Hardrockowe dzieci PRL-u

Rafał Zieliński
20.11.2008 , aktualizacja: 21.11.2008 09:22
A A A Drukuj
Utwór wrocławskiej kapeli rockowej Snake Charmer "Born in da PRL" robi karierę w internecie. W ciągu dwóch tygodni obejrzało i wysłuchało go ponad 100 tys. osób. Okrzyknięto go nawet hymnem "pokolenia zdjętego Teleranka"
Kapela Snake Charmer podbiła Internet utworem
Fot. Łukasz Giza/AG
Kapela Snake Charmer podbiła Internet utworem "Born in da PRL"
Do utworu "Born in the USA" Bruce'a Springsteena napisali własne słowa. Wspominają w nich PRL, ale nie ten z wielką polityką i historią w roli głównej. "Born in da PRL" kapeli Snake Charmer to pełen nostalgii wizerunek czasów dzieciństwa, okraszony sentymentalnym quasi-teledyskiem własnej roboty.



Węgierskie znaczki, na puszki szał... *

W rytm muzyki pojawiają się zdjęcia symboli tamtych czasów: woda toaletowa Wars, magnetofon Kasprzak, samochód Syrena, pralka Frania i słynna kaseta magnetofonowa firmy Stilon z Gorzowa. Jest pismo "Świat Młodych", syfon, krzywo pomalowani Indianie z plastiku i scena ze "Stawki większej niż życie". Uliczny saturator, deficytowy wtedy papier toaletowy i kartki na mięso, jedne z najbardziej rozpoznawalnych obecnie gadżetów z czasów żelaznej kurtyny. Są też rzeczy mniej znane, płyn po goleniu Amant, plastikowy pistolet-zabawka Precyzja. Jest Zbigniew Boniek, witryna Pewexu, piekielnie niewygodne, ale pożądane przez ówczesnych modnisiów, buty Relax. Nie mogło zabraknąć papierosów Klubowych i potężnej kolekcji puszek po napojach, prawdziwego rarytasu z tamtej epoki.

Adrian, wokalista zespołu: - To są migawki z naszego dzieciństwa. Nietrudno było znaleźć w sieci te zdjęcia.

Klip zamieszczony w serwisie Joe Monster.org w ciągu pierwszych dwóch tygodni obejrzało ponad 30 tys. internautów, jego odpowiedniki na You Tube - 10 tys. mniej. Łącznie teledysk obejrzało już ponad 100 tys. osób!

Produkcja wrocławian wzbudza emocje. Wielkie emocje.

Facet z wąsem przeskoczył płot, lecz nie wiedziałem o co mu szło *

"Wzruszyłem się", "zawodowa rzecz", "świetny kawałek" - większość komentarzy jest zdecydowanie pozytywna. Najprawdopodobniej pochodzą od rówieśników muzyków. Piszą, że właśnie tak pamiętają PRL, że ich dzieciństwo wyglądało dokładnie tak, jak my to opisaliśmy.

Internauta Pabeloo napisał, że "aż się łezka w oku kręci...", Kajarafal: "prawdziwa piosenka, chwyta za serce". "Przy scenie z psem Pankracym po prostu się rozbeczałam" - wyznał Drzazga.

Pojawiły się też wpisy mniej entuzjastyczne: "Pamiętam, że za komuny mój dziadek siedział w więzieniu. Babcia płakała, rodzice się bali. Ale pamiętam też fajne momenty, zabawy z kumplami, Vibovit i oranżadę w woreczkach. Fajnie, że właśnie to przypominacie, bez tej całej polityki" - napisał jeden z internautów.

Polityki w teledysku prawie nie ma: zdjęcia Lecha Wałęsy, Wojciecha Jaruzelskiego, Okrągły Stół, gdzieś na trzecim planie przez parę sekund słychać skandowanie: "Solidarność! Solidarność!", powiewają flagi.

- Ale zdarzały się nawet bardzo ostre komentarze, zarzucano nam, że jesteśmy bandą gówniarzy, którzy nic nie wiedzą o tamtych czasach i jadą na modzie na retro - mówi Adrian. Opinie niektórych internautów były tak radykalne, że zespół opublikował oświadczenie. Zaznaczyli, że "utwór nie wychwala systemu totalitarnego, jest tylko wyrazem nostalgii za dzieciństwem, które przypadało właśnie na tamten okres".

- Byliśmy wtedy dziećmi i żadna polityka nas nie obchodziła. Jedyną styczność z nią mieliśmy w grudniu 1981 r., kiedy zamiast Teleranka dostaliśmy w telewizji Jaruzelskiego. Nawet nie wiedzieliśmy dlaczego, interesowało nas tylko to, dlaczego nie ma naszego programu. Potem odeszli Ruscy, ale też chyba nie do końca wiedzieliśmy dlaczego. Tak wyglądała polityka oczami dziecka.

... liczyło się, że kumpli masz na dobre i złe... *

Na spotkanie w redakcji przyszedł tylko Adrian: - Tylko ja mogłem się wyrwać z pracy.

Jest przedstawicielem handlowym, obecnie zmienia branżę. Gitarzysta Andrzej jest handlowcem, Kamil, perkusista, pracuje jako doradca finansowy. Drugi gitarzysta Tomek uczy historii, Wojtek, basista i autor tekstu "Born in da PRL", jest doktorem polonistyki, pracuje w agencji reklamowej.

W tym składzie grają od września 2005 r. Według oficjalnej biografii Snake Charmer powstał pięć lat wcześniej, a pierwsze muzyczne kroki członkowie zespołu stawiali dekadę temu, niektórzy znają się jeszcze z czasów podstawówki. Adrian: - Zaczynaliśmy wszyscy tak samo: w szkole średniej mieliśmy takie same marzenia i pasje, czuliśmy tę samą muzykę, więc po prostu zakładaliśmy kapele. To nie byli tylko ludzie z gitarami, to byli kumple z klasy, z ławki. Teraz zespoły to często projekty, w które ktoś angażuje kompletnie nieznające się osoby, taka muzyczna łapanka.

Ich muzyka to proste, gitarowe granie zakorzenione w latach 70. i 80. i hardrockowy show bez udziwniania i pozowania. Adrian: - Wzorem dla nas są takie kapele jak Led Zeppellin, AC/DC czy Metallica: świetna muzyka, pozytywna energia i dobra zabawa na scenie. Bez najmniejszego wyrachowania.

Średnia wieku w zespole to 32 lata. Na przeglądach często zostawiają w tyle młodsze i lepsze technicznie zespoły. Czasem czujemy się jak starsi bracia, ale na scenie znikają granice - mówi Adrian. - Naprawdę chcemy pokazać, że klasyczny rock nie umarł, choć wielu go już pochowało.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 124 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Hardrockowe dzieci PRL-u panfranek 29.11.08, 16:15

    słabe, nawet jak na "dowcip".»

  • Hardrockowe dzieci PRL-u arcticwolf 29.11.08, 20:19

    Po prostu zajebiste przynajmniej dla tych którzy w tym dorastali tak jak ja no i Bruce Springsteen to też moja ikona.»

  • Wzruszyłem się słuchajac, prawie tak jak przy ... konrad.ludwik02 30.11.08, 10:07

    Wzruszyłem się słuchajac, prawie tak jak przy "Tylko niech przestaną truć, Pepe, Pepe - wróć!" Dla jednych - wspomnienie własnej młodości, dla drugich - wspomnienie młodości swoich dzieci, »