Kryzysów nie powodują spekulanci, tylko my sami

Klaus Bachmann*
18.01.2009 , aktualizacja: 18.01.2009 14:18
A A A Drukuj
Kryzysy są fantastycznymi przykładami tego, co w naukach politycznych nazywa się "dylematem działań zbiorowych": Racjonalność pojedynczego działania nie przekłada się na racjonalność w ramach całego społeczeństwa.
Klaus Bachmann, politolog i publicysta
Fot. Łukasz Giza / AG
Klaus Bachmann, politolog i publicysta




To, że mamy kryzys, taki z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko wirtualny, finansowy albo bankowy, jest już faktem. To widać choćby po tym, że teraz zaczyna się walka o to, jak go zwalczać: poprzez ulgi dla przedsiębiorstw, niższe podatki i stopy - aby firmy mogły zachować miejsca pracy i nie ograniczać inwestycji, czy raczej, jak chcą związki zawodowe, przez dotowanie konsumpcji, zwiększenie płac, aby konsumenci mogli więcej wydawać i poprzez popyt skłonić firmy do inwestowania. Ten spór jest tak stary jak konflikt między pracą i kapitałem, i on się nie rozstrzyga według tego, kto ma rację, tylko według tego, kto ma więcej władzy i większy wpływ na rząd i parlament.



Ten konflikt rządzi się pewnymi prawami, które można nazwać prawami kryzysu. Według niektórych z nich kryzys wcale nie musi być tylko negatywny. Stanowi też szansę i - jak każdy konflikt o dostęp do pieniędzy i władzy - daje niektórym grupom możliwość wzbogacenia się. Kto teraz ma dużo gotówki, może sobie pozwolić na więcej niż w czasach boomu, bo przedsiębiorcy w pogoni za klientami będą obniżać ceny wielu zgromadzonych przed kryzysem towarów, aby się ich pozbyć. Nigdy amerykańskie laptopy nie były tak tanie jak obecnie. Przedsiębiorstwa z dużą ilością gotówki mogą za bezcen wykupić zadłużoną konkurencję, której wartość akcji spada. Gorzej z pracownikami - ich siła przetargowa wobec pracodawców zniknie i realne płace albo staną w miejsce, albo nawet spadną. To zaś może się przyczynić do większej rentowności całej gospodarki - która ucierpiała na skutek podwyżek wymuszonych masową emigracją zarobkową po 2004 roku.



Kryzysy mają też polityczne konsekwencje: sprzyjają partiom skrajnym, prawicowo-populistycznym tak samo jak lewicowo-roszczeniowym, a zwłaszcza takim, które opowiadają się za wyższymi karami i większą represyjnością państwa, szukają kozłów ofiarnych, układów, przestępców i zewnętrznych i wewnętrznych wrogów. Z tego punktu widzenia PiS robi błąd, że akurat teraz przepisuje swój program wykreślając tam sztandarowe hasła o "walce z układem". PiS ma o wiele lepsze szanse "wygrać" na kryzysie niż pozostałe partie. Stracą na kryzysach niemal zawsze partie liberalne i partie rządzące, bo kryzys obnaża fakt, że rządy nie są w stanie w pojedynkę zapobiec kryzysom, mogą co najwyżej pogłębić albo załagodzić niektóre skutki.



Ogólnie rzecz biorąc, kryzysy są fantastycznymi przykładami tego, co w naukach politycznych nazywa się "dylematem działań zbiorowych": racjonalność pojedynczego działania nie przekłada się na racjonalność w ramach całego społeczeństwa. Z punktu widzenia pojedynczego obywatela racjonalne jest, aby w czasach kryzysu oszczędzać (bo nie wiadomo, jak długo kryzys będzie trwał i jak nas dotknie). Z punktu widzenia całej wspólnoty, całego państwa jest to irracjonalne, bo właśnie takie zachowanie powoduje, że kryzys się pogłębia, bo konsumpcja spada i za nią inwestycje i zatrudnienie. To pokazuje, jak bezsilne są rządy wobec zbiorowego działania obywateli. To jest moje osobiste "prawo kryzysowe": nie oczekiwać za dużo od władz, bo one też są bezsilne, w Polsce, w Niemczech i w Ameryce. Kryzysów nie powodują spekulanci ani politycy - my je robimy sami. Mało to pocieszenie, skoro nie ma możliwości, abyśmy mogli siebie powstrzymać od takiego zgubnego, a zarazem racjonalnego zachowania

* Klaus Bachmann - prof. politologii na Uniwersytecie Wrocławskim i w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej



Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Re: Kryzysów nie powodują spekulanci tylko my sam sothis666 18.01.09, 16:57

    To musi byc naprawde straszne.Tak sie znac na wszystkim.... ;)ps.powodujemy tez korki, z podobnych powodow:)»

  • Psychologicznie racja ale.. alakyr 18.01.09, 18:58

    Odpowidamy wszyscy w tym sensie że:- Kupujemy nowe dobra mimo że te które mamy są całkiem dobre. To napędza produkcję lodowek, samochodow, mebli do poziomu nieuzasadnionego rzeczywistymi»

  • Kryzysów nie powodują spekulanci, tylko my sami aekielski 18.01.09, 21:00

    Nobla 2009 z dziedziny ekonomii dla pana profesora.Nie politycy,nie spekulanci,tylko drobni zjadacze chleba.Co tam wojny,wynagrodzenia brane z sufitu.Winne za kryzys są te miliardy »