Tramwaj-żłobek dowoził tylko maluchy do żłobka MPK
11.09.2012
, aktualizacja: 11.09.2012 16:05
LIST CZYTELNICZKI. Z dużą przyjemnością czytam artykuły Beaty Maciejewskiej o historii Wrocławia. Człowiek chce i lubi być zakorzeniony - stąd drzewa genealogiczne i badanie historii miejsca, z którymi czujemy się związani.
Właśnie przeczytałam o wrocławskich tramwajach. Przypomniała mi się scena z końca czerwca 1950 roku - do Wrocławia przyjechaliśmy na Dworzec Nadodrze. Do domu na Sępolnie jechaliśmy konną lorą załadowaną dobytkiem i zobaczyłam pierwszy w życiu tramwaj - kremowy, z otwartą platformą. Wnioskując z miejsca, była to pewnie "jedynka".
W artykule o dziejach wrocławskich tramwajów natknęłam się na jedną niedokładność, dotyczący tramwaju-żłobka. Nie było takiego! MPK ze względu na godziny pracy matek tramwajarek prowadziło żłobek tygodniowy, który mieścił się na Zalesiu, w willi, w której działa obecnie hotel Rezydent (vis-a-vis klasztoru Sióstr Karmelitanek). Dzieci były dowożone białym (kremowym) wozem przystosowanym do przewozu maluchów. Czekał potem na specjalnej małej bocznicy na dzieci, które tego dnia były odbierane.
W latach 50. często jeździłam trasą Sępolno - pl. Grunwaldzki i widywałam ten czekający tramwaj. To był jeden motorowy wóz, dzięki temu nie musiał jechać na pętlę, wystarczyły odpowiednio ustawione zwrotnice.
Teraz, gdy po żłobku nie ma śladu, podczas któregoś remontu torów zlikwidowano też owo rozgałęzienie.
W artykule o dziejach wrocławskich tramwajów natknęłam się na jedną niedokładność, dotyczący tramwaju-żłobka. Nie było takiego! MPK ze względu na godziny pracy matek tramwajarek prowadziło żłobek tygodniowy, który mieścił się na Zalesiu, w willi, w której działa obecnie hotel Rezydent (vis-a-vis klasztoru Sióstr Karmelitanek). Dzieci były dowożone białym (kremowym) wozem przystosowanym do przewozu maluchów. Czekał potem na specjalnej małej bocznicy na dzieci, które tego dnia były odbierane.
W latach 50. często jeździłam trasą Sępolno - pl. Grunwaldzki i widywałam ten czekający tramwaj. To był jeden motorowy wóz, dzięki temu nie musiał jechać na pętlę, wystarczyły odpowiednio ustawione zwrotnice.
Teraz, gdy po żłobku nie ma śladu, podczas któregoś remontu torów zlikwidowano też owo rozgałęzienie.
Najnowsze wiadomości
-
Neonowy lew wraca na bramę wrocławskiego zoo [FOTO]
-
W sobotę pogrzeb Piotra Lucińskiego, studenta politechniki
-
Humaniści, matematycy, artyści. Oto laureaci małego Nobla
-
Wypadek na A4. Dwie osoby ranne. Utrudnienia
-
EIT+, czyli jak na Praczach powstaje naukowe miasteczko
-
Sprawdź, na których ulicach stoją dzisiaj fotoradary
-
O Krzykach na rynku mieszkań ciągle jest głośno

Sześć miast - tysiące wrażeń
Z wizytą w miejscowościach należących do Górnołużyckiego Związku Sześciu Miast











