Przygoda z biegówkami? Krótki poradnik dla nowicjusza
17.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 19:22
Zanim wyruszymy na trasę, nie podejmujmy pochopnych decyzji. Warto się zastanowić się nad tym, co mamy na nogach i czym się odpychamy od podłoża. Nim podejmiemy decyzję, czy sprzęt kupić, czy wypożyczyć, posłuchajmy fachowca
Jak wybrać sprzęt do biegania? Jakie kupić narty, kijki i buty? Zapytaliśmy o to Tomasza Kałużnego, jeleniogórzanina, wielokrotnego medalistę mistrzostw Polski w narciarstwie biegowym, mistrza świata w biegach na nartorolkach, który prowadzi własny serwis narciarski.
Piotr Nowicki: Na początku kupować narty czy lepiej wypożyczyć?
- Zdecydowanie wypożyczyć narty oraz kijki. Wypożyczalnie znajdziemy w Jakuszycach, w Zieleńcu i w Radkowie. Sprzęt wypożycza się na dzień i kosztuje to zwykle do 35 zł.
Za nami pierwszy raz, bieganie nam się podoba, kupujemy narty, a może zacząć od butów?
- Wiele osób kupuje narty z wiązaniami, a później okazuje się, że jest kłopot z zakupem odpowiednich butów, dlatego od nich powinniśmy zacząć. Bo buty różnych firm produkowane są do wiązań, które dana firma preferuje. Nie wszystkie stare wiązania są kompatybilne z nowymi butami.
Buty powinny być idealnie dopasowane. Jeśli cisną, ocierają choćby w jednym miejscu, to nie powinno się ich kupować. Zwykle dobieramy rozmiar ciut większy od stopy. Można wyciągnąć wkładkę z buta, stanąć, dopasować i powinno zostać nam około pół centymetra zapasu. Gdy buty będą zbyt mocno dopasowane, będzie nam zimno w palce, ponadto w kroku klasycznym stopa pracuje od przodu do tyłu i musi być w nich trochę luzu. Bardzo ważne, by pięta nie odrywała się zbyt wysoko i łatwo od wkładki, gdyż zostanie obtarta.
Wybór obuwia determinuje późniejszy wybór wiązań. Nie należy na nich oszczędzać. Muszą być wygodne i najlepiej, gdy są nowe, bo wtedy układają się do stopy. Używane mogą budzić obawy higieniczne, a poza tym są ułożone pod stopę osoby, która ich używała.
Początkujący narciarze zwykle kupują buty do stylu klasycznego. Jeśli ktoś spróbował już swoich sił w klasyku i ma w perspektywie opanowanie stylu łyżwowego, to może zastanowić się nad butami typu combi, o wyższej cholewie, wzmacnianej. W takim przypadku jeden typ obuwia pasuje do obu stylów.
Kupować buty uznanych marek, jak Fischer, Rossignol, Atomic, Salomon, czy mniej znanych?
- W swoim sklepie proponuję najpierw nabywcom najtańsze modele. Wcale nie jest powiedziane, że droższe buty, z wyższej półki, będą automatycznie lepiej dopasowane lub wygodniejsze od podstawowego modelu. Można kupić modele z zamkiem (sznurówki pozostają zakryte, a śnieg nie przedostaje się do buta) i systemem dociągania, ale to nie ma aż takiego znaczenia, liczy się komfort.
Wspomniał pan o wiązaniach. Czy któryś system jest lepszy dla początkującego?
- Dla początkującego nie ma znaczenia, czy będzie to system SNS czy NNN.
Jak znaleźć dobre narty?
- Wśród używanych można trafić na dobre, ale trzeba się na tym znać. Często przychodzą do naszego serwisu ludzie z prośbą o pomoc, gdy już jest za późno. Przynoszą narty sprzed 10-15 lat, skonstruowane z innego tworzywa niż stosowane obecnie. Poza tym nie zawsze były dobrze przechowywane i przez to straciły wszelkie walory. Wśród starszych modeli zdarzają się też narty z archaicznymi wiązaniami, do których nie dopasujemy nowych butów, trzeba wtedy kołkować wszystkie dziury i robić nowe pod wiązania. Narty nie mogą być mocno zużyte, zwykle nie wytrzymują kilkunastu sezonów. Zakłada się, że niskie narty są dobre na trzy, cztery sezony, ale zależy kto i jak intensywnie biega. Łuska i ślizg powinny być w dobrej kondycji, nie za bardzo porysowane, bo możemy mieć problemy na podbiegach.
Czy obecnie produkowane narty różnią się od siebie? Czy każdy z producentów ma swój patent na dobre biegówki?
- Mniej więcej wszystkie są podobne konstrukcyjnie, mają zbliżony profil, sprężystość, wyważenie, ale różnią się materiałami. Niskie jak i wysokie modele, np. Fischera, mają wstawki drewniane, Atomic i Salomon mają w sobie więcej kompozytów, pianek i przez to narty są lżejsze, mają też inny kształt. Narty biegowe produkuje kilka liczących się firm. Atomic dla siebie, Salomona i One-Way. Fischer też dla siebie oraz dla firm Rossignol, Madshus oraz znanych gównie w Skandynawii: Peltonen i Karhu. Fabryki znajdują się w Austrii, Norwegii, Finlandii oraz w Rosji i na Ukrainie. Niekoniecznie miejsce przekłada się na jakość.
Wybierając nowe narty, decydujemy się zwykle na model z łuską. Dla wszystkich, którzy będą bardziej spacerować niż się ścigać, powstała nawet taka kategoria marketingowa "nordic cruising" - narty taliowane (o zmiennej szerokości), krótsze, dobierane do wagi, ładnie malowane. Czy kupować takie narty na początek, czy nie bać się nart dłuższych, ale bardziej odpowiednich do nauki jazdy klasykiem?
- Te krótsze narty stały się popularne, bo łatwiej nimi skręcać, hamować i manewrować, ale nie wszystkie z tych modeli są odpowiednio sztywne. Są to często narty, od których nie możemy zbyt wiele oczekiwać jeśli chodzi o konstrukcję i jakość materiału. Generalnie im wyższy model, tym narta wymaga od nas większych umiejętności. Zawsze polecam klientom, by kupić trochę droższe narty, niekoniecznie najtańsze, bo jeśli ktoś ma zamiar poświęcić temu sportowi więcej czasu i wysiłku, to tanie narty będą go zadowalać tylko przez pierwsze tygodnie. Dopóki nie nauczy się biegać, wszystko jest w porządku. Gdy tylko podszkoli się w technice jazdy, to najtańsze narty nie ułatwią mu jazdy, bo łuska cały czas styka się z trasą, a gdy ją dociśniemy, będzie nas spowalniać. Warto zatem kupić model o takiej sprężystości, by po zaliczeniu pierwszych kroków nadal pozwalał nam się rozwijać.
Nie ma sensu zaczynać od topowych modeli, jeśli ktoś nie umie jeszcze biegać, bo nie wykorzysta potencjału tej narty. W nauce jazdy na biegówkach najlepsze są małe kroki, a nie rzucanie się na głęboką wodę, jak robią niektórzy. Komplet sprzętu do biegania przyzwoitej jakości może kosztować 900-1000 zł. Za ok. 800 złotych kupimy sprzęt "spacerowy", czyli do nordic cruising w sportowych supermarketach.
Piotr Nowicki: Na początku kupować narty czy lepiej wypożyczyć?
- Zdecydowanie wypożyczyć narty oraz kijki. Wypożyczalnie znajdziemy w Jakuszycach, w Zieleńcu i w Radkowie. Sprzęt wypożycza się na dzień i kosztuje to zwykle do 35 zł.
Za nami pierwszy raz, bieganie nam się podoba, kupujemy narty, a może zacząć od butów?
- Wiele osób kupuje narty z wiązaniami, a później okazuje się, że jest kłopot z zakupem odpowiednich butów, dlatego od nich powinniśmy zacząć. Bo buty różnych firm produkowane są do wiązań, które dana firma preferuje. Nie wszystkie stare wiązania są kompatybilne z nowymi butami.
Buty powinny być idealnie dopasowane. Jeśli cisną, ocierają choćby w jednym miejscu, to nie powinno się ich kupować. Zwykle dobieramy rozmiar ciut większy od stopy. Można wyciągnąć wkładkę z buta, stanąć, dopasować i powinno zostać nam około pół centymetra zapasu. Gdy buty będą zbyt mocno dopasowane, będzie nam zimno w palce, ponadto w kroku klasycznym stopa pracuje od przodu do tyłu i musi być w nich trochę luzu. Bardzo ważne, by pięta nie odrywała się zbyt wysoko i łatwo od wkładki, gdyż zostanie obtarta.
Wybór obuwia determinuje późniejszy wybór wiązań. Nie należy na nich oszczędzać. Muszą być wygodne i najlepiej, gdy są nowe, bo wtedy układają się do stopy. Używane mogą budzić obawy higieniczne, a poza tym są ułożone pod stopę osoby, która ich używała.
Początkujący narciarze zwykle kupują buty do stylu klasycznego. Jeśli ktoś spróbował już swoich sił w klasyku i ma w perspektywie opanowanie stylu łyżwowego, to może zastanowić się nad butami typu combi, o wyższej cholewie, wzmacnianej. W takim przypadku jeden typ obuwia pasuje do obu stylów.
Kupować buty uznanych marek, jak Fischer, Rossignol, Atomic, Salomon, czy mniej znanych?
- W swoim sklepie proponuję najpierw nabywcom najtańsze modele. Wcale nie jest powiedziane, że droższe buty, z wyższej półki, będą automatycznie lepiej dopasowane lub wygodniejsze od podstawowego modelu. Można kupić modele z zamkiem (sznurówki pozostają zakryte, a śnieg nie przedostaje się do buta) i systemem dociągania, ale to nie ma aż takiego znaczenia, liczy się komfort.
Wspomniał pan o wiązaniach. Czy któryś system jest lepszy dla początkującego?
- Dla początkującego nie ma znaczenia, czy będzie to system SNS czy NNN.
Jak znaleźć dobre narty?
- Wśród używanych można trafić na dobre, ale trzeba się na tym znać. Często przychodzą do naszego serwisu ludzie z prośbą o pomoc, gdy już jest za późno. Przynoszą narty sprzed 10-15 lat, skonstruowane z innego tworzywa niż stosowane obecnie. Poza tym nie zawsze były dobrze przechowywane i przez to straciły wszelkie walory. Wśród starszych modeli zdarzają się też narty z archaicznymi wiązaniami, do których nie dopasujemy nowych butów, trzeba wtedy kołkować wszystkie dziury i robić nowe pod wiązania. Narty nie mogą być mocno zużyte, zwykle nie wytrzymują kilkunastu sezonów. Zakłada się, że niskie narty są dobre na trzy, cztery sezony, ale zależy kto i jak intensywnie biega. Łuska i ślizg powinny być w dobrej kondycji, nie za bardzo porysowane, bo możemy mieć problemy na podbiegach.
Czy obecnie produkowane narty różnią się od siebie? Czy każdy z producentów ma swój patent na dobre biegówki?
- Mniej więcej wszystkie są podobne konstrukcyjnie, mają zbliżony profil, sprężystość, wyważenie, ale różnią się materiałami. Niskie jak i wysokie modele, np. Fischera, mają wstawki drewniane, Atomic i Salomon mają w sobie więcej kompozytów, pianek i przez to narty są lżejsze, mają też inny kształt. Narty biegowe produkuje kilka liczących się firm. Atomic dla siebie, Salomona i One-Way. Fischer też dla siebie oraz dla firm Rossignol, Madshus oraz znanych gównie w Skandynawii: Peltonen i Karhu. Fabryki znajdują się w Austrii, Norwegii, Finlandii oraz w Rosji i na Ukrainie. Niekoniecznie miejsce przekłada się na jakość.
Wybierając nowe narty, decydujemy się zwykle na model z łuską. Dla wszystkich, którzy będą bardziej spacerować niż się ścigać, powstała nawet taka kategoria marketingowa "nordic cruising" - narty taliowane (o zmiennej szerokości), krótsze, dobierane do wagi, ładnie malowane. Czy kupować takie narty na początek, czy nie bać się nart dłuższych, ale bardziej odpowiednich do nauki jazdy klasykiem?
- Te krótsze narty stały się popularne, bo łatwiej nimi skręcać, hamować i manewrować, ale nie wszystkie z tych modeli są odpowiednio sztywne. Są to często narty, od których nie możemy zbyt wiele oczekiwać jeśli chodzi o konstrukcję i jakość materiału. Generalnie im wyższy model, tym narta wymaga od nas większych umiejętności. Zawsze polecam klientom, by kupić trochę droższe narty, niekoniecznie najtańsze, bo jeśli ktoś ma zamiar poświęcić temu sportowi więcej czasu i wysiłku, to tanie narty będą go zadowalać tylko przez pierwsze tygodnie. Dopóki nie nauczy się biegać, wszystko jest w porządku. Gdy tylko podszkoli się w technice jazdy, to najtańsze narty nie ułatwią mu jazdy, bo łuska cały czas styka się z trasą, a gdy ją dociśniemy, będzie nas spowalniać. Warto zatem kupić model o takiej sprężystości, by po zaliczeniu pierwszych kroków nadal pozwalał nam się rozwijać.
Nie ma sensu zaczynać od topowych modeli, jeśli ktoś nie umie jeszcze biegać, bo nie wykorzysta potencjału tej narty. W nauce jazdy na biegówkach najlepsze są małe kroki, a nie rzucanie się na głęboką wodę, jak robią niektórzy. Komplet sprzętu do biegania przyzwoitej jakości może kosztować 900-1000 zł. Za ok. 800 złotych kupimy sprzęt "spacerowy", czyli do nordic cruising w sportowych supermarketach.
1
2
następne »
Najnowsze wiadomości
-
Narodowe murem za artystami, strajkuje w czwartek
-
Zarabiajmy we Wrocławiu na tym, czego inni nie mają
-
Za dziesięć dni będzie gotowy deptak na Kuźniczej [FOTO]
-
Pękła magistrala. Problemy z wodą w całym mieście
-
Idzie Euro: Zabierajcie rowery, bo demontują stojaki
-
A ja wolę jeździć po jezdni niż po ścieżkach rowerowych
-
Zwycięzca Planete Doc: Filmem chcę zmieniać świat
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




