Umowa na stadion jeszcze poczeka na podpis
19.03.2009
, aktualizacja: 19.03.2009 20:37
Umowa z firmą, która ma zbudować stadion na Maślicach, zostanie podpisana tuż przed Wielkanocą. Miasto ma nadzieję, że do tej pory sąd wyda ostateczny wyrok, czy ma to być Mostostal, czy Max Bögl
Kiedy 2 marca Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że stadion powinno budować konsorcjum firm, którego liderem jest warszawski Mostostal, wydawało się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by podpisać z nim umowę i rozpocząć prace. Tym bardziej że wrocławscy urzędnicy przekonywali na lewo i prawo, że decyzja KIO jest ostateczna.
Tymczasem tydzień temu Max Bögl skierował skargę do sądu na decyzję KIO. Przypomnijmy, że ta niemiecka firma, najpierw decyzją komisji przetargowej spółki Wrocław 2012, przetarg przegrała, ale po uwzględnieniu wniesionego protestu, została ogłoszona jego zwycięzcą. Po kilku dniach jednak - tym razem decyzją KIO - znów ogłoszono ją przegraną.
Sądu okręgowy ma 30 dni na wydanie tym razem naprawdę ostatecznego już werdyktu, kto ma budować stadion. Ale miesiąc to jedynie termin orientacyjny, bo zdarza się, że sprawy tego typu ciągną się nawet i pół roku. Dlatego miasto ma teraz problem: podpisywać umowę z Mostostalem, narażając się na ewentualność wyroku sądu nakazującego oddanie kontraktu Maksowi Böglowi, lub wypłacenie mu wielkiego odszkodowania, czy poczekać i liczyć, że sąd z wydaniem wyroku szybko sobie poradzi.
- Decyzję podejmę osobiście po analizie ryzyka, związanego z podpisaniem umowy, bez czekania na wyrok sądu - zapowiada prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. - Chcemy też wysondować, ile czasu może sądowi zająć rozpatrzenie tej sprawy.
Ten drugi element jest dla miasta o tyle istotny, że jego władze chcą, by w majowym raporcie UEFA o przygotowaniach do organizacji Euro 2012 poszczególnych polskich miast Wrocław wymieniany był jako ten, który rozstrzygnął już przetarg na budowę stadionu. To ważne, bo chętnych do organizacji u siebie Euro 2012 jest sześć polskich miast, ale mecze rozgrywane będą tylko w czterech.
Dutkiewicz: - Gdyby miało się okazać, że sprawa sądowa może się przedłużać - podpiszemy kontrakt z Mostostalem. Ale jeśli sąd uzna, że sprawa nie jest skomplikowana i da radę rozstrzygnąć ją w ciągu najbliższych trzech tygodni, to poczekamy na jego wyrok.
Nieoficjalnie wiemy, że Dutkiewicz rozmawiał w czwartek z prezesem należącej do UEFA spółki Euro 2012 Martinem Kallenem, który miał go zapewniać, że trzy-czterotygodniowy poślizg w rozpoczęciu budowy nie będzie miał wpływu na ocenę naszego miasta.
- Gdyby nie było tych wszystkich zawirowań i podpisalibyśmy umowę z wykonawcą stadionu zgodnie z harmonogramem, czyli dwa tygodnie temu, to budowa zakończyłaby się w listopadzie 2010 roku - tłumaczy Michał Janicki, odpowiedzialny za przygotowania Wrocławia do Euro i budowę stadionu. - Ale nawet jeśli z podpisaniem poczekamy do świąt wielkanocnych, to budowa skończy się w grudniu, czyli i tak zmieścimy się w wymaganym przez UEFA terminie.
Tymczasem tydzień temu Max Bögl skierował skargę do sądu na decyzję KIO. Przypomnijmy, że ta niemiecka firma, najpierw decyzją komisji przetargowej spółki Wrocław 2012, przetarg przegrała, ale po uwzględnieniu wniesionego protestu, została ogłoszona jego zwycięzcą. Po kilku dniach jednak - tym razem decyzją KIO - znów ogłoszono ją przegraną.
Sądu okręgowy ma 30 dni na wydanie tym razem naprawdę ostatecznego już werdyktu, kto ma budować stadion. Ale miesiąc to jedynie termin orientacyjny, bo zdarza się, że sprawy tego typu ciągną się nawet i pół roku. Dlatego miasto ma teraz problem: podpisywać umowę z Mostostalem, narażając się na ewentualność wyroku sądu nakazującego oddanie kontraktu Maksowi Böglowi, lub wypłacenie mu wielkiego odszkodowania, czy poczekać i liczyć, że sąd z wydaniem wyroku szybko sobie poradzi.
- Decyzję podejmę osobiście po analizie ryzyka, związanego z podpisaniem umowy, bez czekania na wyrok sądu - zapowiada prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. - Chcemy też wysondować, ile czasu może sądowi zająć rozpatrzenie tej sprawy.
Ten drugi element jest dla miasta o tyle istotny, że jego władze chcą, by w majowym raporcie UEFA o przygotowaniach do organizacji Euro 2012 poszczególnych polskich miast Wrocław wymieniany był jako ten, który rozstrzygnął już przetarg na budowę stadionu. To ważne, bo chętnych do organizacji u siebie Euro 2012 jest sześć polskich miast, ale mecze rozgrywane będą tylko w czterech.
Dutkiewicz: - Gdyby miało się okazać, że sprawa sądowa może się przedłużać - podpiszemy kontrakt z Mostostalem. Ale jeśli sąd uzna, że sprawa nie jest skomplikowana i da radę rozstrzygnąć ją w ciągu najbliższych trzech tygodni, to poczekamy na jego wyrok.
Nieoficjalnie wiemy, że Dutkiewicz rozmawiał w czwartek z prezesem należącej do UEFA spółki Euro 2012 Martinem Kallenem, który miał go zapewniać, że trzy-czterotygodniowy poślizg w rozpoczęciu budowy nie będzie miał wpływu na ocenę naszego miasta.
- Gdyby nie było tych wszystkich zawirowań i podpisalibyśmy umowę z wykonawcą stadionu zgodnie z harmonogramem, czyli dwa tygodnie temu, to budowa zakończyłaby się w listopadzie 2010 roku - tłumaczy Michał Janicki, odpowiedzialny za przygotowania Wrocławia do Euro i budowę stadionu. - Ale nawet jeśli z podpisaniem poczekamy do świąt wielkanocnych, to budowa skończy się w grudniu, czyli i tak zmieścimy się w wymaganym przez UEFA terminie.
Najnowsze wiadomości
-
Ul. Braniborska: Trwa usuwanie awarii wodociągu
-
Na drodze koło Ząbkowic Śląskich zginął mężczyzna
-
Narodowe murem za artystami, strajkuje w czwartek
-
Zarabiajmy we Wrocławiu na tym, czego inni nie mają
-
Za dziesięć dni będzie gotowy deptak na Kuźniczej [FOTO]
-
Pękła magistrala. Problemy z wodą w całym mieście
-
Idzie Euro: Zabierajcie rowery, bo demontują stojaki
- 12 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




