Horror na porodówce, szacunek dla noworodkarzy

Ola P.
17.03.2009 , aktualizacja: 17.03.2009 15:23
A A A Drukuj
GODNIE RODZIĆ WE WROCŁAWIU. Na miejsce mojego pierwszego porodu, co do którego miałam naprawdę duże oczekiwania, wybrałam Klinikę Ginekologii i Położnictwa przy ul. Chałubińskiego ze względu na podobno fantastyczny personel. Jakżeż się myliłam.

Dodatkowo skontaktowałam się z położną z tego szpitala i umówiliśmy się z nią, że za dodatkową opłatą się mną zaopiekuje - częsta praktyka w polskich szpitalach, ale ok., rozumiem, że trzeba dorobić.

Gdy odeszły mi wody, w drodze do szpitala zadzwoniłam do położnej, a ona mi mówi, że nie może przyjechać, bo ma imprezę rodzinną, ale powie koleżance, żeby się mną zaopiekowała.

Gdy ta koleżanka skończyła dyżur, przyszła do mnie i pyta się, czy ma zastać, czy może iść do domu. Załamałam się. Odparłam, żeby poszła - jak nie chce zarobić, to ja się upierać nie będę.

Odtąd liczyłam tylko na dyżurujące położne. Nie powiem, nie zawiodłam się - wspierały mnie jak mogły, ale poród i tak trwał okropnie długo.

No i oczywiście nie mogłabym nie wspomnieć o niekompetencji lekarzy, którzy mnie badali.

Wody odeszły mi o godz. 7.15 w sobotę, a urodziłam o godz. 9.40 w niedzielę i nikt nawet nie wspomniał o cięciu cesarskim czy znieczuleniu zewnątrzoponowym. Gdy o godz. 23 przy badaniu wręcz błagałam lekarza o cesarkę, odparł tylko, że rozwarcie postępuje i nie ma co wydziwiać! Pewnie tylko wydawało mi się, że najdalej po 12 godzinach od odejścia wód należy automatycznie kierować na cięcie cesarskie.

Dziecko urodziło się z pępowiną owiniętą wokół szyi i tak jak się spodziewałam, fakt tak długiego zwlekania zaowocował kłopotami. Tuż po porodzie pediatra zadecydował o natychmiastowych badaniach i okazało się, że nasz synek ma obustronne zapalenie płuc i zakażenie krwi na poziomie znacznie przewyższającym normy.

Na szczęście na oddziale noworodkowym pracowali inteligentni ludzie, więc szybko i profesjonalnie zajęli się naszym dzieckiem.

Musieliśmy spędzić prawie dwa tygodnie w szpitalu, Adaś miał dwa dożylne antybiotyki, ale opłaciło się. Teraz jest zdrowym, szczęśliwym dwumiesięcznym niemowlęciem :)

Podsumowując, jakość pracy bloku porodowego sprawiła, że nigdy więcej nie zdecyduję się rodzić we Wrocławiu, ale mam ogromny szacunek dla personelu oddziału patologii noworodków i wcześniaków.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Horror na porodówce, szacunek dla noworodkarzy killbill23 18.03.09, 08:57

    List Pani Oli P. jest typowym przykładem niewiedzy położniczej. Żadnezalecenia, rekomendacje, czy zasady sztuki położniczej nie mówią, że po 12godzinach od odpłynięcia wód płodowych należy »