Wolałam rodzić w Lubinie niż w rodzinnej Legnicy

Marta, mama 5-tygodniowej Oli
03.03.2009 , aktualizacja: 03.03.2009 11:38
A A A Drukuj
GODNIE RODZIĆ WE WROCŁAWIU - LIST. Jestem legniczanką, ale chciałabym również podzielić się wrażeniami z porodu. Córkę urodziłam w Szpitalu im. Jonstona w Lubinie. Nie zdecydowałam się na poród w rodzinnym mieście. Dlaczego?

Na porodówce w Legnicy pojawiłam się dwukrotnie pod koniec grudnia (termin miałam na 8 stycznia). Byłam zainteresowana warunkami i możliwościami. Personel medyczny nie był uprzejmy i udzielał sprzecznych informacji. Udało mi się wydobyć od niezbyt miłego lekarza, że nie mam szansy otrzymania znieczulenia zewnątrzoponowego, a jeśli tego chcę, to powinnam jechać na Zachód...

Opłata za poród rodzinny to 20 zł + 80 zł darowizna (zrozumiałam, że jeśli nie zapłacę, to mogę być gorzej traktowana), a pobyt w tzw. separatce kosztuje 250 zł. Położne powiedziały zaś wprost, że pierwiastki są nacinane, bo jakżeby inaczej?

I wtedy zdecydowałam się na Lubin. Pani, z którą rozmawiałam przez telefon, udzieliła mi fachowych rad i konkretnych informacji i powiedziała, że starają się chronić krocze nawet pierwiastkom, zaproponowała przyjazd do szpitala w celu zwiedzenia porodówki, zapewniła, że poród rodzinny nic nie kosztuje, separatka również, o ile jest wolna i ordynator podpisze zgodę.

Do szpitala w Lubinie trafiłam tydzień po wyznaczonym terminie porodu, 15 stycznia. Urodziłam 17.

Sam poród - wspaniały młody lekarz i doświadczona położna. Bez nacinania! Trzy dni po porodzie, w dniu wypisu, byłam w stanie zrobić porządki w domu!

Opieka na patologii ciąży i położnictwie w porządku, poza jednym antypatycznym lekarzem, na dodatek niezbyt delikatnym (opinia większości kobiet tam rodzących).

Mogę narzekać tylko na to, że szpital był przepełniony i dopiero w drugiej dobie po porodzie przeniesiono mnie i córkę na oddział noworodkowy - panie z tego oddziału praktycznie nie interesowały się nami. Nikt mi nie pokazał, jak przystawić do piersi, przewinąć, itp. - dzięki Bogu za doświadczoną koleżankę na sali.

Bałagan przy wypisie - kolejny minus.

No i szpitalna dieta, która dla matek karmiących powinna być inna - śniadanie i kolacja nie wystarczą kobietom w połogu i karmiącym, a swoją drogą, czy można karmiącym serwować kapustę?

W ogólnym rozrachunku i tak się cieszę, że wybrałam Lubin. Po pięciu tygodniach od porodu mogę stwierdzić, że drugie dziecko, o ile się pojawi, to przyjdzie na świat również przy ul. Bema w Lubinie.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów