Kłodzko
01.05.2007
, aktualizacja: 06.10.2005 17:24
Kłodzko ma różne oblicza: podziemne i naziemne, dzienne i nocne
Poszukiwaczy skarbów nigdy tu nie brakowało. Górująca nad miastem twierdza była (i wciąż jest) pożywką dla tropicieli mitów, którzy ze starymi mapami w ręku próbują ustalić własną wersję historii. A jest ich wiele. Rzekomo właśnie tu znajduje się Bursztynowa Komnata, gdzieś pod ziemią nadal stoją niemieckie ciężarówki wojskowe, tu w czasie wojny ukryto obrazy z wrocławskiego muzeum, a podziemne korytarze ciągną się nie wiadomo jak daleko...
***
Wykuta w skale twierdza, część pruskich fortyfikacji na Dolnym Śląsku, rzeczywiście robi wrażenie. Naziemna część to ponad 30 ha, z dziedzińcem, skalnym wąwozem (tzw. suchą fosą) i bastionami, z których rozciąga się panorama miasta i okolic. To, co najbardziej intrygujące, jest schowane pod ziemią - w XVIII w. w skale wykuto 40 km podziemnych dróg! Rozgałęzione, na wielu poziomach, sięgają nawet 6 m w głąb.
Wykorzystując górzysty teren, niderlandzki fortyfikator Gerard Cornelius Walrewe stworzył na zlecenie pruskiego króla Fryderyka potężny system obronny. Budowana przez dziesiątki lat na Zamkowej Górze forteca i tzw. mała twierdza na Owczej Górze podczas oblężenia zamykały drogę do miasta. Ponad 2 tys. żołnierzy mogło stąd nie wychodzić przez pół roku - podziemne zakamarki mieściły wystarczającą ilość żywności, broni i amunicji.
- To najbardziej znane schody w Polsce - przewodniczka wskazuje stopnie, które zagrały w ostatnim odcinku "Czterech pancernych i psa", i zatrzaskuje za nami ze szczękiem masywne drzwi.
Budowniczowie sprzed dwóch stuleci mieli ok. 1,6 m wzrostu i nieraz trzeba schylić głowę, a "odcinek specjalny" - 90 cm wysokości - przejść w kucki. Niektórzy wycofują się ze strachu. Inni przeciwnie - wbrew zakazom przewodników na własną rękę buszują po splątanej podziemnej sieci zamieszkanej przez nietoperze.
Korytarze transportowe, wentylacyjne, minerskie z otworami strzelniczymi... Ogrom fortyfikacji zdumiewa i przytłacza. Aż trudno uwierzyć, że minerzy poruszali się tu w ciemnościach (pochodnie i składy prochu to zanadto wybuchowa mieszanka).
W XIX w. twierdza straciła znaczenie militarne i stała się więzieniem. W czasie ostatniej wojny trzymano tu politycznych, jeńców i dezerterów, działała filia łódzkiej fabryki zbrojeniowej AEG. Wśród więźniów wielu narodowości byli Polacy, którzy nawet wydawali satyryczną gazetkę "Pchła". Więziono tu także stu fińskich marynarzy. Przewodnicy opowiadają, że po rozstrzelaniu ciała wrzucono do dołów z wapnem, które rozsypano potem w gospodarstwach, żeby użyźnić ziemię.
Na godzinną wyprawę trzeba zabrać ciepłą kurtkę i wygodne buty. Pod ziemią jest chłodno (6 stopni), wilgotno (96 proc.) i ślisko. To niedobre miejsce dla klaustrofobików, przed czym ostrzega tablica przy wejściu. Twierdza czynna 9-18, bilety 12 zł, tel. (0-74) 867 34 68
***
Przedsmakiem twierdzy jest Podziemna Trasa Turystyczna im. Tysiąclecia Państwa Polskiego wiodąca pod starówką.
- Kłodzko było podziurawione pod ziemią jak ser tylżycki - opowiada Lech Majewski, przewodnik (z żoną, także przewodniczką, wydali zbiór legend o ziemi kłodzkiej). - Od średniowiecza kupcy pogłębiali piwnice, jak im się podobało.
Wiele korytarzy z gęstej, kilkupoziomowej sieci dawnych lochów i kupieckich magazynów, których nigdy nie nanoszono na żadne plany i nie zabezpieczano, po wojnie zaczęło się zapadać, grożąc katastrofą stojącym nad nimi zabytkowym kamieniczkom. Na apel miasta naukowcy z krakowskiej AGH, speleolodzy i górnicy ratowali Kłodzko od spodu. Część korytarzy zasypano (np. piwnice pod budynkami wschodniej pierzei rynku), część zabezpieczono, a po zakończeniu prac turystom udostępniono kilometr. W wilgotnych, ciasnych i skąpo oświetlonych korytarzach mijam XVI-wieczny portal, studnię, piec do wypieku chleba, kopie narzędzi katowskich - miecza, topora, gilotyny. To niesamowite uczucie, krążyć w ciszy podziemnymi przejściami ze świadomością, że tuż nade mną ludzie spieszą za swoimi sprawami.
Trasa czynna 9-17 (od listopada 10-15), bilety 5 i 7 zł, tel. (0-74) 867 30 48
***
W Muzeum Ziemi Kłodzkiej, oprócz stałej wystawy poświęconej bogatym tradycjom śląskiego szkła artystycznego, warto obejrzeć zegary. W salach dawnego konwiktu jezuickiego zgromadzono bogaty zbiór śląskich czasomierzy z XIX i XX w. Ceramiczne, drewniane, zdobione figurkami pasterek i rozbawionych dzieci, masywne gabinetowe, kuchenne, szwarcwaldzkie... Spece od marketingu niech się uczą z dawnych reklam, np. domu wysyłkowego Gwiazda: "Zegar z kukułką w oprawie drewnianej modnie snycowanej, pół i pełne godziny wywołuje kukuk, b. elegancki, dwie brzozowe ważki, pierwszorzędny mechanizm".
Muzeum Ziemi Kłodzkiej, ul. Łukasiewicza 4, środa- piątek 10-16, weekend 11-17, bilety 3 i 5 zł, w niedziele wstęp wolny. Telefonicznie można zamówić lekcje muzealne, tel. (0-74) 867 35 70, 867 38 95
Najnowsze wiadomości
-
Napinają trakcję na Sępolnie. Tyczki zdają egzamin
-
Tajemnice domowych faworków zdradza babcia Alicja [FOTO]
-
GOPR-owcy szukali zaginionych turystów. Bezskutecznie
-
Ewa Mańkowska z PSL została wicewojewodą dolnośląskim
-
Przyprowadź dziecko na bezpłatne badania małych stóp
-
Aż 12 rannych na krajowej 35. Droga jest zablokowana
-
Nowe loty krajowe w rozkładzie wrocławskiego lotniska
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień







