Zima trzyma na Dolnym Śląsku. I nie popuści

Magda Piekarska
20.02.2009 , aktualizacja: 20.02.2009 20:21
A A A Drukuj
Odkopanie samochodu spod zaspy śniegu? Dziesięć minut. Odśnieżenie chodnika przed domem? Godzina. Przedarcie się przez korki z peryferiów do centrum miasta? Dwie godziny. Wrocław został w piątek sparaliżowany przez zimę. Żeby nie spóźnić się do pracy, część z nas musiałaby wstać przynajmniej dwie godziny wcześniej niż zwykle.
Zima we Wrocławiu, 20 lutego 2009 r.
Fot. Łukasz Giza/AG
Zima we Wrocławiu, 20 lutego 2009 r.


Paradoksalnie największy chaos w mieście wywołał nie śnieg, ale beztroski kierowca tira, który wyjeżdżając spod remontowanej Renomy, zapomniał zdemontować zamocowany na dachu dźwig. To właśnie nim zahaczył o trakcję tramwajową na ul. Świdnickiej, na kilka godzin blokując ruch między ul. Kościuszki a Podwalem. Uszkodził też tramwaj linii "6". Samochody i tramwaje były kierowane objazdami, gdzie grzęzły w kilometrowych korkach. Dopiero około godz. 13.30 ruch w tej części miasta został przywrócony.

Warunki panujące na dolnośląskich drogach były przyczyną kilku kolizji. M.in. na autostradzie A4, na wysokości Złotoryi, tir wpadł w poślizg i wylądował w rowie. Kierowcy przez kilka godzin mogli poruszać się tylko lewym pasem drogi.

Z kolei w miejscowości Dębowa Góra między Dzierżoniowem a Łagiewnikami drogę blokowały tiry, które miały problem z podjechaniem pod oblodzone wzniesienie. Policja kierowała samochody objazdem.

Atak zimy we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Prześlij relacje, zdjęcie, film na Alert24 lub na numer 605 24 24 24



Drogowcy ostrzegają: samochód na letnich oponach lepiej zostawić w domu. Nie tylko ze względu na ryzyko wypadku. Także dlatego, że opóźnia start na skrzyżowaniu. - Koła boksują w śniegu i zamiast dziesięciu na zielonym świetle skrzyżowanie opuszczają trzy auta - tłumaczy oficer dyżurny wrocławskiej drogówki.

Służby nie nadążają z usuwaniem śniegu. Najbardziej dramatyczne te zmagania są w Jeleniej Górze, gdzie śnieg trzeba wywozić za miasto, a soli zabrakło i prawdopodobnie trzeba ją będzie sprowadzać z Ukrainy.

Pługi śnieżne pracują nie tylko na wrocławskich ulicach, ale też na lotnisku. Dzięki temu warunki były w piątek wystarczające, żeby samoloty mogły wystartować ze Strachowic. Jednak nie wszyscy pasażerowie mogli dotrzeć na miejsce. Nie odleciały m.in. dwa samoloty do Monachium, nie przyleciał jeden z Warszawy.

Tylko we Wrocławiu straż miejska wystawiła w piątek 16 tysiączłotowych mandatów i skierowała dwa wnioski do sądu grodzkiego w sprawie nieodśnieżonych chodników i dachów. Na takie informacje o czeka Centrum Zarządzania Kryzysowego - tel. 071 371 67 04.

Obfite opady śniegu we Wrocławiu. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię

Nocny spacer przez śnieżną zamieć omal nie zakończył się tragicznie dla mieszkańca Legnicy, który w nocy z czwartku na piątek wracał z zakrapianego spotkania ze znajomymi w pobliskiej miejscowości Ziemnice. Wykazał się jednak wystarczającą przytomnością umysłu, żeby zadzwonić po pomoc na policję. - Nie wiem, gdzie jestem, jest mi zimno, nie mam siły iść dalej i zaraz mnie śnieg przysypie - powiedział. Po kilkudziesięciu minutach policjanci znaleźli go na poboczu drogi.

Solidnie zmarzło też ponad sto osób, które od godz. 16.45 czekały na odjazd pociągu z Dworca Głównego w stronę Górnego Śląska. Odjechali dopiero czwartym z kolei podstawionym składem dwie godziny później.

W sprawie śniegu mamy dobre wiadomości tylko dla narciarzy - pada i padać będzie. Przynajmniej do poniedziałku.



Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów