Już myślę o kolejnym porodzie
01.03.2009
, aktualizacja: 01.03.2009 19:22
GODNIE RODZIĆ WE WROCŁAWIU - LIST. Rodziłam córkę w szpitalu na Kamieńskiego w listopadzie 2008 roku. Niestety chyba zasmucę większość, bo nie mogę powiedzieć złego słowa na temat samego szpitala i obsługi.
ZOBACZ TAKŻE
- Po castingu na porodówkę (01-03-09, 17:03)
- Poród w porządku, pobyt na oddziale - dramat (01-03-09, 16:52)
- Wolę urodzić w małym szpitalu (01-03-09, 16:41)
- Było ciasno, ale nie narzekam (01-03-09, 16:25)
SERWISY
Może jedyne, co mogłoby mi się nie podobać, to fakt, że przed porodem leżałam na patologii ciąży prawie dwa tygodnie, co nie należy do rzeczy supermiłych, jak każdy pobyt w szpitalu. Ale leżałam nie dlatego, że chcieli sztucznie zapełnić łóżka, czy jak to można by nazwać, ale z troski, jaką otoczyli mnie lekarze. Troski o zdrowie moje i mojego dziecka, które, jak się okazało, przyszło na świat w jak najlepszej kondycji.
W szpitalu zjawiłam się ze skierowaniem od mojego lekarza prowadzącego z przychodni z podejrzeniem małowodzia i hypotrofii - wiadomo, w takich sprawach nie ma co gdybać i trzeba uważać.
Oczywiście mogłam się wypisać na własne żądanie, ale po rozmowie z ordynatorem, który niemalże prosił mnie o pozostanie na oddziale, nie miałam żadnych wątpliwości.
Jak już pisałam, personel na Kamieńskiego naprawdę jest w porządku: uśmiechnięty i pomocny. Sam poród też, o ile to możliwe, będę wspominać miło. Położna, która się mną zajęła, i mój mąż zrobili wszystko, abym nie męczyła się za długo i aby dziecko wyszło na świat szybciutko - i tak też się stało. Sama akcja porodowa trwała dwie godziny - to jak na pierwszy poród chyba całkiem niezły wynik:)
Położne na oddziale dla noworodków też okazały się uśmiechnięte, doświadczone, pomocne, a jak mówi mój mąż i ja też muszę to stwierdzić - niezłe laseczki, aż miło popatrzeć:)
Od tego czasu minęły już ponad trzy miesiące. Wspominamy czas porodu i nie mówię, że nie myślimy o następnym.
Dużo bym mogła pisać miłych i pochwalnych słów na temat tego szpitala i obsługi, ale kto by znalazł czas na ich czytanie. Powiem tak: nie jestem ani urzędnikiem, ani nikim ważnym. Jestem zwykłą obywatelką, więc nie było mowy o żadnych układach czy znajomościach.
Chciałabym, aby w gazetach pojawiały się i pochwalne teksty, a nie tylko narzekania i złe recenzje. Myślę, że dobrych słów jest tak mało, bo ludzie zwykli dzielić się tylko złymi przeżyciami. Te dobre zachowuje się głęboko w pamięci i ma się tyle czasu i samozaparcia, aby się nimi podzielić. A szkoda.
Dlatego piszę i nie narzekam, tylko chwalę :)
W szpitalu zjawiłam się ze skierowaniem od mojego lekarza prowadzącego z przychodni z podejrzeniem małowodzia i hypotrofii - wiadomo, w takich sprawach nie ma co gdybać i trzeba uważać.
Oczywiście mogłam się wypisać na własne żądanie, ale po rozmowie z ordynatorem, który niemalże prosił mnie o pozostanie na oddziale, nie miałam żadnych wątpliwości.
Jak już pisałam, personel na Kamieńskiego naprawdę jest w porządku: uśmiechnięty i pomocny. Sam poród też, o ile to możliwe, będę wspominać miło. Położna, która się mną zajęła, i mój mąż zrobili wszystko, abym nie męczyła się za długo i aby dziecko wyszło na świat szybciutko - i tak też się stało. Sama akcja porodowa trwała dwie godziny - to jak na pierwszy poród chyba całkiem niezły wynik:)
Położne na oddziale dla noworodków też okazały się uśmiechnięte, doświadczone, pomocne, a jak mówi mój mąż i ja też muszę to stwierdzić - niezłe laseczki, aż miło popatrzeć:)
Od tego czasu minęły już ponad trzy miesiące. Wspominamy czas porodu i nie mówię, że nie myślimy o następnym.
Dużo bym mogła pisać miłych i pochwalnych słów na temat tego szpitala i obsługi, ale kto by znalazł czas na ich czytanie. Powiem tak: nie jestem ani urzędnikiem, ani nikim ważnym. Jestem zwykłą obywatelką, więc nie było mowy o żadnych układach czy znajomościach.
Chciałabym, aby w gazetach pojawiały się i pochwalne teksty, a nie tylko narzekania i złe recenzje. Myślę, że dobrych słów jest tak mało, bo ludzie zwykli dzielić się tylko złymi przeżyciami. Te dobre zachowuje się głęboko w pamięci i ma się tyle czasu i samozaparcia, aby się nimi podzielić. A szkoda.
Dlatego piszę i nie narzekam, tylko chwalę :)
Najnowsze wiadomości
-
Na Uniwersytecie Przyrodniczym wykład prof. Miodka
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś wody we Wrocławiu
-
Policyjna doba w liczbach. Ponad 40 pijanych kierowców
-
Poranne korki we Wrocławiu. Lepiej omijać te ulice
-
Braniborska znów jest otwarta dla zmotoryzowanych
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś prądu we Wrocławiu
-
Uwaga kierowcy: na Milenijnym wyłączą sygnalizację
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Już myślę o kolejnym porodzie
cassia80
02.03.09, 11:16
Absolutnie się zgadzam. Ja rodziłam w szpitalu na Kamińskiego w sierpniu 2008 r. I nie mogę narzekać. Personel miły, profesjonalny. Pomimo "przepełnienia" mieli czas dla każdej z nas. »
Najczęściej czytane24 htydzień




