Wciąż odwracam te żuki

Magda Podsiadły
13.11.2008 , aktualizacja: 13.11.2008 14:37
A A A Drukuj
Rozmowa z Aleksandrem Sobiszewskim*, szefem Pantomimy Wrocławskiej o zwierzętach, naturze miłości, kobietach, cyrku, weltschmerzu i "Świecie według Kiepskich"

Fot. Paweł Kozioł / AG
"Galapagos", spektakl Wrocławskiego Teatru pantomimy w reżyserii Aleksandra Sobiszewskiego
Aleksander Sobiszewski, mim, szef Wrocławskiego Teatru Pantomimy
Fot. Łukasz Giza/AG
Aleksander Sobiszewski, mim, szef Wrocławskiego Teatru Pantomimy
Magda Podsiadły: Kilka miesięcy temu pojechałeś po raz pierwszy do kolebki ludzkości, czyli do Afryki. Czego tam szukałeś?

Aleksander Sobiszewski: Zwierząt w stanie dzikim. Zwłaszcza małp. W Kenii uczestniczyłem w małpim przedstawieniu na żywo, w naturalnych warunkach. Małpia rodzina robiła dokładnie to, co ludzie w moim przedstawieniu „Małpy” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy.

Odkąd zacząłeś reżyserować, ujawniasz fascynacje zoologiczne. W debiutanckiej "Czarnej Babce" była wielka świnia, potem "Małpy", niedawno "Galapagos" z waranami w roli głównej. Podpisałeś pakt ze zwierzętami?

- Fascynuje mnie świat przyrody, istoty o zachowaniach innych niż ludzkie, które wbrew pozorom bardzo przypominają nasze. Szukam asocjacji z ludzką naturą i odnajduję ich wiele.

I dochodzisz na scenie do ponurych konstatacji.

- Bo świat jest ponury. Piękno i okrucieństwo przyrody fascynuje mnie i przeraża zarazem. Tak, świat jest do dupy, ale jak już przylazłem na ten świat, to próbuję coś zmienić, metaforycznie uratować choć jedno istnienie. Jak Gombrowicz.

To znaczy?

- Tak jak on chodzę po plaży i odwracam leżące na plecach żuki. On też odwracał, odwracał, aż omdlał, bo wciąż jakieś żuki jeszcze pozostawały. I pojął, że istnieje kres jego możliwości niesienia pomocy. Ja jeszcze nie wiem, gdzie jest mój kres. Więc wciąż odwracam te żuki.

W teatrze?

- Tak, staram się robić widowiska nieobojętne. Nie szukam życia w literaturze, w klasyce, ale w tu i teraz. Próbuję opowiedzieć na scenie o tym, co mnie teraz dotyka, z czym nie mogę się pogodzić, pojąć.

A co Cię uwiera?

- Przemijanie i śmierć. Staram się je oswoić poprzez sztukę. To dobry sposób na przyjęcie tego, co nieuchronne.

A co Cię cieszy?

- Kobieta. Wspaniały dodatek do mężczyzny, albo odwrotnie. Między mężczyzną a kobietą istnieje cudowna więź seksualna. Na scenie czy na ekranie zabiegi erotyczne sprawiają wrażenie zabawnych, ja aż chichoczę, widząc niezgrabne dążenie twórcy do pokazania piękna zbliżenia. Im piękniej usiłuje to pokazać, tym głupiej i banalniej mu wychodzi. Tymczasem to trzeba pokazać bardziej śmiało, i fizycznie i psychologicznie. Jak Houellebecq choćby.

Zdarzyło ci się oszaleć z miłości?

- Za kawalerskich czasów miałem jakieś romanse, miłostki, aż zdarzyła mi się wielka mityczna miłość w Ameryce. Rzuciłem dla niej teatr, przepłynąłem ocean. Po roku rozwaliło się to z wielkim hukiem.Wróciłem tak szybko, jak poleciałem.

Henryk Tomaszewski aż chichotał, gdy przyszedłem po powrocie z Ameryki prosić o przyjęcie mnie na powrót do zespołu. Przyjął mnie, choć mój wyjazd postawił go w trudnej artystycznej sytuacji konieczności szukania zastępstwa do roli Puka w "Akcji - Sen nocy letniej". Ale Tomaszewski też penetrował w swoim teatrze ludzką naturę i moje szaleństwo było świetnym exemplum dla jego analizy natury miłości, miałkości tej miłości, tajemnicy, namiętności. Nurzał się w tym z uwielbieniem, wszystkie jego pantomimy o tym właśnie opowiadają.

Kim był dla Ciebie Henryk Tomaszewski?

- Wielką, tajemniczą, fascynującą osobowością. Samotnikiem, jako twórca i człowiek. Oczywiście, miał przyjaciół, pielęgnował przyjaźnie, zwłaszcza z jednym człowiekiem. Ale samotnie podążał własną drogą. Obserwowałem jego świat przez lata. To był człowiek stworzony wyłącznie do sztuki. Cała reszta, kolekcje, piękne przedmioty, to była nagroda, jaką sobie przyznawał za ciężką pracę i trwanie w samotności. Bo przecież on nie był pustelnikiem, siedział w centrum tygla ludzkich narowów, kompleksów, pretensji, był nieustannie w ogniu walki.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów