Ranny w wypadku śmigłowca wraca do domu
17.03.2009
, aktualizacja: 17.03.2009 16:12
Andrzej Nabzdyk, lekarz ranny w katastrofie śmigłowca pogotowia ratunkowego, we wtorek po południu opuścił wrocławski szpital wojskowy.
ZOBACZ TAKŻE
- Spotkanie w rocznicę wypadku śmigłowca lotniczego pogotowia (17-02-11, 16:50)
- Renta dla wdowy po pilocie pogotowia (24-03-09, 16:28)
- Dr Nabzdyk: Wypadek pamiętam jak przez mgłę (05-03-09, 16:01)
41-letniego Andrzeja Nabzdyka czeka jeszcze długa rehabilitacja po amputacji uszkodzonej w wypadku nogi. Lekarz codziennie będzie dowożony na zabiegi do jednego z wrocławskich ośrodków. Według specjalistów z wrocławskiego szpitala wojskowego konieczne jest przede wszystkim wzmocnienie zdrowej nogi.
- Moim podstawowym celem jest teraz odrobić lekcje z "fizyki" - mówił podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami tuż przed opuszczeniem szpitala. Dziękował też wszystkim, którzy wspierają go w powrocie do zdrowia.
Dzięki intensywnym ćwiczeniom być może już za miesiąc, najdalej dwa Nabzdyk będzie mógł założyć protezę. Sfinansowanie najlepszej z dostępnych protez obiecało Ministerstwo Zdrowia.
- Taką samą ma mój kolega kardiolog Tomasz Grzebieniak. Nawet po nim nie widać, że chodzi w protezie - cieszy się Nabzdyk, który podczas pobytu w szpitalu próbował już chodzenia o kulach. - Starałem się być jak najmniej uciążliwym pacjentem. Choć do pewnego momentu oczywiście nie miałem nic do powiedzenia - mówił.
Płk Grzegorz Stoinski, komendant wojskowego szpitala we Wrocławiu: - Na początku nasi lekarze musieli podejmować bardzo trudne decyzje, żeby ratować życie kolegi. Ale efekty są dużo lepsze, niż przypuszczaliśmy.
Doktor Nabzdyk już teraz myśli o powrocie do pracy. Na początku biurowej. Nie wyklucza też dalszego latania.
- Myśl o powrocie do pracy w pogotowiu ratunkowym podtrzymywała mnie na duchu w momentach zwątpienia. Ale jeśli chodzi o powrót do latania, to żona może mieć tutaj coś do powiedzenia - śmiał się.
W domu oprócz żony na lekarza czekało dwóch nastoletnich synów. - Chcę znowu poczuć się jak ojciec i mąż. Najpierw będę musiał oswoić rodzinę z moją obecnością w domu - mówił Nabzdyk.
Odpowiadając na pytanie, czy czuje się już zdrowy, żartował: - Zdrowy to ja byłem od początku do końca. Poza tym, że miałem uszkodzoną nogę i mocno krwawiłem
Lekarz prawie nie pamięta samego wypadku. - Pamiętam tylko pojedyncze obrazy, jakby to były jakieś bajki. O tym, że rzeczywiście tak mogło być, opowiadają mi teraz koledzy. Krąży już anegdota o tym, jak na widok kolegi Wojciecha Kopackiego, lekarza z Wojewódzkiej Komendy Straży Pożarnej, powiedziałem: - Wojtek, zawsze ci było dobrze w tym czarnym mundurze.
** Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego wysłany z Wrocławia na pomoc ofierze karambolu na autostradzie A4 rozbił się rano17 lutego w okolicy Jarostowa w powiecie jaworskim. Zginęli pilot Janusz Cygański i ratownik medyczny Czesław Buśko. Andrzej Nabzdyk jako jedyny ocalał z katastrofy i wezwał pomoc. Dopiero po półtorej godzinie udało się ratownikom dotrzeć na miejsce katastrofy. Z ustaleń Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych wynika, że przyczyną wypadku mogło być nagłe załamanie pogody i gęsta mgła. Śmigłowiec zderzył się z ziemią podczas manewru zawracania. Komisja stwierdziła też, że radiowysokościomierz RW3 nie był włączony i pilot nim się nie posługiwał.
- Moim podstawowym celem jest teraz odrobić lekcje z "fizyki" - mówił podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami tuż przed opuszczeniem szpitala. Dziękował też wszystkim, którzy wspierają go w powrocie do zdrowia.
Dzięki intensywnym ćwiczeniom być może już za miesiąc, najdalej dwa Nabzdyk będzie mógł założyć protezę. Sfinansowanie najlepszej z dostępnych protez obiecało Ministerstwo Zdrowia.
- Taką samą ma mój kolega kardiolog Tomasz Grzebieniak. Nawet po nim nie widać, że chodzi w protezie - cieszy się Nabzdyk, który podczas pobytu w szpitalu próbował już chodzenia o kulach. - Starałem się być jak najmniej uciążliwym pacjentem. Choć do pewnego momentu oczywiście nie miałem nic do powiedzenia - mówił.
Płk Grzegorz Stoinski, komendant wojskowego szpitala we Wrocławiu: - Na początku nasi lekarze musieli podejmować bardzo trudne decyzje, żeby ratować życie kolegi. Ale efekty są dużo lepsze, niż przypuszczaliśmy.
Doktor Nabzdyk już teraz myśli o powrocie do pracy. Na początku biurowej. Nie wyklucza też dalszego latania.
- Myśl o powrocie do pracy w pogotowiu ratunkowym podtrzymywała mnie na duchu w momentach zwątpienia. Ale jeśli chodzi o powrót do latania, to żona może mieć tutaj coś do powiedzenia - śmiał się.
W domu oprócz żony na lekarza czekało dwóch nastoletnich synów. - Chcę znowu poczuć się jak ojciec i mąż. Najpierw będę musiał oswoić rodzinę z moją obecnością w domu - mówił Nabzdyk.
Odpowiadając na pytanie, czy czuje się już zdrowy, żartował: - Zdrowy to ja byłem od początku do końca. Poza tym, że miałem uszkodzoną nogę i mocno krwawiłem
Lekarz prawie nie pamięta samego wypadku. - Pamiętam tylko pojedyncze obrazy, jakby to były jakieś bajki. O tym, że rzeczywiście tak mogło być, opowiadają mi teraz koledzy. Krąży już anegdota o tym, jak na widok kolegi Wojciecha Kopackiego, lekarza z Wojewódzkiej Komendy Straży Pożarnej, powiedziałem: - Wojtek, zawsze ci było dobrze w tym czarnym mundurze.
** Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego wysłany z Wrocławia na pomoc ofierze karambolu na autostradzie A4 rozbił się rano17 lutego w okolicy Jarostowa w powiecie jaworskim. Zginęli pilot Janusz Cygański i ratownik medyczny Czesław Buśko. Andrzej Nabzdyk jako jedyny ocalał z katastrofy i wezwał pomoc. Dopiero po półtorej godzinie udało się ratownikom dotrzeć na miejsce katastrofy. Z ustaleń Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych wynika, że przyczyną wypadku mogło być nagłe załamanie pogody i gęsta mgła. Śmigłowiec zderzył się z ziemią podczas manewru zawracania. Komisja stwierdziła też, że radiowysokościomierz RW3 nie był włączony i pilot nim się nie posługiwał.
Najnowsze wiadomości
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Wikingowie i Flinstonowie. Płynęli Odrą na czym się dało
-
Ludzie oglądają samochody... A tu wybory miss [FOTO]
-
Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z nas źle akcentuje
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




odtwórz