Skandalista Saso Filipovski: Trener Turowa pobił kibica

Szczepan Radzki
14.12.2008 , aktualizacja: 14.12.2008 21:14
A A A Drukuj
Koszykówka. Po meczu w Koszalinie trener koszykarzy Turowa Zgorzelec Saso Filipovski uderzył kibica i złamał mu nos. Szkoleniowiec został bezterminowo zawieszony przez władze PLK
Saso Filipovski
Fot. Andrzej Monczak / AG
Saso Filipovski
Filipovski oszalał, złamał nos kibicowi »

Wielki skandal, którego - niestety - głównym bohaterem został trener Turowa Saso Filipovski. Schodząc do szatni, sfrustrowany porażką dwoma punktami z miejscowym AZS-em, trener Filipovski uderzył głową jednego z koszalińskich kibiców i złamał mu nos.

Prezes klubu z Turowa Jan Michalski usiłuje bronić swojego trenera.

- To trochę naciągana teoria, bo przede wszystkim z relacji samego szkoleniowca wynika, że przez cały mecz był obrażany przez owego kibica, a poza tym przy zejściu do korytarza, w którym znajduje się szatnia, był szarpany i zareagował - tłumaczy prezes Michalski. - Do tego ochrona wpuściła kibica, który podobno jest jednym z byłych działaczy AZS-u, w miejsce gdzie nie powinno go być - dodaje Michalski.

Prezes Turowa twierdzi też, że jego gracze i trenerzy narzekali na tragiczną pracę ochrony, która w pewnym momencie podobno groziła Saso Filipovskiemu.

Filipovski spędził kilka godzin w areszcie w Koszalinie, gdzie wyjaśniał przyczyny zajścia. Co ciekawe, policję wezwali pracownicy i zawodnicy PGE Turowa. - Nasi gracze bali się, bo na hali doszło do jakiejś przepychanki. Zgłosili to komisarzowi i zadzwonili po policję - mówi prezes Turowa.

Władze zgorzeleckiego klubu na pewno odwołają się od decyzji PLK, która zawiesiła Filipovskiego.

"Nie zgadzamy się na takie postawienie sprawy, bo przecież ani policja, ani prokuratura nie postawiła nikomu zarzutów. Saso Filipovski jest w Zgorzelcu, nikt go nie zatrzymał, on sam chciał udać się na policję. Poza tym nikt nawet nie podjął próby wyjaśnienia sytuacji, więc uważamy, że sankcje nałożone na Saso Filipovskiego są nieadekwatne do zdarzenia" - pisze w oficjalnym komunikacie klubu prezes Jan Michalski.

Filipovski po meczu był sfrustrowany postawą swojego zespołu i kolejną, bo trzecią już z rzędu porażką. Wszystko wskazuje na to, że z tego powodu nie wytrzymał zaczepek jednego z fanów gospodarzy. Turów ma walczyć o mistrzostwo Polski i liczyć się w Pucharze Europy, ale do tej pory w europejskich pucharach zawodzi. Skład, którym dysponuje słoweński szkoleniowiec, nie spełnia oczekiwań, zespół gra słabo, bez charakteru. Nie udało się to także w Koszalinie, gdzie praktycznie przez całe spotkanie prowadzili gospodarze, a wynik meczu rzutem w ostatniej sekundzie ustalił Dante Swanson.

AZS Koszalin - PGE Turów Zgorzelec 70:68 (16:19, 22:14, 17:22, 15:13)

AZS: Mróz 10, Reese 17 (2), Swanson 12 (1), Łuszczewski 1, Mojica 18 (2) oraz Bogdan 0, Diduszko 0, Arabas 5 (1), Metelski 3, Milivić 4.

Turów: Roszyk 18 (3), Miljković 0, Daniels 14 (1), Bailey 11 (1), Turek 8 oraz Radojnić 1, Witka 14 (1), Kitzinger 0, Harris 2, Bochno 0.



Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 46 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów