Lądek-Zdrój. Zdrowie w pijałkach
01.09.2008
, aktualizacja: 28.08.2008 17:22
Kiedyś był jednym z ważniejszych kurortów Europy. Cieszyli się nim po kolei Czesi, Habsburgowie, władcy Prus, a teraz my...
Zachwyca mnie niezwykły spokój. Jest cicho, szumią drzewa, szemrze potok, śpiewają ptaki. Na ulicach niewielu przechodniów, od czasu do czasu przejeżdża samochód. Lądek-Zdrój, otoczony Górami Złotymi, położony w dolinie rzeki Białej Lądeckiej, jest w naturalny sposób ukryty przed wzrokiem niewtajemniczonych.
***
Najpierw odkryłam młodszą, zdrojową część Lądka. W zielonej niecce po obu stronach koryta Białej Lądeckiej ulokowały się przepiękne budynki. Jedne mają pruski mur, inne delikatną secesyjną formę, jeszcze inne fantazyjne neogotyckie wieżyczki. Niemal każda willa pomalowana jest na inny kolor. Część przeszła renowację, wiele jednak czeka na lepsze czasy. Większość budynków zaadaptowano na domy wypoczynkowe, sanatoria, szpitale sanatoryjne. W pozostałych urządzono pensjonaty, apartamenty, pokoje do wynajęcia. Docieram do mojego lokum. Szpital sanatoryjny Jan jest skromnym, szarym budynkiem, ale jego historia sięga lat 80. XIX w., kiedy Lądek przeżywał swoje najlepsze lata.
Początek uzdrowiskowej kariery miasta sięga prawdopodobnie XI w. Już wtedy wykorzystywano lecznicze właściwości wód termalnych, których liczne źródła biją w Lądku-Zdroju. Nie zachowały się co prawda żadne materialne ślady tej działalności, ale jest świadectwo anonimowego poety, który opisał zniszczenie urządzeń kąpielowych Lądka przez Mongołów podczas najazdu na Śląsk w 1241 r.
Najstarszy (działający do dzisiaj) zakład kąpielowy Jerzy pochodzi z 1498 r. To także najstarsze sanatorium w Polsce. Jerzy powstał jako zaplecze wokół bijącego tu źródła o leczniczych właściwościach. Właśnie pod koniec XV w. czescy właściciele miejscowości zwrócili uwagę na zdrowotne działanie tutejszych wód.
Wędruję w kierunku Jerzego. Po drodze oglądam remontowaną właśnie neogotycką rezydencję z XIX w. Dawniej było w niej sanatorium dr. Hermana. Oglądam też drewniany most, który kiedyś prowadził do budynków sanatoryjnych leżących po drugiej stronie rzeki - przeciwległe działki należą dzisiaj do różnych właścicieli, na most nie można wejść.
Wchodzę do Nowego Jerzego, który powstał w czasie I wojny światowej - jest połączony ze Starym Jerzym łącznikiem. W przestronnym holu znajduje się ujęcie wody ze źródła św. Jerzy. Kupuję w recepcji kubek z ryciną Lądka i próbuję wody. Jest lekko gorzka. Mały łyk nikomu nie zaszkodzi, ale bez konsultacji z lekarzem więcej pić nie można - to wody radonowe, więc kuracja powinna być ordynowana przez medyka. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby wychylić cały kubek "winnej bohemy", pysznej kompozycji wyciągów z aloesu, żurawiny, głogu, herbaty lipowej, wina gronowego lub brandy i miodu, która wspomaga lecznicze działanie lądeckich wód. Wzmocniona tym specyfikiem zwiedzam Nowego Jerzego. W oknach witraże i płaskorzeźby o tematyce wodnej, wnętrza wyłożone drewnianymi boazeriami, stylowe meble i zegary. W części zabiegowej z 58 kabinami do kąpieli i zabiegów stoją stuletnie, trochę pożółkłe wanny. Kilka kroków od Jerzego było też uzdrowisko dla koni. Wody zużyte w kąpielach odprowadzano z sanatorium do stawu (teraz jest tu fontanna), w którym pławiono konie z obrzmieniami pęcin, grudami, cierpiące na sztywnienie ud, zołzy itd.
***
Lądeckie wody służyły jednak przede wszystkim ludziom. I to najznamienitszym osobistościom Europy. Najstarsze uzdrowisko w Polsce, jedno z najbardziej wiekowych w Europie (starsze od słynnego Baden-Baden) powoli, ale systematycznie zyskiwało na znaczeniu. Jego rozwój zapoczątkowało ponowne odkrycie źródła Marii w końcu XVII w. Ponowne, bo kiedy oczyszczono teren wokół źródła, odkryto urządzenia kąpielowe starsze niż tradycje kąpielowe przy źródle Jerzego. Nad zdrojem zbudowano zakład kąpielowy nazwany Marienbadem od imienia Maryi, aby zapewnić sobie jej pomoc w leczeniu. W jednej z drewnianych wanien Marienbadu moczył się w 1765 r. król pruski Fryderyk II Wielki. Władca był tak zadowolony z działania wód leczniczych, że zakazał swoim poddanym kurować się w innych uzdrowiskach niż lądeckie. Leczył się tu cesarz pruski Wilhelm I. Król pruski Fryderyk Wilhelm III i jego żona Luiza poznali się podobno w alejkach parków zdrojowych Bad Landeck, jak nazywano najpopularniejsze w XIX w. uzdrowisko Prus. Zażywał tu kąpieli przyszły prezydent USA Quincy Jones Adams, bywał pisarz Iwan Turgieniew, można było spotkać etnografa Oskara Kolberga. W Lądku świętował nawet 41. urodziny Johann Wolfgang Goethe.
***
W zabytkowych termach Marienbadu kąpać się można i dzisiaj. Tyle że zakład przyrodoleczniczy nazywa się teraz Wojciech, a termy są marmurowe. W 1878 r. rozebrano bowiem drewniany Zakład Maryjny i postawiono piękne neobarokowe termy wzorowane na łaźniach tureckich. Seans w basenie, kąpiel perełkową w wannie czy masaż może dzisiaj odbyć każdy. Trzeba tylko zarezerwować miejsce, bo chętnych do kosztowania atmosfery dawnego kurortu jest wielu. Zapisuję się na popołudniową godzinę i 15 minut wcześniej stawiam na basenie w kostiumie kąpielowym. Po natrysku zanurzam się w ciepłej wodzie i patrzę w górę. Ponad 30-metrowa kopuła nad basenem jest bogato ozdobiona płaskorzeźbami i pomalowana w pastelowe kolory. Błękitna woda ma 30 st. C i przyjemnie rozleniwia. Poza tym skutecznie odtruwa organizm, leczy schorzenia narządów ruchu, poprawia metabolizm i odporność organizmu. Kuracjusze chodzą po dnie basenu, przysiadają na marmurowych schodkach, leniwie przepływają z jednego końca okrągłej niecki na drugi. Po 30 minutach kąpieli czuję się trochę słabo, ale mam gładką skórę i wilczy apetyt. Wchodzę jeszcze na pierwsze piętro. Tam wokół marmurowego ronda zainstalowano ujęcia wód pitnych ze źródeł Zdzisław i Maria Skłodowska-Curie. Kuracjusze sączą wodę z porcelanowych pijałek, które są świetną pamiątką z Lądka (można je nabyć w recepcji Wojciecha). Ja kupuję tam Londofino, delikatne wafelki w kilku smakach. Miłośnikiem tego deseru był podobno Johann Strauss.
***
Wieczorem idę na spacer. Słońce kładzie się złotymi promieniami na Domu Zdrojowym. Niestety, piękny biały budynek z kolumnadą jest bardzo zaniedbany. W przebudowanym w latach 1900-02 Kurhausie mieścił się uzdrowiskowy dom kultury. Dzisiaj jest tu biblioteka, kawiarnia i cukiernia. W kawiarni Zdrojowa nastrojowe światła, zespół przygrywa do tańca, na drewnianym parkiecie tłum. Jest siódma po południu, a tu zabawa na całego. Po gruntownym remoncie Zdrojowej właścicielki organizują wieczorki taneczne i koncerty. W planach jest także klub prasy, bilardowy i szachowy. Już niedługo będzie też można w Zdrojowej jeść śniadania.
Kwitnące kiedyś życie towarzyskie Lądka próbuje ożywić garstka zapaleńców i miłośników miasteczka. Jednym z nich jest właściciel kawiarni Albrechtshalle. Ten niemłody już Austriak przyjechał kiedyś do Lądka na kurację i tak mu się tu spodobało, że postanowił zrobić coś dla miasta. Wyremontował dawną salę spacerową i urządził w niej kawiarnię. Można rozsiąść się w wygodnym fotelu przy kominku, zamówić kawę po wiedeńsku i rozkoszować się widokiem na park zdrojowy i wysoką kopułę Wojciecha. Nie odmawiajmy sobie tortu czekoladowego lub sernika z malinami - są znakomite.
***
Miasto dzieli się wyraźnie na dwie części. Zdrojowa leży na pofałdowanym terenie pełnym wielkich drzew, miejska jest starsza, płaska i prawie pozbawiona zieleni. Wędruję do niej wzdłuż Białej Lądeckiej. Na elewacji jednego z domów zauważam płaskorzeźbę Maryi z Dzieciątkiem i paletą malarską z pędzlami. Mieszkał tu w latach 20. XX w. malarz i konserwator rzeźb Leo Richter. Autorem dzieła jest natomiast kłodzki rzeźbiarz Franciszek Wagner. Dochodzę do mostu Świętojańskiego - najstarszego w Lądku. Piękna kamienna konstrukcja z 1565 r. jest ulubionym motywem malarzy i fotografów. Pośrodku dwóch przęseł mostu stoi figura św. Jana Nepomucena, patrona tonących, który chroni także przed powodziami. Jest to jedna z najstarszych figur tego świętego na Śląsku. Renowacji rzeźby w połowie XVIII w. dokonał najprawdopodobniej Michał Klahr Starszy (1693-1742), barokowy rzeźbiarz działający na ziemi kłodzkiej. Mówi się o nim, że potrafił wyrzeźbić ludzką duszę. Jest także autorem pomnika Trójcy Świętej na Rynku Starego Miasta. Ma siedem metrów wysokości, a postaci na kolumnie zostały ustawione w hierarchicznym porządku. Na szczycie Bóg Ojciec z Synem i Duchem Świętym, niżej Matka Boska na półksiężycu, a najniżej, na ziemskim piętrze, święci obojga płci, każdy ze swoim atrybutem. Pomnik stanął w podzięce za uratowanie Lądka z wielkiego pożaru w 1739 r. Było to ostatnie dzieło Klahra, który zmarł, zanim rzeźbę ustawiono na Rynku. Autorstwa artysty jest także płaskorzeźba Matki Boskiej na kamienicy nr 1 - domu, w którym mieszkał.
Obchodzę renesansowy Rynek zaliczany do najpiękniejszych na Śląsku. Otaczają go niewysokie kamieniczki. Renesansowe są proste, barokowe mają wybujałe kształty. Oznaczone są godłami. Kaduceusz pod nr. 4 symbolizował dom kupca, a ponieważ w handlu niezbędne jest szczęście, powyżej widnieje też Oko Opatrzności. Kocioł ze wstęgą i datą 1323 r. na domu nr 8 nawiązuje do tradycji piwowarskich, a podobizny pary cesarskiej na kamienicy nr 7 oznaczały dobre koneksje. Na przedwojennych pocztówkach widać piękne florystyczne malowidła zdobiące podcienia północnej pierzei Rynku. Malowideł już nie ma, ale podcienia nadal są malownicze. Restaurowany właśnie lądecki Rynek zaczyna nabierać kolorów. W pełnej krasie prezentuje się już neorenesansowy ratusz z 1872 r. Jeszcze kilka lat, trochę pieniędzy, mądry gospodarz i Lądek znowu zabłyśnie. I pewnie będą w nim gościć najważniejsze osobistości, tym razem zjednoczonej Europy.
***
Dojazd: nie ma bezpośredniego połączenia kolejowego, najbliższa stacja w Kłodzku. Z Warszawy jeździ do Lądka autokar, codziennie o godz. 21; rozkład PKS-u w Kłodzku: http://www.ng.pl/netgate/komunikacja/pks_o_klodzko.html
Noclegi: Szpital Uzdrowiskowy "Jan", ul. Paderewskiego 7, tel. 074 814 64 37. Położony nad rzeką Białą Lądecką budynek pochodzi z 1880 r., po gruntownym remoncie oferuje pokoje z telewizją satelitarną, telefonem i dostępem do internetu. Dwójka - 120-150 zł, zależnie od sezonu, całodzienne wyżywienie - 40 zł.
Zakład Przyrodoleczniczy "Wojciech", dwójka - 65-80 zł, zależnie od sezonu, skromne pokoje z telewizorami i radiem.
Jedzenie: Kawiarnia Albrechtshalle, ul. Lipowa 6a, tel. 074 814 81 48; znakomita kawa - 4-12 zł, pyszny tort szwarcwaldzki - 7 zł.
Restauracja Maleńka, ul. Klonowa 23, tel. 609 059 407. Malutki lokal nad Białą Lądecką w miejskiej części Lądka. W karcie spory wybór dań z grilla, domowe pierogi - 12 zł/9 szt., placek po węgiersku - 16 zł, pstrąg smażony na maśle - 14 zł.
W sieci
www.uzdrowisko-ladek.pl
www.ladek.pl
www.ladek.com.pl
***
Najpierw odkryłam młodszą, zdrojową część Lądka. W zielonej niecce po obu stronach koryta Białej Lądeckiej ulokowały się przepiękne budynki. Jedne mają pruski mur, inne delikatną secesyjną formę, jeszcze inne fantazyjne neogotyckie wieżyczki. Niemal każda willa pomalowana jest na inny kolor. Część przeszła renowację, wiele jednak czeka na lepsze czasy. Większość budynków zaadaptowano na domy wypoczynkowe, sanatoria, szpitale sanatoryjne. W pozostałych urządzono pensjonaty, apartamenty, pokoje do wynajęcia. Docieram do mojego lokum. Szpital sanatoryjny Jan jest skromnym, szarym budynkiem, ale jego historia sięga lat 80. XIX w., kiedy Lądek przeżywał swoje najlepsze lata.
Początek uzdrowiskowej kariery miasta sięga prawdopodobnie XI w. Już wtedy wykorzystywano lecznicze właściwości wód termalnych, których liczne źródła biją w Lądku-Zdroju. Nie zachowały się co prawda żadne materialne ślady tej działalności, ale jest świadectwo anonimowego poety, który opisał zniszczenie urządzeń kąpielowych Lądka przez Mongołów podczas najazdu na Śląsk w 1241 r.
Najstarszy (działający do dzisiaj) zakład kąpielowy Jerzy pochodzi z 1498 r. To także najstarsze sanatorium w Polsce. Jerzy powstał jako zaplecze wokół bijącego tu źródła o leczniczych właściwościach. Właśnie pod koniec XV w. czescy właściciele miejscowości zwrócili uwagę na zdrowotne działanie tutejszych wód.
Wędruję w kierunku Jerzego. Po drodze oglądam remontowaną właśnie neogotycką rezydencję z XIX w. Dawniej było w niej sanatorium dr. Hermana. Oglądam też drewniany most, który kiedyś prowadził do budynków sanatoryjnych leżących po drugiej stronie rzeki - przeciwległe działki należą dzisiaj do różnych właścicieli, na most nie można wejść.
Wchodzę do Nowego Jerzego, który powstał w czasie I wojny światowej - jest połączony ze Starym Jerzym łącznikiem. W przestronnym holu znajduje się ujęcie wody ze źródła św. Jerzy. Kupuję w recepcji kubek z ryciną Lądka i próbuję wody. Jest lekko gorzka. Mały łyk nikomu nie zaszkodzi, ale bez konsultacji z lekarzem więcej pić nie można - to wody radonowe, więc kuracja powinna być ordynowana przez medyka. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby wychylić cały kubek "winnej bohemy", pysznej kompozycji wyciągów z aloesu, żurawiny, głogu, herbaty lipowej, wina gronowego lub brandy i miodu, która wspomaga lecznicze działanie lądeckich wód. Wzmocniona tym specyfikiem zwiedzam Nowego Jerzego. W oknach witraże i płaskorzeźby o tematyce wodnej, wnętrza wyłożone drewnianymi boazeriami, stylowe meble i zegary. W części zabiegowej z 58 kabinami do kąpieli i zabiegów stoją stuletnie, trochę pożółkłe wanny. Kilka kroków od Jerzego było też uzdrowisko dla koni. Wody zużyte w kąpielach odprowadzano z sanatorium do stawu (teraz jest tu fontanna), w którym pławiono konie z obrzmieniami pęcin, grudami, cierpiące na sztywnienie ud, zołzy itd.
***
Lądeckie wody służyły jednak przede wszystkim ludziom. I to najznamienitszym osobistościom Europy. Najstarsze uzdrowisko w Polsce, jedno z najbardziej wiekowych w Europie (starsze od słynnego Baden-Baden) powoli, ale systematycznie zyskiwało na znaczeniu. Jego rozwój zapoczątkowało ponowne odkrycie źródła Marii w końcu XVII w. Ponowne, bo kiedy oczyszczono teren wokół źródła, odkryto urządzenia kąpielowe starsze niż tradycje kąpielowe przy źródle Jerzego. Nad zdrojem zbudowano zakład kąpielowy nazwany Marienbadem od imienia Maryi, aby zapewnić sobie jej pomoc w leczeniu. W jednej z drewnianych wanien Marienbadu moczył się w 1765 r. król pruski Fryderyk II Wielki. Władca był tak zadowolony z działania wód leczniczych, że zakazał swoim poddanym kurować się w innych uzdrowiskach niż lądeckie. Leczył się tu cesarz pruski Wilhelm I. Król pruski Fryderyk Wilhelm III i jego żona Luiza poznali się podobno w alejkach parków zdrojowych Bad Landeck, jak nazywano najpopularniejsze w XIX w. uzdrowisko Prus. Zażywał tu kąpieli przyszły prezydent USA Quincy Jones Adams, bywał pisarz Iwan Turgieniew, można było spotkać etnografa Oskara Kolberga. W Lądku świętował nawet 41. urodziny Johann Wolfgang Goethe.
***
W zabytkowych termach Marienbadu kąpać się można i dzisiaj. Tyle że zakład przyrodoleczniczy nazywa się teraz Wojciech, a termy są marmurowe. W 1878 r. rozebrano bowiem drewniany Zakład Maryjny i postawiono piękne neobarokowe termy wzorowane na łaźniach tureckich. Seans w basenie, kąpiel perełkową w wannie czy masaż może dzisiaj odbyć każdy. Trzeba tylko zarezerwować miejsce, bo chętnych do kosztowania atmosfery dawnego kurortu jest wielu. Zapisuję się na popołudniową godzinę i 15 minut wcześniej stawiam na basenie w kostiumie kąpielowym. Po natrysku zanurzam się w ciepłej wodzie i patrzę w górę. Ponad 30-metrowa kopuła nad basenem jest bogato ozdobiona płaskorzeźbami i pomalowana w pastelowe kolory. Błękitna woda ma 30 st. C i przyjemnie rozleniwia. Poza tym skutecznie odtruwa organizm, leczy schorzenia narządów ruchu, poprawia metabolizm i odporność organizmu. Kuracjusze chodzą po dnie basenu, przysiadają na marmurowych schodkach, leniwie przepływają z jednego końca okrągłej niecki na drugi. Po 30 minutach kąpieli czuję się trochę słabo, ale mam gładką skórę i wilczy apetyt. Wchodzę jeszcze na pierwsze piętro. Tam wokół marmurowego ronda zainstalowano ujęcia wód pitnych ze źródeł Zdzisław i Maria Skłodowska-Curie. Kuracjusze sączą wodę z porcelanowych pijałek, które są świetną pamiątką z Lądka (można je nabyć w recepcji Wojciecha). Ja kupuję tam Londofino, delikatne wafelki w kilku smakach. Miłośnikiem tego deseru był podobno Johann Strauss.
***
Wieczorem idę na spacer. Słońce kładzie się złotymi promieniami na Domu Zdrojowym. Niestety, piękny biały budynek z kolumnadą jest bardzo zaniedbany. W przebudowanym w latach 1900-02 Kurhausie mieścił się uzdrowiskowy dom kultury. Dzisiaj jest tu biblioteka, kawiarnia i cukiernia. W kawiarni Zdrojowa nastrojowe światła, zespół przygrywa do tańca, na drewnianym parkiecie tłum. Jest siódma po południu, a tu zabawa na całego. Po gruntownym remoncie Zdrojowej właścicielki organizują wieczorki taneczne i koncerty. W planach jest także klub prasy, bilardowy i szachowy. Już niedługo będzie też można w Zdrojowej jeść śniadania.
Kwitnące kiedyś życie towarzyskie Lądka próbuje ożywić garstka zapaleńców i miłośników miasteczka. Jednym z nich jest właściciel kawiarni Albrechtshalle. Ten niemłody już Austriak przyjechał kiedyś do Lądka na kurację i tak mu się tu spodobało, że postanowił zrobić coś dla miasta. Wyremontował dawną salę spacerową i urządził w niej kawiarnię. Można rozsiąść się w wygodnym fotelu przy kominku, zamówić kawę po wiedeńsku i rozkoszować się widokiem na park zdrojowy i wysoką kopułę Wojciecha. Nie odmawiajmy sobie tortu czekoladowego lub sernika z malinami - są znakomite.
***
Miasto dzieli się wyraźnie na dwie części. Zdrojowa leży na pofałdowanym terenie pełnym wielkich drzew, miejska jest starsza, płaska i prawie pozbawiona zieleni. Wędruję do niej wzdłuż Białej Lądeckiej. Na elewacji jednego z domów zauważam płaskorzeźbę Maryi z Dzieciątkiem i paletą malarską z pędzlami. Mieszkał tu w latach 20. XX w. malarz i konserwator rzeźb Leo Richter. Autorem dzieła jest natomiast kłodzki rzeźbiarz Franciszek Wagner. Dochodzę do mostu Świętojańskiego - najstarszego w Lądku. Piękna kamienna konstrukcja z 1565 r. jest ulubionym motywem malarzy i fotografów. Pośrodku dwóch przęseł mostu stoi figura św. Jana Nepomucena, patrona tonących, który chroni także przed powodziami. Jest to jedna z najstarszych figur tego świętego na Śląsku. Renowacji rzeźby w połowie XVIII w. dokonał najprawdopodobniej Michał Klahr Starszy (1693-1742), barokowy rzeźbiarz działający na ziemi kłodzkiej. Mówi się o nim, że potrafił wyrzeźbić ludzką duszę. Jest także autorem pomnika Trójcy Świętej na Rynku Starego Miasta. Ma siedem metrów wysokości, a postaci na kolumnie zostały ustawione w hierarchicznym porządku. Na szczycie Bóg Ojciec z Synem i Duchem Świętym, niżej Matka Boska na półksiężycu, a najniżej, na ziemskim piętrze, święci obojga płci, każdy ze swoim atrybutem. Pomnik stanął w podzięce za uratowanie Lądka z wielkiego pożaru w 1739 r. Było to ostatnie dzieło Klahra, który zmarł, zanim rzeźbę ustawiono na Rynku. Autorstwa artysty jest także płaskorzeźba Matki Boskiej na kamienicy nr 1 - domu, w którym mieszkał.
Obchodzę renesansowy Rynek zaliczany do najpiękniejszych na Śląsku. Otaczają go niewysokie kamieniczki. Renesansowe są proste, barokowe mają wybujałe kształty. Oznaczone są godłami. Kaduceusz pod nr. 4 symbolizował dom kupca, a ponieważ w handlu niezbędne jest szczęście, powyżej widnieje też Oko Opatrzności. Kocioł ze wstęgą i datą 1323 r. na domu nr 8 nawiązuje do tradycji piwowarskich, a podobizny pary cesarskiej na kamienicy nr 7 oznaczały dobre koneksje. Na przedwojennych pocztówkach widać piękne florystyczne malowidła zdobiące podcienia północnej pierzei Rynku. Malowideł już nie ma, ale podcienia nadal są malownicze. Restaurowany właśnie lądecki Rynek zaczyna nabierać kolorów. W pełnej krasie prezentuje się już neorenesansowy ratusz z 1872 r. Jeszcze kilka lat, trochę pieniędzy, mądry gospodarz i Lądek znowu zabłyśnie. I pewnie będą w nim gościć najważniejsze osobistości, tym razem zjednoczonej Europy.
***
Dojazd: nie ma bezpośredniego połączenia kolejowego, najbliższa stacja w Kłodzku. Z Warszawy jeździ do Lądka autokar, codziennie o godz. 21; rozkład PKS-u w Kłodzku: http://www.ng.pl/netgate/komunikacja/pks_o_klodzko.html
Noclegi: Szpital Uzdrowiskowy "Jan", ul. Paderewskiego 7, tel. 074 814 64 37. Położony nad rzeką Białą Lądecką budynek pochodzi z 1880 r., po gruntownym remoncie oferuje pokoje z telewizją satelitarną, telefonem i dostępem do internetu. Dwójka - 120-150 zł, zależnie od sezonu, całodzienne wyżywienie - 40 zł.
Zakład Przyrodoleczniczy "Wojciech", dwójka - 65-80 zł, zależnie od sezonu, skromne pokoje z telewizorami i radiem.
Jedzenie: Kawiarnia Albrechtshalle, ul. Lipowa 6a, tel. 074 814 81 48; znakomita kawa - 4-12 zł, pyszny tort szwarcwaldzki - 7 zł.
Restauracja Maleńka, ul. Klonowa 23, tel. 609 059 407. Malutki lokal nad Białą Lądecką w miejskiej części Lądka. W karcie spory wybór dań z grilla, domowe pierogi - 12 zł/9 szt., placek po węgiersku - 16 zł, pstrąg smażony na maśle - 14 zł.
W sieci
www.uzdrowisko-ladek.pl
www.ladek.pl
www.ladek.com.pl
Najnowsze wiadomości
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś wody we Wrocławiu
-
Policyjna doba w liczbach. Ponad 40 pijanych kierowców
-
Poranne korki we Wrocławiu. Lepiej omijać te ulice
-
Braniborska znów jest otwarta dla zmotoryzowanych
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś prądu we Wrocławiu
-
Uwaga kierowcy: na Milenijnym wyłączą sygnalizację
-
Czeka nas słoneczny dzień. Na termometrach 21 kresek
- 11 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień










