Te samoloty mają wygrać w Ameryce. Zrobili je studenci
23.02.2012
, aktualizacja: 23.02.2012 14:37
Marcin Gawlak (konstruktor w klasie Regular), Karol Rosiak (konstruktor w klasie Mikro), Jakub Eichstaedt, Radek Majda (dyrektor ds. personalnych Hamilton Sundstrand), Michał Tabisz (rzecznik prasowy Polskich Zakładów Lotniczych), Jan Słowik i Jakub Wiater (koordynator projektu).
Studenci Politechniki Wrocławskiej zaprezentowali w czwartek modele samolotów, które wystartują w międzynarodowym konkursie "SAE Aero Design" organizowanym w Stanach Zjednoczonych. Zawody wygra drużyna, której samolot zdoła podnieść jak największy ciężar przy jak najmniejszej masie własnej modelu

Fot. Joanna Dzikowska / Agencja Gazeta
Model samolotu, który weźmie udział w międzynarodowym konkursie Sae Aero Design

Fot. Joanna Dzikowska / Agencja Gazeta
Modele samolotów, które wezmą udział w międzynarodowym konkursie Sae Aero Design

Fot. Joanna Dzikowska / Agencja Gazeta
We wnętrzu UTC Harpia zbudowanym z balsy znajduje się balast
ZOBACZ TAKŻE
- Bez pieniędzy za staż. Studenci ofiarami błędu uczelni (12-03-12, 21:00)
- Ciasne, albo żadne - szukamy mieszkania dla studenta (03-03-12, 20:00)
- 1500, 2500 czy 4000? O jakiej pensji marzą studenci (03-03-12, 18:00)
Członkami zespołu Zespół JetStream są studenci Inżynierii Lotniczej, zrzeszeni w Akademickim Klubie Lotniczym. W konkursie startują już po raz czwarty, w zeszłym roku zajęli czwarte miejsce na 30 drużyn z całego świata.
- Pracę nad tymi samolotami rozpoczęliśmy już w czerwcu ubiegłego roku, tuż po zakończeniu poprzedniego konkursu - opowiada Marcin Gawlak, konstruktor modelu w kategorii "regular", prezes Akademickiego Klubu Lotniczego. - Najwięcej czasu zajmuje praca nad projektem. Moglibyśmy oczywiście znaleźć optymalne rozwiązanie metodą prób i błędów, ale nie możemy sobie na to pozwolić ze względu na wysokie koszty. Z kolei obliczenia na sucho zajęłyby nam wiele lat. Skupiamy się więc przede wszystkim na analizie poprzednich modeli.
Kiedy projekt jest gotowy, większe modyfikacje nie wchodzą już w grę. - Potrzebne elementy, z których konstruujemy maszynę, zamawiamy w trzech kopiach - wyjaśnia Marcin Gawlak. - Zdarzało się bowiem, że ktoś niechcący nadepnął na gotowy model lub samolot nie wytrzymał podmuchu wiatru i roztrzaskał się. Samo składanie to miesiąc pracy, kiedy nad projektem spędzamy po trzydzieści godzin na dobę.
Pracę nad projektem łączą ze studiami. Gawlak: - Podczas zimowej sesji było ciężko, ale wykładowcy idą nam na rękę. Musimy oczywiście wszystko zaliczyć, ale możemy liczyć na wyrozumiałość. Po pięciu dniach nieustannej pracy trzeba pozwolić sobie na przerwę. Spotykamy się ze znajomymi, dziewczynami. Jak normalni ludzie.
Tegoroczny model różni się od poprzedniego materiałem i techniką wykonania. Zamiast styropianowej konstrukcji, studenci wykorzystali balsę, z której powstała żeberkowa konstrukcja ukrytego kadłuba. To kolejna nowość, która poprawia aerodynamikę całej maszyny. Modele startujące w klasie "regular", takie, jak UTC Harpia, która ma za zadanie unieść osiemnaście kilogramów balastu, ważą około pięciu kilogramów. W przeciwieństwie do kategorii "micro", nie można w nich wykorzystywać sztucznych materiałów, takich jak modyfikowane włókna. Ważący pół kilograma UTC Hornet wykorzystuje w swojej konstrukcji mikrowłókna węglowe, ich ilość jest jednak ograniczona wysokimi kosztami.
Dwudniowe zawody rozpoczną się 16 marca w Los Angeles. Najpierw komisja sprawdzi, czy waga i wymiary modeli zgadzają się z zadeklarowanymi. Podczas dni lotnych, samoloty startują tak często, jak tylko jest to możliwe - zwykle dziesięciu razy w ciągu dnia. Mają za zadanie, lecąc po okręgu, unieść jak najcięższy balast. Od szczęścia jednak ważniejsza jest niezawodność - maszyna, które wielokrotnie uniesie mniejszy ciężar może wygrać z tą, która podniesie więcej, ale tylko raz. Przy szczególnie spektakularnych wypadkach, kiedy np. samolot wpada do jeziora, przyznawana jest nieoficjalna nagroda za najlepszą kraksę.
Sponsorami Zespołu JetStream są Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu (produkujące śmigłowce, m. in. model S-70i Black Hawk) oraz firma Hamilton Sundstrand, również z branży lotniczej.
- Nie od razu udało nam się znaleźć sponsorów. O ile z kosztami produkcji uczelnia mogłaby poradzić sobie sama, to już wylot na zawody do USA był poza naszym zasięgiem - tłumaczy Jan Słowik, odpowiedzialny za współpracę ze sponsorami i promocję projektu. - Obdzwoniliśmy ponad 300 firm, nie tylko z branży lotniczej, zanim udało nam się coś załatwić. Kiedy nasz projekt został zaakceptowany, musieliśmy omówić każdy jego punkt z prawnikami. Nie było miejsca na nieścisłości.
- Projekt współpracy, który otrzymaliśmy od studentów Politechniki, był bardzo dobrze przygotowany - opowiada Michał Tabisz, rzecznik prasowy Polskich Zakładów Lotniczych. - Dostajemy bardzo dużo podobnych propozycji, ale ten zwracał uwagę profesjonalnym podejściem do tematu.
Firma zaproponowała już wrocławskim studentom odbycie praktyk w zakładzie w Mielcu: - Ich wiedza i zaangażowanie sprawiają, że potencjalnie mogą stać się cennymi naszymi pracownikami.
Inżynieria Lotnicza jest coraz popularniejszym kierunkiem na Politechnice Wrocławskiej. Kiedy członkowie JetStream zaczynali naukę, ich specjalizację wybrało około 20 osób. W tym roku zgłosiło się prawie 80.
- Pracę nad tymi samolotami rozpoczęliśmy już w czerwcu ubiegłego roku, tuż po zakończeniu poprzedniego konkursu - opowiada Marcin Gawlak, konstruktor modelu w kategorii "regular", prezes Akademickiego Klubu Lotniczego. - Najwięcej czasu zajmuje praca nad projektem. Moglibyśmy oczywiście znaleźć optymalne rozwiązanie metodą prób i błędów, ale nie możemy sobie na to pozwolić ze względu na wysokie koszty. Z kolei obliczenia na sucho zajęłyby nam wiele lat. Skupiamy się więc przede wszystkim na analizie poprzednich modeli.
Kiedy projekt jest gotowy, większe modyfikacje nie wchodzą już w grę. - Potrzebne elementy, z których konstruujemy maszynę, zamawiamy w trzech kopiach - wyjaśnia Marcin Gawlak. - Zdarzało się bowiem, że ktoś niechcący nadepnął na gotowy model lub samolot nie wytrzymał podmuchu wiatru i roztrzaskał się. Samo składanie to miesiąc pracy, kiedy nad projektem spędzamy po trzydzieści godzin na dobę.
Pracę nad projektem łączą ze studiami. Gawlak: - Podczas zimowej sesji było ciężko, ale wykładowcy idą nam na rękę. Musimy oczywiście wszystko zaliczyć, ale możemy liczyć na wyrozumiałość. Po pięciu dniach nieustannej pracy trzeba pozwolić sobie na przerwę. Spotykamy się ze znajomymi, dziewczynami. Jak normalni ludzie.
Tegoroczny model różni się od poprzedniego materiałem i techniką wykonania. Zamiast styropianowej konstrukcji, studenci wykorzystali balsę, z której powstała żeberkowa konstrukcja ukrytego kadłuba. To kolejna nowość, która poprawia aerodynamikę całej maszyny. Modele startujące w klasie "regular", takie, jak UTC Harpia, która ma za zadanie unieść osiemnaście kilogramów balastu, ważą około pięciu kilogramów. W przeciwieństwie do kategorii "micro", nie można w nich wykorzystywać sztucznych materiałów, takich jak modyfikowane włókna. Ważący pół kilograma UTC Hornet wykorzystuje w swojej konstrukcji mikrowłókna węglowe, ich ilość jest jednak ograniczona wysokimi kosztami.
Dwudniowe zawody rozpoczną się 16 marca w Los Angeles. Najpierw komisja sprawdzi, czy waga i wymiary modeli zgadzają się z zadeklarowanymi. Podczas dni lotnych, samoloty startują tak często, jak tylko jest to możliwe - zwykle dziesięciu razy w ciągu dnia. Mają za zadanie, lecąc po okręgu, unieść jak najcięższy balast. Od szczęścia jednak ważniejsza jest niezawodność - maszyna, które wielokrotnie uniesie mniejszy ciężar może wygrać z tą, która podniesie więcej, ale tylko raz. Przy szczególnie spektakularnych wypadkach, kiedy np. samolot wpada do jeziora, przyznawana jest nieoficjalna nagroda za najlepszą kraksę.
Sponsorami Zespołu JetStream są Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu (produkujące śmigłowce, m. in. model S-70i Black Hawk) oraz firma Hamilton Sundstrand, również z branży lotniczej.
- Nie od razu udało nam się znaleźć sponsorów. O ile z kosztami produkcji uczelnia mogłaby poradzić sobie sama, to już wylot na zawody do USA był poza naszym zasięgiem - tłumaczy Jan Słowik, odpowiedzialny za współpracę ze sponsorami i promocję projektu. - Obdzwoniliśmy ponad 300 firm, nie tylko z branży lotniczej, zanim udało nam się coś załatwić. Kiedy nasz projekt został zaakceptowany, musieliśmy omówić każdy jego punkt z prawnikami. Nie było miejsca na nieścisłości.
- Projekt współpracy, który otrzymaliśmy od studentów Politechniki, był bardzo dobrze przygotowany - opowiada Michał Tabisz, rzecznik prasowy Polskich Zakładów Lotniczych. - Dostajemy bardzo dużo podobnych propozycji, ale ten zwracał uwagę profesjonalnym podejściem do tematu.
Firma zaproponowała już wrocławskim studentom odbycie praktyk w zakładzie w Mielcu: - Ich wiedza i zaangażowanie sprawiają, że potencjalnie mogą stać się cennymi naszymi pracownikami.
Inżynieria Lotnicza jest coraz popularniejszym kierunkiem na Politechnice Wrocławskiej. Kiedy członkowie JetStream zaczynali naukę, ich specjalizację wybrało około 20 osób. W tym roku zgłosiło się prawie 80.
Najnowsze wiadomości
-
Narodowe murem za artystami, strajkuje w czwartek
-
Zarabiajmy we Wrocławiu na tym, czego inni nie mają
-
Za dziesięć dni będzie gotowy deptak na Kuźniczej [FOTO]
-
Pękła magistrala. Problemy z wodą w całym mieście
-
Idzie Euro: Zabierajcie rowery, bo demontują stojaki
-
A ja wolę jeździć po jezdni niż po ścieżkach rowerowych
-
Zwycięzca Planete Doc: Filmem chcę zmieniać świat
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



więcej zdjęć