Niekończąca się wojna o wrocławski stadion

Jacek Harłukowicz
13.03.2009 , aktualizacja: 12.03.2009 18:51
A A A Drukuj
Taki ma być stadion na Maślicach Materiał UM Wrocławia Taki ma być stadion na Maślicach
Zaplanowane na najbliższą środę podpisanie umowy na budowę wrocławskiego stadionu z konsorcjum, którego liderem jest Mostostal, może opóźnić się o miesiąc. Przegrany konkurent Mostostalu, niemiecka firma Max Bögl, wciąż nie daje za wygraną i o kontrakt chce walczyć w sądzie
SONDAŻ
Kto wygra w sporze o stadion?

Max Boegl
Mostostal
Nikt, kłótnie sprawią, że nie zdążymy z budową na czas
Nikt, bo odbiorą nam prawo do Euro

Spór o to, kto wybuduje stadion na Maślicach, trwa już kilka tygodni i charakteryzuje się dramatycznymi zwrotami akcji. Najpierw komisja przetargowa spółki Wrocław 2012 uznała, że zrobi to Mostostal. Ale po proteście Maksa Bögla zmieniła decyzję i przyznała kontrakt jemu. Mostostal takie rozstrzygnięcie zaskarżył z kolei do Krajowej Izby Odwoławczej i ta 2 marca przyznała mu rację. Wrocławscy urzędnicy zapewniali, że tym razem decyzja jest ostateczna, i zapowiedzieli, że w najbliższą środę podpiszą z Mostostalem umowę. Do tego czasu uprawomocni się bowiem werdykt KIO.

Podpisanie umowy może się jednak opóźnić, bo w poniedziałek Max Bögl skierował skargę na rozstrzygnięcie KIO do wrocławskiego sądu okręgowego.

Falk Rumbergher, prokurent niemieckiej firmy, nie zdradza jej szczegółów, ale zapewnia, że sprawa powinna się szybko rozstrzygnąć: - Zalecałbym władzom Wrocławia wstrzymanie się z podpisaniem umowy z Mostostalem.

Według Anity Wichniak-Olczak z Urzędu Zamówień Publicznych postępowanie Maksa Bögla jest zgodne z ustawą o zamówieniach publicznych: - Choć nie wstrzymuje ewentualnego podpisania umowy, to decyzja sądu może być inna niż ta wydana przez KIO. Bo sąd rozpatruje skargę nie tylko pod względem formalnym, jak to robiła Izba, ale również pod względem merytorycznym.

W magistracie skarga wywołała konsternację. Sąd ma miesiąc na jej rozpatrzenie, dlatego urzędnicy zastanawiają się, czy z podpisaniem umowy nie poczekać do rozstrzygnięcia. W konsekwencji oczywiście opóźni się początek budowy.

W czwartek miejscy prawnicy analizowali, jakie szanse na sukces ma Max Bögl. To ważne, bo od decyzji sądu nie przysługuje ani odwołanie, ani kasacja. Jeśli uzna on, że zwycięzcą powinien być jednak Max Bögl, a miasto wcześniej podpisze umowę z Mostostalem, to Niemcy w kolejnym pozwie mogliby domagać się nie tylko odszkodowania, ale także rozwiązania umowy z konkurentem i podpisania z nimi.

Michał Janicki, odpowiedzialny za przygotowania do Euro 2012, przyznaje, że miasto na razie nie wie, co zrobić: - Decyzję podejmie prezydent w zależności od oceny ryzyka. W wersji pesymistycznej możemy odczekać te 30 dni i jeśli sąd podtrzyma orzeczenie KIO, to nie ma problemu i podpisujemy umowę z Mostostalem. Ale jeśli uzna inaczej, będziemy musieli podpisać umowę z Maksem Böglem.

Mostostal takiej sytuacji w ogóle nie bierze pod uwagę. - Jesteśmy przekonani, że decyzja KIO była prawidłowa. W tej chwili koncentrujemy się na przygotowaniach do podpisania umowy - mówi Agnieszka Kuźma-Filipek z centrali firmy.

Sprawa może jednak przyjąć także inny obrót. 30 dni, jakie sąd ma na wydanie orzeczenia, to tylko termin ustawowy. W praktyce sprawa może trwać dłużej. Jeśli więc miasto zaryzykuje i podpisze umowę z Mostostalem przed jego wydaniem, a sąd uzna, że stadion budować powinien jednak Max Bögl, to sprawa o odszkodowanie i zmianę wykonawcy może trwać nawet kilka lat. Dużo więcej niż budowa samego obiektu.

- W takim wypadku Max Bögl będzie mógł oczywiście liczyć tylko na odszkodowanie - zaznacza Janicki.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 69 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Niekończąca się wojna o wrocławski stadion etruskw-w 13.03.09, 08:12

    Pan Janicki zaczyna używać ciekawej nowomowy "że miasto na razie nie wie, co zrobić" , Panie Janicki mów Pan za siebie bo to Pan sobie dobierasz ludzi do pracy według własnego widzi misię »

  • Niekończąca się wojna o wrocławski stadion rk111 13.03.09, 08:32

    Debilne prawo , ciekawe jak długo jeszcze firmy będą sabotowały budowy w naszym kraju , jak długo inwestor będzie miał mniej do powiedzenia od wykonawcy - czas na zmiany czas na ograniczenie»

  • Niekończąca się wojna o wrocławski stadion drugi-agawa7 13.03.09, 17:21

    Mieliśmy już niekończące się wojny o obwodnicę,o lotnisko,teraz kolej na stadion.Przy takich urzędnikach miejskich ręce opadają.Na każdym kroku niemoc i nieudolność.Należałoby się zastanowić»