Uratowali innych, a sami zginęli w pożarze

Magda Nogaj, baj; komentarz Joanna Banaś
10.01.2009 , aktualizacja: 11.01.2009 17:26
A A A Drukuj

- Do końca życia będę słyszeć głos Wojtka. Walił w moje drzwi i krzyczał: Uciekajcie! Palimy się!". Potem widziałam go w czarnym worku. Jego żonę poznałam po sweterku. Też nie żyła. Uratowali nas, a sami zginęli - mówi Urszula, jedna z poszkodowanych w sobotnim pożarze przy ul. Kraszewskiego we Wrocławiu.

Śmiertelnie zatruli się czadem Zofia i Wojciech Korzeniowscy oraz ich 18-letnia córka Magda. Jej o rok starszy brat Piotr trafił do szpitala. To on, wracając przed północą od dziewczyny jako pierwszy poczuł na klatce schodowej swąd spalenizny i zawiadomił sąsiadów. Dym wydostawał się spod drzwi 58-letniej lokatorki, którą mieszkańcy znali z nadużywania alkoholu.

- Poszłyśmy do niej z Zosią. Było siwo od dymu....


pozostało 93% treści.

Artykuł zamknięty. Wykup kod i wpisz go w pole Kod dostępu.

Usługa Cena Rodzaj płatności
Dostęp do 1 artykułu 2,46 zł brutto (z VAT) Wyślij SMS o treści GA na nr 7216 »
Płatność online »
Dostęp do 3 artykułów 4,92 zł brutto (z VAT) Wyślij SMS o treści GA na nr 7416 »
Płatność online »
Dostęp do 10 artykułów 12,10 zł brutto (z VAT) Płatność »
Zasady udostępniania Archiwum Portalu Gazeta.pl: Usługę świadczy Agora SA
Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów