Główka kapusty w roli rozdzieranej klatki piersiowej
17.02.2012
, aktualizacja: 17.02.2012 21:13
Najkrwawsze historie z dziejów Europy to temat najnowszego projektu Grupy Teatralnej Ad Spectatores. Pierwszy spektakl z cyklu "Hemofilia" - "Klątwa Habsburgów" w reżyserii Macieja Masztalskiego można oglądać od piątku we wrocławskim Art Hotelu

Fot. Sławomir Pawłowski / Agencja Gazeta
Spektakl "Klątwa Habsburgów" można od piątku oglądać we wrocławskim Art Hotelu

Fot. Sławomir Pawłowski / Agencja Gazeta
Spektakl "Klątwa Habsburgów" można od piątku oglądać we wrocławskim Art Hotelu

Fot. Sławomir Pawłowski / Agencja Gazeta
Spektakl "Klątwa Habsburgów" można od piątku oglądać we wrocławskim Art Hotelu

Fot. Sławomir Pawłowski / Agencja Gazeta
Spektakl "Klątwa Habsburgów" można od piątku oglądać we wrocławskim Art Hotelu
ZOBACZ TAKŻE
- Fantastycznie na obrzeżach. Rozmowa z Maciejem Masztalskim (16-02-12, 07:00)
"Hemofilia" to pionierski projekt - spektakl, w którym główną rolę odgrywa dźwięk.
Publiczność uczestniczy w nim z zasłoniętymi oczami i słuchawkami na uszach. Ale nie jest to zwykłe słuchowisko - wykorzystano tu nowoczesną technikę dźwięku przestrzennego, przez co widz-słuchacz ma wrażenie, że znajduje się w centrum wydarzeń. Leżąc na stole sekcyjnym Wiedeńskiego Instytutu Medycznego jako arcyksiążę Rudolf słyszy wyraźnie dźwięk ciętych piłą kości i rozdzieranej klatki piersiowej (w tej roli główka kapusty). Ale bywają też przyjemniejsze momenty, kiedy trafia do łóżka z 17-letnią baronówną Marią Vesterą i słucha jej lubieżnych westchnień.
Wszystkiemu winna Anita
Zanim jednak to wszystko się wydarzy, widz musi wybrać się na IV piętro wrocławskiego Art Hotelu i zapukać do drzwi pokoju 424. Ktoś mu je otworzy - podczas premierowego spektaklu był to mężczyzna (Marcin Chabowski), okryty jedynie frotowym ręcznikiem przepasanym w biodrach. Ale równie dobrze może to być zupełnie inny pan (Michał Wielewicki) w szlafroku, który wprowadzi nas do pokoju, w którym ślady porozrzucanej damskiej bielizny i szum prysznica w łazience sugerują, że zaledwie przed chwilą spędzał tu intymne chwile. Może to być także rockman w trasie koncertowej, biznesmen w garniturze, pokojówka albo sprzątaczka - obsada będzie zmieniać się z każdym spektaklem.
Tym razem półnagi gospodarz nie ma czasu na rozmowę. na jego twarzy maluje się wściekłość. Dziewczyna właśnie skasowała mu auto, wjeżdżając z podporządkowanej na sam środek ruchliwego skrzyżowania - wyjaśnia nieco przestraszonym gościom hotelowego pokoju. - Nie bójcie się. To Anita będzie się bała, jak się spotkamy w warsztacie.
Historia przez duże H
Usadza nas, wręcza słuchawki i opaski z sex shopu na oczy. Zaraz potem zaczyna się historia. Choć może wypadałoby napisać: "Historia". Bo w projekcie pojawiają się wyłącznie arcyważne wydarzenia i nazwiska dla dziejów Europy, tej sprzed zjednoczenia, która toczyła ze sobą nieustannie zaciekłe krwawe wojny.
Tym razem akcja zaczyna się 30 stycznia 1889 roku w zamku myśliwskim Mayerling, gdzie następca tronu Austro-Węgier arcyksiążę Rudolf strzela do swojej 17-letniej kochanki baronówny Marii Vestery, po czym odbiera sobie życie. Potem akcja przeskakuje do roku 1992, gdy nieznani sprawcy wykradają jej szczątki z cmentarza Heiligenkreuz. Po ich odnalezieniu policja chce mieć pewność, że są autentyczne i zleca w Wiedeńskim Instytucie Medycznym sekcję. Tożsamość zostaje potwierdzona, jednak w czaszce brak śladów po kuli Rudolfa. Pojawia się sugestia, że jego kochanka została pobita na śmierć. Do analizy trafia też raport z sekcji arcyksięcia. Okazuje się, że jego ciało nosiło ślady walki. Poza tym miał połamane ręce i rozbitą czaszkę.
Ale to nie koniec krwawej, pełnej mrocznych zagadek historii. Oto po śmierci Rudolfa następcą tronu został młodszy brat cesarza Franciszka Józefa - Karol Ludwik. Siedem lat później podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej napił się wody z rzeki Jordan, a po powrocie do kraju zmarł na tyfus. Po dwóch latach matka Rudolfa, cesarzowa Sissi została zamordowana przez włoskiego anarchistę w Genewie. Pchnięta w serce pilnikiem zdołała przejść kilkadziesiąt metrów i zmarła. Na nowego następcę tronu cesarz wyznaczył swojego bratanka arcyksięcia Ferdynanda. Został zamordowany 1914 w Sarajewie wraz ze swoją żoną. Było to jedno z najbardziej zagadkowych morderstw politycznych w historii, bowiem o spotkaniu zabójcy z ofiarą zadecydował przypadek. Dwa lata później umiera cesarz Franciszek Józef.
Co się właściwie stało?
I tu historia zatacza koło - wracamy do punktu wyjścia. Co właściwie wydarzyło się w zamku Mayerling?
Historia rozwija się tak pasjonująco, że mężczyzna w ręczniku, teraz już w ubrany w nienagannie skrojony garnitur, musi nami nieźle potrząsnąć, żebyśmy wrócili do rzeczywistości. Wyraźnie daje nam do zrozumienia, że spieszy się i wprawdzie nie chce nas wyrzucić, ale wolałby, żebyśmy jak najszybciej sobie poszli. Od momentu, kiedy otworzył przed nami drzwi pokoju 424, minęła godzina. Za chwilę rozpocznie się kolejny spektakl.
Przeskoczyć wysoką poprzeczkę
- Mam tremę, bo nasze działanie jest całkowicie pionierskie i nie mam pojęcia, jak się sprawdzi - mówi Maciej Masztalski, tegoroczny laureat nagrody "Gazety Wyborczej" WARTO. - Nasz poprzedni spektakl ["9 - rekonstrukcja", w którym publiczność gra dziewięć ofiar tajemniczego mordu, odnalezionych w jednej z wrocławskich piwnic - przyp. red.] ustawił wysoko poprzeczkę i będzie trudno ją przeskoczyć. Ponadto jesteśmy przyzwyczajeni, że gest pomaga nam osiągnąć pewien efekt, a tutaj go brakuje. Posługując się tylko dźwiękiem, nie można powiedzieć za dużo, żeby nie zagadać tego, co ważne, ani też za mało. Ale wydaje mi się, że w "Hemofilii" jest potencjał. Dzięki wykorzystaniu techniki dźwięku przestrzennego udaje nam się uczynić z widza uczestnika wydarzeń, o których opowiadamy, przenieść go w inny świat, który uzupełni własną wyobraźnią. To on zdecyduje, czy do pokoju wejdzie brunetka czy blondynka, ale też jak będzie wyglądał ten pokój.
Nietypowa scena - pokój hotelowy w Art Hotelu - została wybrana nieprzypadkowo. - Okazało się, że większość tych momentów zwrotnych, których rekonstruowaniem zajmujemy się w tym projekcie, odbyła się właśnie w pokojach hotelowych, pałacach i pensjonatach.
Europejskie odsłony z kulminacją
"Hemofilia", której premierę mamy za sobą, została zakrojona na kilkanaście odsłon, w których będziemy brać udział aż do roku 2016, kiedy projekt - związany z Europejską Stolicą Kultury - osiągnie kulminację. W planach są też jego wyjazdowe edycje - w hotelach hiszpańskich i włoskich. Wśród tematów kolejnych spektakli znajdą się m.in. rewolucja francuska i konferencja w Jałcie.
Tytuł jest wieloznaczny - wprost odsyła do choroby, rozpowszechnionej na dworach przez kazirodcze związki. - Co pokazywało, jak Europa sama prowadziła się ku zagładzie - tłumaczy Masztalski. Ale ta tytułowa choroba krwi sugeruje też, że jej przelewu w tych spektaklach na pewno nie zabraknie.
* "Hemofilię - Klątwę Habsburgów" można zobaczyć w sobotę i niedzielę o godz. 18, 19, 20 i 21 w pokoju 424 Art Hotelu przy ul. Kiełbaśniczej 20. Bilety kosztują 30 zł, można je rezerwować wyłącznie w systemie internetowym Ekobilet (szczegóły na stronie www.adspectatores.art.pl).
** Spektakl wyreżyserował Maciej Masztalski, muzykę napisał Michał Wilczyński, a dźwięk zrealizował Marek Księżarek.
Publiczność uczestniczy w nim z zasłoniętymi oczami i słuchawkami na uszach. Ale nie jest to zwykłe słuchowisko - wykorzystano tu nowoczesną technikę dźwięku przestrzennego, przez co widz-słuchacz ma wrażenie, że znajduje się w centrum wydarzeń. Leżąc na stole sekcyjnym Wiedeńskiego Instytutu Medycznego jako arcyksiążę Rudolf słyszy wyraźnie dźwięk ciętych piłą kości i rozdzieranej klatki piersiowej (w tej roli główka kapusty). Ale bywają też przyjemniejsze momenty, kiedy trafia do łóżka z 17-letnią baronówną Marią Vesterą i słucha jej lubieżnych westchnień.
Wszystkiemu winna Anita
Zanim jednak to wszystko się wydarzy, widz musi wybrać się na IV piętro wrocławskiego Art Hotelu i zapukać do drzwi pokoju 424. Ktoś mu je otworzy - podczas premierowego spektaklu był to mężczyzna (Marcin Chabowski), okryty jedynie frotowym ręcznikiem przepasanym w biodrach. Ale równie dobrze może to być zupełnie inny pan (Michał Wielewicki) w szlafroku, który wprowadzi nas do pokoju, w którym ślady porozrzucanej damskiej bielizny i szum prysznica w łazience sugerują, że zaledwie przed chwilą spędzał tu intymne chwile. Może to być także rockman w trasie koncertowej, biznesmen w garniturze, pokojówka albo sprzątaczka - obsada będzie zmieniać się z każdym spektaklem.
Tym razem półnagi gospodarz nie ma czasu na rozmowę. na jego twarzy maluje się wściekłość. Dziewczyna właśnie skasowała mu auto, wjeżdżając z podporządkowanej na sam środek ruchliwego skrzyżowania - wyjaśnia nieco przestraszonym gościom hotelowego pokoju. - Nie bójcie się. To Anita będzie się bała, jak się spotkamy w warsztacie.
Historia przez duże H
Usadza nas, wręcza słuchawki i opaski z sex shopu na oczy. Zaraz potem zaczyna się historia. Choć może wypadałoby napisać: "Historia". Bo w projekcie pojawiają się wyłącznie arcyważne wydarzenia i nazwiska dla dziejów Europy, tej sprzed zjednoczenia, która toczyła ze sobą nieustannie zaciekłe krwawe wojny.
Tym razem akcja zaczyna się 30 stycznia 1889 roku w zamku myśliwskim Mayerling, gdzie następca tronu Austro-Węgier arcyksiążę Rudolf strzela do swojej 17-letniej kochanki baronówny Marii Vestery, po czym odbiera sobie życie. Potem akcja przeskakuje do roku 1992, gdy nieznani sprawcy wykradają jej szczątki z cmentarza Heiligenkreuz. Po ich odnalezieniu policja chce mieć pewność, że są autentyczne i zleca w Wiedeńskim Instytucie Medycznym sekcję. Tożsamość zostaje potwierdzona, jednak w czaszce brak śladów po kuli Rudolfa. Pojawia się sugestia, że jego kochanka została pobita na śmierć. Do analizy trafia też raport z sekcji arcyksięcia. Okazuje się, że jego ciało nosiło ślady walki. Poza tym miał połamane ręce i rozbitą czaszkę.
Ale to nie koniec krwawej, pełnej mrocznych zagadek historii. Oto po śmierci Rudolfa następcą tronu został młodszy brat cesarza Franciszka Józefa - Karol Ludwik. Siedem lat później podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej napił się wody z rzeki Jordan, a po powrocie do kraju zmarł na tyfus. Po dwóch latach matka Rudolfa, cesarzowa Sissi została zamordowana przez włoskiego anarchistę w Genewie. Pchnięta w serce pilnikiem zdołała przejść kilkadziesiąt metrów i zmarła. Na nowego następcę tronu cesarz wyznaczył swojego bratanka arcyksięcia Ferdynanda. Został zamordowany 1914 w Sarajewie wraz ze swoją żoną. Było to jedno z najbardziej zagadkowych morderstw politycznych w historii, bowiem o spotkaniu zabójcy z ofiarą zadecydował przypadek. Dwa lata później umiera cesarz Franciszek Józef.
Co się właściwie stało?
I tu historia zatacza koło - wracamy do punktu wyjścia. Co właściwie wydarzyło się w zamku Mayerling?
Historia rozwija się tak pasjonująco, że mężczyzna w ręczniku, teraz już w ubrany w nienagannie skrojony garnitur, musi nami nieźle potrząsnąć, żebyśmy wrócili do rzeczywistości. Wyraźnie daje nam do zrozumienia, że spieszy się i wprawdzie nie chce nas wyrzucić, ale wolałby, żebyśmy jak najszybciej sobie poszli. Od momentu, kiedy otworzył przed nami drzwi pokoju 424, minęła godzina. Za chwilę rozpocznie się kolejny spektakl.
Przeskoczyć wysoką poprzeczkę
- Mam tremę, bo nasze działanie jest całkowicie pionierskie i nie mam pojęcia, jak się sprawdzi - mówi Maciej Masztalski, tegoroczny laureat nagrody "Gazety Wyborczej" WARTO. - Nasz poprzedni spektakl ["9 - rekonstrukcja", w którym publiczność gra dziewięć ofiar tajemniczego mordu, odnalezionych w jednej z wrocławskich piwnic - przyp. red.] ustawił wysoko poprzeczkę i będzie trudno ją przeskoczyć. Ponadto jesteśmy przyzwyczajeni, że gest pomaga nam osiągnąć pewien efekt, a tutaj go brakuje. Posługując się tylko dźwiękiem, nie można powiedzieć za dużo, żeby nie zagadać tego, co ważne, ani też za mało. Ale wydaje mi się, że w "Hemofilii" jest potencjał. Dzięki wykorzystaniu techniki dźwięku przestrzennego udaje nam się uczynić z widza uczestnika wydarzeń, o których opowiadamy, przenieść go w inny świat, który uzupełni własną wyobraźnią. To on zdecyduje, czy do pokoju wejdzie brunetka czy blondynka, ale też jak będzie wyglądał ten pokój.
Nietypowa scena - pokój hotelowy w Art Hotelu - została wybrana nieprzypadkowo. - Okazało się, że większość tych momentów zwrotnych, których rekonstruowaniem zajmujemy się w tym projekcie, odbyła się właśnie w pokojach hotelowych, pałacach i pensjonatach.
Europejskie odsłony z kulminacją
"Hemofilia", której premierę mamy za sobą, została zakrojona na kilkanaście odsłon, w których będziemy brać udział aż do roku 2016, kiedy projekt - związany z Europejską Stolicą Kultury - osiągnie kulminację. W planach są też jego wyjazdowe edycje - w hotelach hiszpańskich i włoskich. Wśród tematów kolejnych spektakli znajdą się m.in. rewolucja francuska i konferencja w Jałcie.
Tytuł jest wieloznaczny - wprost odsyła do choroby, rozpowszechnionej na dworach przez kazirodcze związki. - Co pokazywało, jak Europa sama prowadziła się ku zagładzie - tłumaczy Masztalski. Ale ta tytułowa choroba krwi sugeruje też, że jej przelewu w tych spektaklach na pewno nie zabraknie.
* "Hemofilię - Klątwę Habsburgów" można zobaczyć w sobotę i niedzielę o godz. 18, 19, 20 i 21 w pokoju 424 Art Hotelu przy ul. Kiełbaśniczej 20. Bilety kosztują 30 zł, można je rezerwować wyłącznie w systemie internetowym Ekobilet (szczegóły na stronie www.adspectatores.art.pl).
** Spektakl wyreżyserował Maciej Masztalski, muzykę napisał Michał Wilczyński, a dźwięk zrealizował Marek Księżarek.
Najnowsze wiadomości
-
Policyjna doba w liczbach. Ponad 40 pijanych kierowców
-
Poranne korki we Wrocławiu. Lepiej omijać te ulice
-
Braniborska znów jest otwarta dla zmotoryzowanych
-
Sprawdź, gdzie nie będzie dziś prądu we Wrocławiu
-
Uwaga kierowcy: na Milenijnym wyłączą sygnalizację
-
Czeka nas słoneczny dzień. Na termometrach 21 kresek
-
Kiedyś piękny, teraz ruina. Zobacz Dworzec Świebodzki
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



