślałam. Liczą się tylko liczby i papierki, a nie ludzkie życie! Leżałam cztery godziny na korytarzu, zanim przewieziono mnie na porodówke, byłam sama, położna siedziała w pokoju obok i wyłoniła się tylko na chwilę, by zebrać wywiad środowiskowy: imię, nazwisko, zawód wyuczony męża... Czy to jest istotne w tym momencie? Dostałam potwornych bóli krzyżowych, a kobieta mnie pyta o wykształcenie męża.
Nie mogłam rodzić w pozycji, której chciałam, nawet nikt mnie nie zapytał, jak by mi było wygodnie. Rodziłam, leżąc na plecach (czyli pod górkę - matki wiedzą, o co chodzi). Około godz. 9 wpuścili moją mamę na salę porodową i nagle położna okazała się aniołem. Do czasu, gdy nie przyszły bóle parte. Wtedy wrzasnęła do mnie "No przyj, dziewucho!". Co to znaczy? Nigdy nie rodziłam i nie wiem, jak mam przeć. Wpadłam w panikę, a wtedy położna na to, że idzie do pokoju obok i jak będę gotowa rodzić, to mam ją zawołać.
Leżałam pięć godzin bez dziecka na porodówce, bo musiałam poczekać, aż zwolni się miejsce na sali poporodowej. Położna nie pokazała mi, jak przykładać dziecko do piersi, nikt nie mówił, ja nie pytałam. Tydzień później wylądowałam z 40 stopniami gorączki w tym samym szpitalu, bo dostałam zastoju pokarmu.
Chcę mieć dzieci, nie chcę więcej karmić piersią, nie wiem tylko, gdzie mam rodzić...
Tam po badaniu lekarz dyżurujący stwierdził, że wody już odeszły i... muszę znaleźć sobie szpital. ???. Przecież do niego przyjechałam? Lekarz powiadomił, że w tym szpitalu nie ma dla mnie miejsca i muszę natychmiast szukać innego, bo poród jest blisko. Pomyślałam, że to jakiś koszmar.
Zadzwoniłam na pogotowie, by dowiedzieć się, jaki szpital we Wrocławiu może mnie przyjąć. Dyspozytorka odpowiedziała, że na Kamieńskiego nie zgłoszono braku miejsc, co jednak nie oznacza, że są wolne.
Nie było nad czym się zastanawiać. Pojechaliśmy na drugi koniec miasta. Niestety obudziłam panią na dyżurze i z tego powodu zostałam z niemiło przyjęta. Tak jakby chciała powiedzieć: "Co pani głupia jest, nie ma u nas miejsc na sali, niech pani szuka dalej".
Podpisałam oświadczenie pouczające mnie, że nie ma miejsc w salach i na własną odpowiedzialność zostaję w tym szpitalu. "Przecież ja rodzę, a nie przyjechałam na wypoczynek", pomyślałam. Liczą się tylko liczby i papierki, a nie ludzkie życie! Leżałam cztery godziny na korytarzu, zanim przewieziono mnie na porodówke, byłam sama, położna siedziała w pokoju obok i wyłoniła się tylko na chwilę, by zebrać wywiad środowiskowy: imię, nazwisko, zawód wyuczony męża... Czy to jest istotne w tym momencie? Dostałam potwornych bóli krzyżowych, a kobieta mnie pyta o wykształcenie męża.
Nie mogłam rodzić w pozycji, której chciałam, nawet nikt mnie nie zapytał, jak by mi było wygodnie. Rodziłam, leżąc na plecach (czyli pod górkę - matki wiedzą, o co chodzi). Około godz. 9 wpuścili moją mamę na salę porodową i nagle położna okazała się aniołem. Do czasu, gdy nie przyszły bóle parte. Wtedy wrzasnęła do mnie "No przyj, dziewucho!". Co to znaczy? Nigdy nie rodziłam i nie wiem, jak mam przeć. Wpadłam w panikę, a wtedy położna na to, że idzie do pokoju obok i jak będę gotowa rodzić, to mam ją zawołać.
Leżałam pięć godzin bez dziecka na porodówce, bo musiałam poczekać, aż zwolni się miejsce na sali poporodowej. Położna nie pokazała mi, jak przykładać dziecko do piersi, nikt nie mówił, ja nie pytałam. Tydzień później wylądowałam z 40 stopniami gorączki w tym samym szpitalu, bo dostałam zastoju pokarmu.
Chcę mieć dzieci, nie chcę więcej karmić piersią, nie wiem tylko, gdzie mam rodzić...
Najnowsze wiadomości
-
W niedzielę w Parku Tołpy festyn z okazji Dnia Matki
-
Na Uniwersytecie Przyrodniczym wykład prof. Miodka
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś wody we Wrocławiu
-
Policyjna doba w liczbach. Ponad 40 pijanych kierowców
-
Poranne korki we Wrocławiu. Lepiej omijać te ulice
-
Braniborska znów jest otwarta dla zmotoryzowanych
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś prądu we Wrocławiu
- 60 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Rodziłam trzy lata temu, a poród niestety pamię...
jkhfrg
23.03.09, 11:45
Kolejny żenujący list niedouczonej panieny? Jak to "nie wiedziałam jak przeć"?Szkoda było forsy na szkołę rodzenia? Myślałaś że mamusia wszystko załatwi?Jak to "nie wiedziałam jak »
Najczęściej czytane24 htydzień




